Idziesz szybkim krokiem.
Myśl! szybko! Szybko! Szybciej!
Zatrzymaj się! Spójrz... Wkraczasz na teren gdzie musisz czuć się obcym. Jesteś na cudzym podwórku, omijasz starsza panią, która właśnie wychodzi z kamienicy. Spogląda na Ciebie - ale ty nie spoglądasz na nią.
Myśl! Ktoś tutaj był. Czułem na sobie wzrok tej osoby - nie miałem sił. Nie chciałem się rozczarować.
Spójrz! Jesteś przy wejściu do swojego domu - na co czekasz? Otwierasz te drzwi czy nie? Jesteś zagrożony.
Myśl! Gdzie mam klucze? Zostawiłem? Zgubiłem? Pamiętam, że jak wracałem to wstąpiłem do Mleczarni. Kocham Wrocław po zmierzchu. Ale byłem dzisiaj w Mleczarni i zostawiłem klucze. Mojemu przyjacielowi - zapomniałem zabrać zapasowe i nie sprawdziłem tego. Mój błąd.
Zostawiłeś te klucze, wiesz już o tym. Na dole słyszysz szybkie kroki - nawet jak jesteś w pobliżu swojego domu, nie możesz nic zrobić, tylko iść dalej na górę, na górze nie działa światło - administrator budynku powiedział, że naprawi (trzy miesiące temu - dzięki Bogu, nie naprawił).
Chowam się w ciemnościach, by nikt mnie nie zauważył. Ktoś trzasnął drzwiami. Pomyślą, że to ja.
Słyszysz jak kroki się nasilają.
Słyszę jak kroki się zbliżają do mnie. W moją stronę. Nie chcę tutaj być, "wnikam" w ścianę. Mam czarny płaszcz i czarne spodnie, i czarne buty. Owijam się szalikiem i klękam we wnęce - cichej wnęce. Co mi odbiło by tamtędy przechodzić?
Kroki już są namacalne - znajdują się na piętrze, na którym ty jesteś.
Wstrzymuję oddech - kroki powoli się przesuwają w moją stronę. Czy wiedzą, że należy zamknąć oczy na trzydzieści sekund, by zacząć dostrzegać, drobne istnienia światła? Liczę...
Liczysz.
Jeden. Zamierasz w bezruchu.
Dwa. Tracisz pamięć.
Trzy. Tracisz czucie rąk.
Cztery. Pamiętaj, żeby nie wyciągać martwych rąk z kieszeni.
Pięć. Wiesz gdzie się znajdujesz. Tak blisko, masz swój dom.
Sześć. Tutaj nic się nie stanie.
Siedem. Jesteś o tym głęboko przekonany.
Osiem. Poczekaj!
Dziewięć. Nie otwieraj oczu.
Dziesięć. Kroki...
Jedenaście. ...oddalają się.
Dwanaście. Szybkie zbieganie nieprzyjaciela...
Trzynaście. Ulga.
Czternaście. Sięgasz po komórkę.
...
Godzinę po Twoim telefonie słyszysz ponownie kroki. Idzie przyjaciel z Twoimi kluczami. Ty dalej siedzisz w ciemnościach i płaczesz.
Dwie godziny po Twoim telefonie. Jesteś w swoim ciepłym łóżku. Ktoś kiedyś parafrazował Goethego w szalenie inteligentny sposób, kiedy mówił o neonazistach - przypominasz sobie ten cytat: "Gdzie jest wiele czystości, jest też wiele brudu.".
To jest dla Ciebie pocieszenie.
Idziesz spać.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)