Zbliża się olimpiada i Pekin w tym momencie opuści broń, schowa pod kołderkę, pochowa po szafach, po kątach, będzie błoga cisza i spokój. Jeden wielki mur otoczy Pekin, śmiech i radość z wygranych, dopingowanie reprezentacji poszczególnych krajów nie będzie wychodzić po za mur, który władza stworzy wraz z pomocą światowych mediów.
Pekin stał się jednym wielkim bilbordem, neonem na miarę XXI wieku. Rozświetlonym niebem i piekłem. Za kilka lat - może już nawet dzisiaj - Pekin stanie sie jednym z najbardziej pożądanych miejsc, w którym człowiekowi będzie chciało się mieszkać. Kiedy powstanie kolejny spis cudów świata - to Pekin tam będzie. Ten Pekin - który spływa krwią.
Proszę państwa! Witamy w jednym z najbardziej światowych miast - niesposób się tutaj zgubić, tutaj biegle mówimy po angielsku (z delikatną manierą Chinczyka), tutaj estetyka sięgneła szczytu, a kto wierzy w Boogie-Woogie Feng-Shui też odnajdzie w tym mieście spokój i zjedna się ze wszystkimi żywiołami jakie nas otaczają. Upodabniamy się dla państwa, przez co stajemy się takimi jak Wy. Tutaj każdy będzie czuł się jak w domu.
Nie musicie mnie nazywać desperatem - wierzę, że wszystkie mury jakie buduje człowiek, muszą w końcu paść. Wierzę też, że z każdym zburzonym murem, powstają dwa kolejne.
Teraz pytanie. Kto wygrał? Świat z człowiekiem? Człowiek ze światem? Czy człowiek pokonał swoją własną istotę? Nałożył sobie na szyję łancuch i w pogoni za splendorem, zabił w sobie człowieczeństwo, stając się produktem?
Pekin - moja miłość.
PS.
Jednym z moich marzeń, jest podróż do Pekinu. Nie przeczę.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)