Mieczysław Pajewski
Do kogo ze swych zwierzęcych
przodków podobny jest poseł
Niesiołowski? *
Kreacjonistyczny Przegląd Prasy (Stefan Niesiołowski, „O jedności przyrody słów kilka. Krótka rozprawa o głębokich związkach między biologią i polityką”, Życie 2 września 1999, nr 205 (890), s. 15).
Autor, znany polityk z ZChNu, poseł na Sejm Rzeczypospolitej i profesor entomologii, przytoczył kilka przykładów skojarzeń biologicznych, jakie mu się nasuwają, gdy myśli o świecie polityki. Niestety, skojarzenia te są czasami co najmniej nieprzemyślane, na przykład gdy Niesiołowski twierdzi, że podobieństwo różnych ludzi do rozmaitych gatunków zwierząt można wyjaśnić tylko tym, że człowiek pochodzi od zwierzęcych przodków. Ten fragment daje okazję do głębokich rozważań: od kogo pochodzi moja ciotka, podobna do żaby, albo mój sąsiad podobny do swojego własnego psa? Ponieważ wnioski mogą być bulwersujące, to może lepiej już skomentować inny fragment, bo wyraża on sporo prawdy, choć sam Niesiołowski temu zaprzecza:
Zarówno sama teoria ewolucji jak i organizacja życia niektórych gatunków, przede wszystkim owadów społecznych (pszczoły, mrówki, termity, osy, trzmiele) były inspiracją dla dyktatur i systemów totalitarnych albo służyły do działań propagandowych. Przez wiele lat darwinizm służył komunistom do walki z Kościołem i religią katolicką, a pochodzenie człowieka od zwierzęcych przodków, jak również powstawanie jednych gatunków z innych miało być dowodem na to, że nie ma Pana Boga. Autorzy, jak np. małżeństwo Mydlarskich, za pomocą rysunku szeregu czaszek od goryla poprzez pitekantropa, neandertalczyka aż do człowieka współczesnego, starali się wykazać, że opis stworzenia człowieka w Księdze Rodzaju jest nieprawdziwy.
Tu od razu nasuwa się pytanie: to Niesiołowski uważa, że ten opis jest prawdziwy? Przecież sam twierdzi, że człowiek pochodzi od zwierzęcych przodków. Ale może od polityka, nawet jeśli jest profesorem, nie należy wymagać logicznego myślenia?
Do tego cały szereg dalszych interpretacji dodawali komunistyczni propagandziści. Ale darwinizm był też wykorzystywany przez rasistów we wszelkich działaniach służących podbojowi i dominacji realizujących rzekomo naturalną prawidłowość. W najpełniejszy sposób został zastosowany przez nazistów uważających naród niemiecki za najbardziej rozwinięty i tym samym przeznaczony do panowania nad światem. Szkoda słów na wyjaśnianie, że taka interpretacja teorii ewolucji nie ma nic wspólnego z myślą Darwina, jest jej wypaczeniem i nadużyciem.
I tu byśmy się z Szanownym Autorem, Posłem i Profesorem nie zgodzili. Co więcej, podejrzewamy, że zwrot „szkoda słów” jest wybiegiem ukrywającym ignorancję Szanownego Autora, Posła... itd.
Ewolucjonizm niewątpliwie, przynajmniej w pierwszej fazie, był rasizmem i na pewno sprzyjał myśleniu rasistowskiemu. Proszę zapoznać się z dwoma cytatami niewątpliwych autorytetów ewolucjonistycznych:
Wydaje się niemal pewne, że kiedyś w przyszłości, zresztą niedalekiej, bo mierzonej stuleciami, cywilizowane rasy ludzkie wytępią rasy dzikie, by zająć ich miejsce na świecie. W tym samym czasie małpy człekokształtne, jak zauważa prof. Schaaffhausen, bez wątpienia zostaną również wytępione. Wtedy luka jeszcze się powiększy, ponieważ będzie się rozciągać między człowiekiem o wyższym stopniu cywilizacji, przypuszczalnie wyższym niż u przedstawicieli obecnej rasy kaukaskiej [białej], a jakąś małpą tak nisko stojącą, jak np. pawian, zamiast, jak obecnie, pomiędzy Murzynem czy Australczykiem [aborygenem] a gorylem. [1]
A więc zdaniem Darwina goryle, Murzyni i „Australczycy” zajmują obecnie miejsca pośrednie między pawianami i rasą kaukaską. Jest to rasizm czy nie? I jeszcze jedna wypowiedź, tym razem współczesnego uczonego:
Argumenty biologiczne na rzecz rasizmu mogły być powszechne przed 1859 rokiem [rokiem wydania głównego dzieła Darwina – MP], ale wzrosły o rzędy wielkości po przyjęciu teorii ewolucji. [2]
Przyjęcie teorii ewolucji spowodowało wzrost argumentów rasistowskich „o rzędy wielkości”! A Pan Poseł twierdzi, że rasizm nie ma nic wspólnego z myślą Darwina! Wcześni ewolucjoniści (XIX-wieczni) wyraźnie głosili niższość Murzynów i innych „dzikich”. Zresztą nie tylko to. Z inspiracji darwinizmem powstała eugenika, koncepcja, że ludzie mogą ulepszać swą rasę przez selektywną hodowlę. Nie ulega też wątpliwości, że Hitler był ewolucjonistą, a choć Pan Poseł Niesiołowski deprecjonuje jego kwalifikacje w tej dziedzinie, wychwalając go w innej (nazywa go niezłym malarzem), to artykuł w Życiu świadczy, że Hitler był nie gorszym ewolucjonistą od Szanownego Autora. Pan Poseł na Sejm, Profesor i Działacz AWSu jest najwyraźniej zbyt zajęty swoimi politycznymi obowiązkami, by można było od niego oczekiwać sensownych wypowiedzi na temat teorii ewolucji.
Mieczysław Pajewski
[Na Początku... 1999, vol. 7, nr 11 (122), s. 346-349.]
* Tekst powyższy ukazał się jako polemika w Najwyższym Czasie, 11 września 1999, nr 37 (486), s. XIII.
[1] Karol Darwin, Dzieła wybrane, tom IV O pochodzeniu człowieka, PWRiL, Warszawa 1959, s. 155-156.
[2] Stephen Jay Gould, Ontogeny and Phylogeny, Harvard University Press, Cambridge, Mass. 1977, s. 127.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)