Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan chyba zaprezentowała swój najgorszy pomysł w całej swojej historii. Chciałaby ograniczyć prawo człowieka do decydowania o swojej karierze, prawa jednostki do decyzji kiedy ma zejść ze sceny, którą tworzy pracodawca. Argument, że brak chociażby jednego pracownika może sprzyjać zatrzymaniu produkcji w jakimkolwiek zakładzie, jest naciągany - to znaczy, że firma jest nieudolna i naturalny deficyt pracowników tejże firmy podczas np. epidemii, może doprowadzić do strat firmę. Jak to świadczy o takim pracodawcy?
Zapis o "porzuceniu pracy", może służyć do spętania pracownika z daną firmą. Każdy ma prawo decydować kiedy i jak chce odejść, pracodawca powinien też przyglądać się wszystkim po tysiąckroć, by wiedzieć co trapi pracownika i uniknąć ewentualnego odpływu człowieka w którego inwestował, wysyłał na szkolenia i otrzymywał różnego rodzaju granty. Jeżeli nie potrafi dostrzec tak delikatnych rzeczy jak emocje targające pracownikiem, to nie wykazuje się żadnymi zdolnościami przywódczymi i zdolnościami, które moga podtrzymać dobre morale w firmie czy przedsiębiorstwie.
Andrzej Malinowski pyta się, dlaczego pracodawca ma ponosić konsekwencje rezygnacji pracownika. Przecież to jest proste - bo to jego firma i to on ponosi konsekwencje - przecież to truizm. Po co się nad tym zastanawiać? Pracodawca tak czy siak znajdzie na miejsce tego pracownika kogoś innego - według mnie temat wywołany przez PKPP Lewiatan, ma na celu, nie ochronę pracodawcy, lecz służy do dalszego atakowania praw pracowniczych, które są solą w oku przedsiębiorców.





Komentarze
Pokaż komentarze (2)