miepaj miepaj
735
BLOG

Mroczny sekret Darwina

miepaj miepaj Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 55

 

Nancy Pearcey *
 
Mroczny sekret Darwina
 
 
Od dawna wiadomo, iż ewolucjoniści mają ambicję być kimś więcej niż tylko naukowcami – forsują oni bowiem także pewien określony, konsekwentnie ewolucjonistyczny światopogląd. Najnowszy dowód owego intelektualnego imperializmu pochodzi z wydanej ostatnio książki A Natural History of Rape (Historia naturalna gwałtu). [1] W książce tej dowodzi się, że doborem naturalnym można wytłumaczyć wszystkie ludzkie zachowania – w tym także zbrodnię gwałtu. Autorzy powyższego dzieła, Randy Thornhill z University of New Mexico oraz Craig Palmer z University of Colorado, przekonują do wstrząsającej teorii, iż gwałt nie jest patologią, a jedynie rodzajem ewolucyjnej adaptacji – strategią zwiększającą szansę na rozrodczy sukces.
 
Książka wywołała burzę protestów, widoczną w programach typu talk show oraz na listach dyskusyjnych. Autorzy Historii naturalnej gwałtu bronią się mówiąc, że przekazują jedynie wnioski, jakie wynikają z „ewolucjonistycznej psychologii” (nowa ksywka dla socjobiologii). Wnioski te są następujące: dobór naturalny kształtuje nie tylko nasze ciała, ale także sposób postępowania; każde więc ludzkie zachowanie, które pomaga skutecznie osiągnąć cel, jest przezeń preferowane – przynosi ono bowiem ewolucyjny postęp.
 
Każde zachowanie, nawet gwałt? Autorzy odpowiadają na to pytanie twierdząco. Mężczyźni posuwają się bowiem do gwałtu, gdy nie potrafią zdobyć kobiety w inny sposób. Kiedy kwiaty i cukierki zawodzą, uciekają się oni do przemocy, by spełnić naglącą potrzebę przedłużenia gatunku. Gwałt jest więc „naturalnym biologicznym zjawiskiem, ludzkim ewolucyjnym dziedzictwem”, dokładnie takim, jak „cętki lamparta czy długa szyja żyrafy”.
 
Thornhill i Palmer nie twierdzą, że gwałt jest moralnie słuszny. „Nie ma żadnego związku między prawdą na temat świata, jakiej uczy nas biologia, a dobrem i złem” – powiedział Thornhill podczas Talk of the Nation nadawanym przez program NPR. Jednakże twierdzenie, iż gwałt przynosi reprodukcyjną korzyść, jest niebezpiecznie bliskie nazwaniu tego procederu użytecznym czy wręcz dobroczynnym. Nie dziwi więc fakt, że tak wiele osób protestuje przeciwko tej tezie.
 
Nawet większość biologów-ewolucjonistów odrzuca opisywaną powyżej teorię. W czasopiśmie Nature Jerry Coyne z University of Chicago i Andrew Berry z Harvardu udowadniają, iż dane cytowane w książce są fałszowane na korzyść tezy wysuniętej przez jej autorów. Thornhill i Palmer kładą na przykład duży nacisk na rzekomy fakt, iż większość ofiar gwałtu jest w wieku rozrodczym – sugerują oni w ten sposób, że gwałcicielami kieruje impuls przedłużenia gatunku. Jednak obiektywne badania ukazują – mówią Coyne i Berry – iż ofiarami gwałtu nader często bywają dziewczynki poniżej jedenastego roku życia. Inni krytycy zwracają uwagę na to, że gwałcone są również kobiety, które ze względu na wiek nie mogą zostać już matkami, a nawet mężczyźni (np. gwałty w więzieniach). Cała teoria autorów książki opiera się, według słów Coyne'a i Berry'ego, na „kuglarskich sztuczkach ze statystyką”.
 
