Doniesienia "Polski" zaskoczyły mnie. Są kolejnym grzechem Kościoła i ponawiają problem molestowania seksualnego dokonywanego przez księży.Jeżeli komuś wydaje się, że sprawa jest czarno-biała to może przejechać się na swoich odczuciach.
Marcin M. został już publicznie osądzony - przez lokalną społeczność (Głogów - Serby - okoliczne miejscowości), przez media i przez Kościół. Ludziom został zburzony porządek w jakim żyli - a należy przypomnieć, że na tych terenach to nie jest pierwszy przypadek molestowań dokonywanych przez księży na młodych parafianach.
Cała historia nie jest prosta, nie zaczyna się na pewno w 2003 roku - prokuratura powinna zająć się tymi wszystkimi sprawami jak najszybciej i zbadać każdy ślad - może się okazać, że trafiono w jedną wielką pajęczą sieć pedofilską.
Ofiarom należy się szacunek. Ale ofiara to nie tylko ta osoba co straciła życie. To także osoba, która została pozbawiona prawa do sprawiedliwości i musi dokonywać własnoręcznie zemsty - która jest bratem bliźniakiem (dodam - złym bratem) tej wartości.Czy Marcin M. doświadczył hańby? Czy był ofiarą molestowania? Czy gdyby nie opieszałość prokuratury i sądów i ignorowanie doniesień- to czy wtedy można byłoby zapobiec morderstwu?





Komentarze
Pokaż komentarze (16)