Michał Ostrowski
Konwergencja.
Argument za stworzeniem (cz. 3)
Problemy z ewolucjonistyczną interpretacją konwergencji
Podobieństwo (morfologiczne i molekularne) jest jednym z głównych argumentów na rzecz hipotezy wspólnego pochodzenia. Jak jednak widać w powyższych przykładach, nie każdepodobieństwo musi oznaczaćpokrewieństwo. Genetyk, Maciej Giertych, trzeźwo zauważa:
"Obserwujemy podobieństwa w przyrodzie, dowodzą one wspólnego pochodzenia, dlatego też wszelkie niepodobieństwa muszą być rezultatem ewolucji. Dlaczegoż jednak odwrotna teza miałaby być mniej naukowa: niepodobieństwo świadczy o braku wspólnego pochodzenia, a więc podobieństwo jest wynikiem konwergencji? [1]
Zasadniczym wyzwaniem, jakie konwergencja stawia teorii ewolucji, jest częstotliwość, z jaką zdarza się ona w historii życia. Konwergencja jest wspólną cechą życia. Robert Carroll stwierdził: "Biologowie, pracujący jednocześnie nad współczesnymi i wymarłymi gromadami, dowodzą, że konwergencja jest bardzo powszechna." [2]
Ta powszechność nie ma wiele sensu w świetle ewolucjonistycznej teorii. Jeśli ewolucja jest rzeczywiście właściwym wyjaśnieniem rozpowszechniania się życia, moglibyśmy oczekiwać konwergencji ekstremalnie rzadko. Mechanizm, który napędza ewolucję, składa się z wielkiej liczby nieprzewidywalnych, przypadkowych zdarzeń. Porównując ten mechanizm ze złożonością życia i struktur, funkcjonujących w żywych organizmach, wydaje się nieprawdopodobne, że oddzielne ewolucyjne drogi mogą tak regularnie prowadzić do wykształcenia się takich samych struktur. Co gorsza, jak widzieliśmy powyżej, zadziwiająco ścisła konwergencja pojawia się także w sytuacji, gdy działające siły selekcyjne są radykalnie inne. A dotyczy to także całego szeregu innych rozwiązań, jak układy elektrostatycznego obrazowania, generatory elektryczności, system bioluminescencji oraz mózg ssaków. Żaden znany ewolucyjny mechanizm nie jest w stanie wyjaśnić natury tak powszechnej biologicznej konwergencji.
Znaczące były słowa tych badaczy, którzy jako pierwsi odkryli zaskakującą konwergencję kameleonów i Limnichthytes: "Kiedy stajemy twarzą w twarz z piękną koordynacją systemu optycznego, takiego jak ten [kameleonów i Limnichthytes], jest naprawdę wyzwaniem, jak dostarczyć wyjaśnienia dla konwergencji tak wielu precyzyjnych i doskonale dopasowanych mechanizmów." [3]
Wspomniany już Leo Berg tak komentuje skrajnie małe prawdopodobieństwo wystąpienia konwergencji:
"To wyjaśnienie [konwergencji rozumianej ewolucyjnie] wygląda zupełnie nieprawdopodobnie. Ponieważ pożyteczne zmiany – zgodnie z teorią Darwina – pojawiają się przypadkowo, jest niewiarygodne, że takie same zmiany mogą przypadkowo pojawiać się nawet w jakimś pojedynczym gatunku, ale jeszcze bardziej niewiarygodne jest, że pojawią się one w różnych gatunkach." [4]
Paleontolog, Kurt Wise, również wskazuje na nieadekwatność ewolucjonistycznego wyjaśnienia zjawiska konwergencji:
"Analogie są bardzo powszechną cechą życia. Każde drzewo [filogenetyczne], które bierze pod uwagę przynajmniej kilka tuzinów cech i obejmuje kilka większych grup organizmów, wydaje się zawierać kilka niedziedzicznych podobieństw. Uwzględniając fakt, że organizmy są złożone z milionów lub kilku miliardów cech, prawdziwa liczba analogii jest prawdopodobnie ekstremalnie duża. To jednak wydaje się sprzeczne z teorią ewolucji. W ewolucjonistycznym scenariuszu analogie są cechami uformowanymi niezależnie w dwóch różnych grupach organizmów. Sądzi się, że ścieżki, którymi podąża ewolucja, obfitują w nieprzewidywalne zdarzenia, wskutek czego prawdopodobieństwo, że dwie niezależne ewolucyjne drogi zbiegną się w tym samym końcowym punkcie, jest bardzo niskie. To jest główny temat książki Stephena Jaya Goulda Wonderful Life. Gdyby proces ewolucyjny rozpoczął się jeszcze raz, nie można spodziewać się, by wytworzył on znowu te same organizmy. Tylko jeśli cecha jest wyjątkowo korzystna dla organizmu i łatwa do wytworzenia w naturalistyczny sposób, można rozsądnie oczekiwać, że może ona wyewoluować więcej niż jeden raz. Jednak większość cech jest bardzo złożona, dlatego nie jest jasne, przez wzgląd choćby na rachunek prawdopodobieństwa, jak którakolwiek z nich mogłaby łatwo powstać. W teorii ewolucji analogie powinny być oczekiwane jako wyjątkowo rzadka cecha życia." [5]
Powinny być wyjątkowo rzadkie, a jednak są bardzo częste. Nie wydaje się by w ramach neodarwinizmu istniało adekwatne wyjaśnienie tego zjawiska. Biofizyk, Cornelius Hunter, zauważa:
"Rzeczywiście, ewolucjoniści wydają się być bardzo zadowoleni z tego wyjaśnienia. Jak konkluduje Berra: 'Takie ścisłe podobieństwa w bardzo odlegle powiązanych gromadach są łatwe do wyjaśnienia jako rezultat ewolucji konwergentnej'. Być może zbyt łatwo. Chociaż ewolucja jest ślepym procesem, który wytwarza szeroką menażerię gatunków i projektów, zakłada się jednocześnie, że może ona wytwarzać uderzające podobieństwa." [6]
Znany ewolucjonista, Frank Salisbury, również dostawał bólu głowy od myślenia nad tym problemem: "Nawet coś tak złożonego jak oko powstało kilka razy przykładowo u kałamarnic, kręgowców i stawonogów. Jest bardzo trudno wyjaśnić powstanie jednej takiej struktury, a myśl, że w zgodzie z nowoczesną teorią syntetyczną powstała ona wiele razy, powoduje u mnie zawrót głowy." [7]
(c.d.n.)
[1] Maciej Giertych, „Rola informacji w funkcjonowaniu przyrody w kontekście sporu o ewolucję”, Filozofia Nauki 2001, nr 2 (34), s. 27 [19-30].
[2] Carroll, Vertebrate Paleontology..., s. 8.
[3] Pettigrew and Collin, „Terrestrial Optics...”, s. 407.
[4] Berg, Nomogenesis..., s. 160.
[5] Kurt P. Wise, „The Origin of Life’s Major Groups”, [w:] J.P. Moreland, [ed.] The Creation Hypothesis, InterVarsity Press, Downers Grove 1994, s. 213 [211-234].
[6] Cornelius G. Hunter, Darwin's God: Evolution and the Problem of Evil, Baker, Grand Rapids 2001, s. 31.
[7] Frank Salisbury, „Doubts About the Modern Synthetic Theory of Evolution”, American Biology Teacher September 1971, s. 338.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)