Zdaje się jednak, że krytycy ci przeoczyli prosty fakt – taki mianowicie, że podawane przez nich dane nie mają nic do rzeczy. Teza zawarta w omawianej książce ma bowiem wszelkie znamiona logiczności. Przyparty do muru przez opozycję na NPR Thornhill powiedział z irytacją, iż skoro teoria ewolucji jest prawdziwa, równie prawdziwe jest to, że „wszystkie cechy każdej z żyjących istot mają podłoże ewolucyjne. To jest fakt nie podlegający dyskusji”. Jeśli się akceptuje ewolucjonizm, słuszność tego wywodu musi być oczywista.
 
To tłumaczy, dlaczego inni wyznawcy ewolucjonistycznej psychologii „odkrywają” ewolucyjny pożytek z zazdrości, depresji, a nawet dzieciobójstwa. (W ostatnim styczniowym numerze pisma New York Times Stephen Pinker z MIT dowodził, że „mechanizm emocjonalny matek ewoluuje” – w ten sposób dokonuje się naturalna selekcja sprawiająca, że niektóre dzieci umierają.) Niezależnie od tego, jak ohydnym pod względem moralnym aktem jest dzieciobójstwo, ewolucjoniści, którzy chcą być konsekwentni, muszą przyznać, iż jest w nim pewna ewolucyjna korzyść.
 
Rozkwit ewolucjonistycznej psychologii zmusza ludzi do borykania się z dogłębnie nihilistycznymi moralnymi konsekwencjami. Jak powiedział odkrywca socjobiologii, E.O. Wilson, „u podstaw etyki nie leży wola Boga”, etyka jest tylko „iluzją, którą mamią nas nasze geny” z powodu wartości, jaką ta iluzja ma dla naszego przetrwania. Ci, którzy akceptują Darwinowską teorię, a jednocześnie mają moralne obiekcje co do Historii naturalnej gwałtu, są więc niekonsekwentni w stosunku do własnych podstawowych założeń.
 
„Transcendentalny punkt oparcia dla moralności jest możliwy tylko wtedy, jeśli istnieje ponadzmysłowy Stwórca” – powiedział dla WORLD Jeffrey Schloss, biolog z Westmont College. To wyjaśnia, dlaczego gdy liderka feministek, Susan Brownmiller, protestowała przeciw tezie Thornhilla, ten oskarżył ją o „skrajnie religijną argumentację”. Pokrótce więc mówiąc: darwinizm i jego przykre moralne implikacje nie podlegają dyskusji, a jeśli tylko ktoś przeciwko nim zaprotestuje, zostanie oskarżony o chęć powrotu do czasów, kiedy panował światopogląd oparty na religii.
 
Stanowi to ogromny dylemat dla ewolucjonistów: mogą oni albo być konsekwentni i pogodzić się z tym, iż ich założenia prowadzą do nieludzkich wniosków, albo też zaakceptować dany im przez Boga zmysł moralny, stając się jednak przez to niekonsekwentni.
 
Jedynym możliwym w tej sytuacji wyjściem jest zmiana założeń – powrót do poglądu, iż świat został zaprojektowany, a moralność naprawdę opiera się na „woli Bożej”.
 
Nancy R. Pearcey
 
(Nancy R. Pearcey, Darwin's dirty secret, World March 25, 2000, vol. 15, No. 12; http://www.worldmag.com/world/issue/03-25-00/cultural_4.asp. Z jęz. ang. za zgodą Autorki tłum. G. Pajewska)
 
[Na Początku... 2002, vol. 10, nr 1-2 (150-151), s. 39-42.]


* Nancy Pearcey z Discovery Institute jest redaktorem pisma Origins and Design.
 
[1] Randy Thornhill, Craig T. Palmer, A Natural History of Rape: Biological Bases of Sexual Coercion, MIT Press, Cambridge, Mass. 2000, ss. 251+xvi.
miepaj
O mnie miepaj

Nieformalny przewodniczący Grupy Inicjatywnej Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego (1993-1995), pierwszy przewodniczący Towarzystwa (w latach 1995-1998), redaktor naczelny organu Towarzystwa "Na Początku..." od 1993 roku do 2006 oraz (po zmianie tytułu) "Problemów Genezy" od 2013-.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (55)

Inne tematy w dziale Technologie