Maryla swoim wczorajszym postem wywołała u mnie wściekłość, po chwili wściekłość zastąpił niesmak, by niesmak przerodził się w gorzki śmiech nad pośmiertnymi losami poezji i osoby Zbigniewa Herberta.
Przemówię głośniej, niż Maryla się tego spodziewała.
Cała sytuacja wynikła z tego, że dzień przed rocznicą śmierci, Maryla wystosowała (jak zwykle) piękny paszkwil na rząd. Porzuciła zdrowy rozsądek i upraszczając świat do swojej teorii spiskowej, stwierdziła jedno: ważniejsze są "laptopy i dożynanie watah", niż Zbigniew Herbert. Oczywście w komentarzach dominował ton poparcia dla wielkiej salonowej pisarki i znawczyni kultury/literatury (niepotrzebne skreślić) ...przepraszam... ekonomii.
Otóż nie pani Marylo. Ważniejsze jest to, że polityka nie zajmuje się za bardzo kulturą. Nie pastwi się nad nią. Nie wykorzystuje jej - ale prawica, którą pani tak namiętnie reprezentuje potrafi wszystko zideologizować - nawet Herberta. Osobę, która już nie może się bronić i nie może przemówić. Broń Boże poezję od polityków!
Nastąpiła dzisiaj inauguracja Roku Zbigniewa Herberta. Podaje to Onet:
W Teatrze Narodowym w Warszawie rozpoczęła się uroczysta inauguracja Roku Zbigniewa Herberta. Honorowymi gośćmi wieczoru jest rodzina poety - wdowa Katarzyna Herbert i siostra Halina Herbert-Żebrowska.
Inauguracja składa się z dwóch części. W pierwszej części imprezy oficjalnego otwarcia Roku Zbigniewa Herberta dokona minister kultury Bogdan Zdrojewski. Tę część wieczoru uświetni recytacja utworów poety w interpretacji Zbigniewa Zapasiewicza. Ogłoszone zostaną także wyniki i wręczone nagrody zwycięzcom konkursu na logo Roku Zbigniewa Herberta. Oceny ponad 250 prac dokonało jury pod przewodnictwem profesora Macieja Buszewicza z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Część druga będzie otwarta dla szerokiej publiczności - od godziny 20 do 23 na ogół puste korytarze Teatru Narodowego wypełnią instalacje związane z życiem i twórczością poety, prezentacje multimedialne i happeningi przygotowane przez młodych warszawskich artystów.
Projekt pod nazwą "Lirykożercy-Herbert" ma pokazać poezję Zbigniewa Herberta w zupełnie nowy sposób i zainteresować nią przede wszystkim młodych ludzi.
Ale nie – pani Maryla wie lepiej i wszystkich uratuje, i rzeknie: zapomniano o Herbercie. Pamiętajcie! Pamiętajcie!
A ta pamięć jaka jest? To pamiętanie puste. Potrzebujące niezwykłych gestów, festiwalu (oczywiście pokroju „Festiwalu Piosenki Rosyjskiej” – ponieważ niczym innym niż piosenką rosyjską rządzący się nie zajmują), pięknych słów i czynów. W pamiętaniu, na pewno o to nie chodzi. Nie wiem czy pani Maryla o tym wie. Pamiętanie to nie światełka i blichtr – to zatrzymanie w pamięci samego zmarłego, to zatrzymanie wydarzenia, to przede wszystkim – próba, mająca na celu zatrzymanie zaniku, który pochłania bardzo szybko osoby zmarłe.
„Pan Cogito” na którego tak pięknie powołuje się Maryla – jest, paradoksalnie, przeciwieństwem tego co wypisuje. Maryla podciera sobie Herbertem dupę, twarz i oczy – nie tylko Herbertem, ale przecież ja muszę milczeć i pani Maryla na chamstwo nie odpowiada. Zrobiła sobie z niego ckliwy pomnik antykomunistyczny. Niech sobie robi - mi przecież nic do tego.
Ja nie poczuwając się do bycia Polakiem potrafię wykazać się odrobiną przyzwoitości ludzkiej i nie podcieram swojej ideologii innymi ludźmi. Pani Maryla wierząc w ideały, wielkie dokonania ludzkości, podobno też w człowieka, wypluwa z siebie jad na wszystko co nie jest zgodne z jej poglądami i z jej wyimaginowaną rzeczywistością.




Komentarze
Pokaż komentarze (5)