Phillip E. Johnson
Wielka metafizyczna opowieść
nauki (cz. IX)
Zalety modernizmu
Sądzę, że na argumenty za modernizmem można odpowiedzieć przekonująco, ale są one mocne i należy docenić trudność tego zadania. Można wymienić co najmniej pięć powodów, które zwolennicy modernistycznego naturalizmu mogą podać, by uzasadnić swoje prawo do rządzenia. Przedstawię je w najbardziej przekonujący sposób, w jaki potrafię.
1. Metafizyczne fundamenty modernizmu mają mocne oparcie w naturalizmie naukowym, który opisuje, „jak się rzeczy mają.” Dzięki nauce wiemy, że przyroda – jesteśmy jedną z jej części, powstałą niedawno w procesie ewolucji – w rzeczywistości jest zamkniętym systemem materialnych przyczyn i skutków, czy nam się to podoba, czy nie. Każdy inny model – szczególnie ten bazujący na domniemanych przykazaniach jakiejś nadnaturalnej istoty – musi się więc opierać na iluzji, a nie na rzeczywistości. Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni, a nie naszym Stwórcą. Odkąd nauka ustaliła te fakty, zjedliśmy owoc z drzewa poznania i nie ma już powrotu do przednaukowych przekonań, niezależnie od tego, jak wielkie poczucie straty mógłby ktoś odczuwać.
2. Modernizm naturalistyczny jest tożsamy z racjonalnością, ponieważ wyklucza możliwość cudów, definiowanych jako arbitralne wtręty w materialnym ciągu przyczynowo-skutkowym. Ten argument jest szczególnie ważny dla naukowców, dla których sukces nauki nierozerwalnie łączy się z założeniem, że żaden nadnaturalny umysł lub duch nigdy nie wpływał na uporządkowany (ale nie mający celu) ciąg naturalnych zdarzeń. Utożsamianie naturalizmu z racjonalnością przez większość modernistów jest tak pełne, że nie myślą o naturalizmie jako o szczególnej i kontrowersyjnej doktrynie metafizycznej, ale zakładają wprost, że naturalizm zawiera się w definicji pojęcia „racjonalność”.
3. Modernizm naturalistyczny daje wyzwolenie, szczególnie w sferze płci i zachowań seksualnych, ponieważ uwalnia ludzi z iluzji, że przestarzałe normy kulturowe będąc nakazami Boga są ciągle ważne. Osoby atakujące naukowy naturalizm lub teorię ewolucji, robią to prawdopodobnie w ramach podstępnego planu, zmierzającego do przywrócenia dławiących, patriarchalnych wzorców zachowania seksualnego. Zauważyłem, że każda dyskusja z modernistami na temat słabości teorii ewolucji szybko zamieniała się w dyskusję o polityce, a szczególnie o polityce seksualnej. Moderniści zwykle boją się, że ewentualne podważanie naturalistycznej teorii ewolucji skończy się odesłaniem kobiet do kuchni, gejów w jakieś odosobnienie, a osób dokonujących aborcji – do więzień. Takie ujęcie wyjaśnia, dlaczego wszelkie dostrzeżone próby podkopania nauczania w szkołach teorii ewolucji jako faktu spotyka się z tak gwałtowną opozycją. Stawką jest coś zdecydowanie ważniejszego niż teoria naukowa.
4. Modernizm naturalistyczny dostarcza bazy filozoficznej dla demokratycznego liberalizmu, ponieważ polega jedynie na wiedzy, która jest z zasady dostępna każdemu obywatelowi. Moderniści charakteryzują osoby, które chcą prowadzić politykę publiczną opartą na jakimś nadprzyrodzonym objawieniu, jako osoby z gruntu przeciwne demokracji, ponieważ przyjmują one autorytet na podstawie wiedzy, która została objawiona tylko im, a więc nie jest dostępna innym ludziom. I przeciwnie, obserwacje i metody rozumowania stosowane w nauce są z zasady powszechnie dostępne, mimo że w rzeczywistości specjalne studia (i ich opłacenie), wymagane do praktykowania nauki, ograniczają obywatelom możliwość samodzielnego oceniania problemów naukowych. Jeśli publiczną debatę prowadzi się tylko w oparciu o wiedzę wywiedzioną z poznania zmysłowego i badań naukowych, wtedy z zasady każdy może brać w niej udział, posługując się tymi samymi kategoriami. Moderniści sądzą, że debata pomiędzy przedstawicielami ideologii, mówiących o czynnikach nadnaturalnych, może zostać rozstrzygnięta tylko przy użyciu siły, podczas gdy dyskusja nad zasadami naturalistycznymi jest otwarta na rozumowania, a przez to ma rozwiązanie pokojowe.
5. W końcu rządy modernistów są do zaakceptowania nawet przez wielu wierzących ludzi, włączając w to chrześcijańskich teistów o względnie wysokim poziomie intelektualnym. Relegując wiarę w Boga do sfery prywatności, modernizm nie jest z gruntu antyreligijny czy nawet antyteistyczny. Pod rządami opartymi na zasadach tolerancji wynikającej z liberalnego racjonalizmu wierzący mogą mieć swoje własne kościoły, a nawet mogą wysyłać swoje dzieci do prywatnych religijnych szkół, jeśli ich na to stać – pod warunkiem, że nie usiłują zmuszać innych ludzi do swych przekonań próbując, na przykład, propagować je w szkołach publicznych. Moderniści uważają, że zakres tej wolności odpowiada temu, co powinni sobie życzyć wierzący, szanujący autonomię niewierzących. Dlatego też ograniczenie religii do życia prywatnego nie szkodzi zasadniczym interesom religii większości i chroni mniejsze religie przed tyranią większości.
