Gardzę Tobą Warszawo. Ale podziwiam.
Czy muszę Cię znać osobiście, by wydawać o Tobie opinię? Widziałem to co widziałem. Nie podniecasz mnie i nie wodzisz na pokuszenie. Nie przejmuj się Warszawo - Kraków też mnie nie wodzi na pokuszenie, ani Wrocław.
Ale Ty Warszawo - masz coś w sobie co mnie rozbija. Jesteś jądrem - może ciemności, może chwały. Trudno stwierdzić - zresztą co to za różnica? Mam lęk przed Tobą. Pewien psychiatra powiedział, żebym nie stawiał nogi na Twoim progu. Nie postawiłem.
Nie jesteś brzydka. Nie jesteś ładna. Jesteś w sam raz. Jesteś na moją miarę. Uszyta i dopasowana do mojego ciała.
Ale wiesz o tym, że obiecałem. Obiecałem sobie i komuś kogo dobrze znasz - nie będę w Tobie. Nie będziesz we mnie.
Nawet gdyby od tego zależało moje życie - nie chcę.
Nie będę.
Nie przyjadę.
Nie stanę na Tobie.
Pozdrawiam Cię. I oczekuję na kolejne zaproszenie, z którego nie skorzystam.
Warszawo... Kocham Cię.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)