Zostawiła torbę w mieszkaniu. Zapomniała o niej – albo ktoś kazał jej zapomnieć o tej wyjątkowej torbie. Dostała ją od matki i tylko to jej pozostało po niej. Pożary pochłonęły wszystko – jej stare życie, jej przyjaciół i jej książki – w które tak bardzo wierzyła.
To nie jest Wrocław. To nie jest wspomnienie. To jest koszmar. I gorące niebo.
Miała 16 lat. To znaczy wtedy miała – tak jej się wydawało. Ludzie mówili o niej: „piękna”. Pewien pan, z bloku obok – „wyjątkowa”. Nie była prosta dziewczyną z prostymi marzeniami. Jak niejedna jej koleżanka, chciała zostać aktorką. Rozpoznawalną od jednego brzegu Europy do drugiego brzegu tego kontynentu.
Wrocław płonął. Płonie w jej pamięci do dzisiaj. Ktoś pierwszy podłożył ogień, kiedy okazało się, że Bóg istnieje, że chodzi po Ziemi. Powtarzał wtedy maniakalnie z satysfakcją: „A nie mówiłem? ON ISTNIEJE!”. Bóg chodził po Ziemi i nawoływał by przychodzili do niego – tak przynajmniej się wydawało, bo nikt nie słyszał jego słów. Nawoływał by przychodzili do Nieba. Okazywał oznaki boskości – tam gdzie postawił nogę trawa wzrastała, ale po chwili umierała. Boskość to sianie śmierci – tak stwierdziła, kiedy po raz pierwszy zobaczyła twarz Boga. Ktoś chciał go zabić – lecz nie można było wyrządzić mu krzywdy. Spojrzał na nią – miał smutny wzrok. Tak jej się wydawało i takie miała przeczucia – Bóg musi być smutny, albo wesoły (tak jej się zawsze wydawało – ten Bóg był smutny).
Urodził się A.D. 2017. Na tej ziemi. W jej okolicy. Spadł z Nieba. Ludzie nie od początku nazywali go Bogiem. Najpierw Kościół potępił tych „co z nieba spadają”. Kościoły płonęły pierwsze. Ale to nie Bóg nawoływał do palenia – nikt nie słyszał, od początku jego upadku, choćby jednego słowa z jego ust.
Podpalacze wzięli się znikąd. Przyszli za Bogiem? A może to Bóg obudził w nich moc destrukcji? Władali ogniem – garstka wybranych. I wszystko pokryło się czerwienią. Mówili – „Zbawimy was.”. Każdy kto spotkał Podpalacza – ginął. Można było się dołączyć do Podpalaczy – próbować wkupiać się w ich łaski – to dawało chwilę życia.
Nikt nie przeżył spotkania z Podpalaczem – nikt oprócz mnie. Inni pochowali się po domach.
Dlaczego żyję? I dlaczego zapomniałam torebki?
Dlaczego zapomniałam….
Dlaczego zapomniałam pożegnać się z matką?
Dlaczego…
***
- Jakieś zmiany?
- Tak ja zwykle – wpatruje się tylko w Słońce. I ciągle mówi o torebce.
- Słuchaj – jej matka, dzisiaj znowu przychodziła. Dała mi jej torebkę. Szykowała ją na jej pierwsze przedstawienie w teatrze. Miała grać Boga. Rozumiesz? Boga z torebką… Czego to dzisiaj ludzie nie wymyślą.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)