Milczące rozumienie religii jako sfery subiektywnych odczuć, a nie obiektywnych faktów, pozwala naukowym naturalistom zwolnić religię ze szczegółowych badań charakterystycznych dla nauki. W ten litościwy sposób modernizm chroni umiłowane iluzje, w których tkwią ludzie wierzący. Moderniści ostrzegają chrześcijańskich teistów, którzy chcą podjąć spór z naturalizmem na arenie publicznej, że popełniają wielki błąd i wywołują konflikt z nauką, którego nie mogą wygrać. Przykład kreacjonizmu unaocznia, że tolerancja modernizmu kończy się, gdy wierzący domagają się, by instytucje publiczne traktowały ich subiektywne przekonania w taki sposób, jak gdyby mogły one być obiektywną prawdą.
Teistyczny realizm
Jest to obszerna lista zalet i argumentów, ale ostatecznie wszystko zależy od pierwszego argumentu: Bóg chrześcijańskiego teizmu i Biblii jest nierzeczywisty, jest wytworem ludzkiej przednaukowej wyobraźni. Jeśli uznamy tę przesłankę, całą resztę można z niej wywnioskować. Ale jeśli ją odrzucimy, to wszystkie argumenty na tej liście stają się wątpliwe.
Oczywiście, porządek społeczny powinien być budowany na tym, co jest rzeczywiste, ale jeśli Bóg istnieje, to naturalistyczny porządek okazuje się bazować na tym, co nierzeczywiste, a naturalistyczny racjonalizm okazuje się iluzją.
Nauka lubi zakładać, że kosmos można racjonalnie zrozumieć i że nie jest on arbitralny, a jak można lepiej zagwarantować racjonalność kosmosu, niż przez uznanie, że jest on tworem racjonalnego umysłu? Jeśli Stwórca rzeczywiście istnieje, to nauka ignoruje najważniejszy aspekt rzeczywistości.
Ludzie powinni, oczywiście, być wolni od arbitralnych ograniczeń, ale jeśli te domniemane arbitralne ograniczenia są w rzeczywistości konieczne dla powstrzymania naszych irracjonalnych namiętności, to możemy spodziewać się, że w wyniku odrzucenia tych ograniczeń uzyskamy coś innego niż wolność. Powinniśmy się także spodziewać czegoś innego niż racjonalne rządy, gdy rządzący zrywają swe związki ze źródłem racjonalności.
I w końcu, jeśli Bóg jest rzeczywisty, to ci teiści, którzy potulnie akceptowali swoje wyznaczone im miejsce w ramach naturalistycznego porządku rzeczy, mogą być podobni do żeglarzy, którzy postanowili nie zakłócać spokoju kapitana informacją, że okręt tonie. Można racjonalnie dyskutować na temat tego, czy Bóg istnieje, jednak zdecydowanie nieracjonalne jest zakładanie, że co prawda Bóg istnieje, ale można bezpiecznie Go ignorować.
Nie jestem modernistą. Modernista nazwałby mnie „wierzącym”, ale ja nazywam siebie teistycznym realistą. Określenie to wskazuje, że jestem przekonany, iż Bóg jest obiektywnie rzeczywisty, a nie jest jedynie koncepcją czy fantazją w moim umyśle. Dla wielu, wliczając w to wielu ludzi chodzących do kościoła, jak i duchownych, jest to szokująca postawa. Wielu modernistów mówiło mi, że stwierdzanie rzeczywistego istnienia Boga jako Stwórcy jest dogmatyczne i aroganckie, ponieważ sugeruje, że posiadam wiedzę, która nie jest dostępna naukowym naturalistom. Moderniści nie uważają za aroganckie deklarowanie, że „ewolucja jest faktem,” mimo że stwierdzenie to wydaje się zakładać, że kreacjoniści są w błędzie. Jest tak dlatego, ponieważ zgodnie z ich metafizyką ewolucja naturalistyczna należy do kategorii wiedzy naukowej, podczas gdy stworzenie jest sprawą wiary religijnej. Nie jest aroganckie ani dogmatyczne upierać się, by umieszczać rzeczy we właściwych kategoriach.
Arogancko czy nie, uważam, że Stwórca istnieje naprawdę, a naturalizm jest błędny. Najsilniejszy argument przeciw mojemu stanowisku polega na tym, że nauka bazuje na naturalizmie i że sukces nauki dowiódł, iż naturalizm, nawet jeśli nie jest absolutnie prawdziwy, to jest przynajmniej najodpowiedniejszym dla nas sposobem myślenia. Naukowi naturaliści nie twierdzą, że udowodnili, iż Bóg nie istnieje. Istnienie Boga jako Stwórcy uznają jednak za zbyteczne, ponieważ czysto przyrodnicze siły zdolne były do dokonania i rzeczywiście dokonały stworzenia. Nie są to argumenty na rzecz istnienia Stwórcy działającego celowo, który robi użytek z wtórnych przyczyn, jak artysta używający pędzli i farb, ale na rzecz przyczyn materialnych działających samodzielnie bez jakiegoś inteligentnego kierownictwa. Jeśli pędzle i farby mogą same namalować obraz, to nie wydaje się, by jakikolwiek hipotetyczny artysta miał cokolwiek ważnego do zrobienia.
Bez względu na to, czy czysto naturalistyczny opis stworzenia jest spójny z „wiarą religijną,” ogólne założenie, że nauka faktycznie dostarczyła takiego ujęcia, ma wyraźnie wiele wspólnego z faktem, ze naturalizm zaczęto w tak znacznym stopniu identyfikować z rozumem. Przyjrzyjmy się jednak dokładnie temu, jakie sukcesy odniosła nauka w swych próbach przedstawienia w pełni naturalistycznego opisu rzeczywistości.
(c.d.n.)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)