Tomasz Menzel Tomasz Menzel
103
BLOG

O ładzie co niszczy...

Tomasz Menzel Tomasz Menzel Kultura Obserwuj notkę 3

Wzory, porządek i czystość - to co układa nam życie i naszą rzeczywistość wydaje się dobre. Łatwiej nam żyć i wpisywać się w dane nam reguły. Łatwo przyjąć coś za dobro, a z drugiej strony łatwo wtedy nazwać zło. Układy i schematy porządkują chaos i wyczyszczają powolutku cały świat z tego chaosu. Wszystko to co powoduje "nieład" musi zacząć zanikać. Ale "nieład" pozostaje - wystarczy, że ktoś Obcy, wejdzie w nasze doświadczenie i to powoduje już niepokój spowodowany tym, że może nam zanieczyścić nasze doświadczenie, swoimi doświadczeniami. Może postąpić inaczej z danym przedmiotem, może posługiwać się inną paletą widzenia - to co wydawać by nam się mogło proste, to dla Obcego może wydać się złożone i niepojęte.

Kategorią "czystości" zajmowała się Mary Douglas - napisała najważniejszą pracę antropologiczną o tej kwestii, wywołała tym samym jedną z ciekawszych dyskusji XX wieku - czy należy dążyć do czystości za wszelką cenę? Czystość oznacza ład. W tej kategorii nie ma miejsca na brud, poniważ sama idea czystości zaczyna zanikać, jeżeli jest chociaż odrobinę skalana.

Doświadczenia XX wieku - wojny, Holokaust, wygnania, nacjonalizmy, totalitaryzm - miały swój początek nie w "irracjonalnych zachowaniach", nie w chaosie. Były głęboko zakorzenione w racjonalnym myśleniu, właśnie w tym ładzie (racjonalizm jest ładem - jest przeciw irracjonalnemu) - który dążył do tego aby wyczyścić horyzont doświadczenia z wszystkiego co Obce, co nie podlegało społecznym regułom i normom, i społecznemu porządkowi.

Okazuje się, że ignorujemy lub kwestionujemy niewygodne fakty, które nie dają się dopasować, tak by nie naruszyć owych ustalonych założeń. Z zasady wszystko, co zauważamy, podlega wstępnej selekcji i strukturacji w samym akcie postrzegania. Dzielimy z innymi zwierzętami pewien rodzaj mechanizmu filtrującego, początkowo dopuszczającego do nas jedynie takie wrażenia, których potrafimy użyć.*

Przyznam szczerze, że nie miałem nigdy związać się z humanistyką. Miałem zostać chemikiem, w najgorszym razie farmaceutą. Byłem zachwycony racjonalnymi przesłankami, oświeceniowymi filozofami, antykiem (który był uporządkowany do potęgi), pewną prostotą tego czego doświadczałem od rozumu, uwielbiałem chemię ponieważ była pięknem - ale coś mnie ruszyło właśnie w tych doświadczeniach XX wieku o których powyżej wspominałem. Coś co nie mogło zostać nazwane porządkiem - obudził się we  mnie niepokój i lęk przed jutrem. Skoro przesłanki racjonalne, skoro porządek nie ma sensu, skoro wszystko to co nas otacza to jeden wielki chaos, to czy ma sens, wiązać się z czymś (ładem), co nie ma racji bytu? Dążenie do ładu było zawsze usłane ofiarami - dążenie do chaosu, nigdy nie brało się z krzywdy innych.


Odpowiedź na pytanie: czy sądzę, że  to zdanie jest prawdziwe ("O ładzie co niszczy i chaosie, który tworzy"), może się wydać głupia, ale odpowiem: nie wiem czy warto dbać o porządek , który powoduje tylko cierpienie i ciągły niepokój spowodowany tym, ze nigdy ten porządek nie zostanie osiągnięty. Nie wiem też, czym jest do końca chaos - ale w imię chaosu, jeszcze nikt nie zginął.

* Mary Douglas - Czystość i zmaza

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura