Mieczysław Pajewski
Gould: Nauka więźniem
naturalizmu
Wielokrotnie wskazywaliśmy, że główną bronią ewolucjonizmu w walce z kreacjonizmem nie są fakty empiryczne, ale leżąca u podstaw ich teorii doktryna filozoficzna – naturalizm: pogląd, który nie zezwala na formułowanie wyjaśnień odwołujących się do sfery nadprzyrodzonej. Oto najnowszy przykład z ostatniej książki Stephena Jaya Goulda, wydanej tuż przed jego śmiercią monumentalnej monografii na temat teorii ewolucji:
W zasadzie można by proponować taką rewizję argumentując, że jakaś wyższa siła, działająca na mocy zasady wyższego rzędu, „używa” doboru naturalnego jako swojego mechanicznego narzędzia. (Mówię tu tylko hipotetycznie, ponieważ nie istnieje obecnie żadna taka możliwa do obrony hipoteza naukowa, chociaż pojęcie to z pewnością jest zrozumiałe. Jawnie teologiczne wersje nie są nauką, bez względu na ich rodzaj czy formę potencjalnej słuszności.)
[Stephen Jay Gould, The Structure of Evolutionary Theory, The Belknap Press, Cambridge, MA 2002, s. 21]
Gould dogmatycznie odrzuca „jawnie teologiczne wersje” na tej podstawie, że nie mają charakteru naukowego i to... bez względu na ich potencjalną słuszność! Nawet gdyby kreacjonizm był prawdziwy, to według Goulda i jego kolegów nie może być zakwalifikowany jako nauka. Wolą oni, żeby nauka była raczej fałszywa, byleby miała charakter naturalistyczny, niż żeby była prawdziwa i „teologiczna”. Nauka stała się więźniem naturalistycznej filozofii.
Mieczysław Pajewski
[Na Początku... 2003, vol. 11, nr 7-8, s. 294.]


Komentarze
Pokaż komentarze (2)