Konrad Rękas
Wywiad z Przewodniczącym
Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego,
(lipiec 1995 r.) (dok.)
Konrad Rękas: Czy naukowości kreacjonizmu nie zmniejszają rozważania np. nad potopem?
Mieczysław Pajewski: Jak już wspomniałem, jedynie dla kreacjonistów młodej Ziemi potop odgrywa istotną rolę jako czynnik odpowiedzialny za dużą część struktury geologicznej skorupy ziemskiej. Formułują oni tzw. geologię Potopu. Kreacjoniści starej Ziemi nie przywiązują do Potopu szczególnego znaczenia, traktując go jako ograniczoną zasięgiem lokalną katastrofę. Wprawdzie najwięcej informacji o Potopie znajdujemy w źródle biblijnym (ale także w wielu podaniach i legendach ludów na całym świecie), jednak nie stawia to pod znakiem zapytania naukowości tych rozważań. Biblia jest w tym przypadku jedynie źródłem inspiracji, natomiast uzasadnianie wysuwanych hipotez musi być czysto empiryczne. Można tu przypomnieć, że Schliemann inspirując się Homerowską Iliadą odkrył Troję. Dlaczego Biblia miałaby być gorsza od Iliady jako źródło pomysłów naukowych?
KR: Czy kreacjonizm jest do pogodzenia z katolicyzmem?
MP: Niektórzy duchowni przesiąknięci ewolucjonizmem uważają kreacjonizm za niezgodny z katolicyzmem. Jednak miarodajne są tu jedynie opinie papieża i właściwych instytucji kościelnych. Pius XII w encyklice Humani generis (1950) wypowiedział się następująco:
"Urząd Nauczycielski Kościoła nie zakazuje, żeby nauka ewolucjonizmu, o ile bada powstanie ciała ludzkiego z jakiejś już istniejącej żywej materii – co do dusz bowiem, wiara katolicka każe nam przyjąć, że one bezpośrednio stwarzane są przez Boga – była dyskutowana stosownie do obecnego stanu nauk i świętej teologii przez fachowców z obu stron."
Biorąc ten tekst literalnie nie można się w nim dopatrzeć akceptacji ewolucjonizmu. Mówi on tylko o tym, że papież zgadza się, by katoliccy uczeni dyskutowali na temat powstania ludzkiego ciała w drodze ewolucji. Nie muszą więc ewolucjonizmu przyjmować. Faktem jest jednak, że wielu duchownych uznaje ewolucjonizm za udowodniony i twierdzą, że papież uznał teorię ewolucji, a niektórzy z nich nawet snują rozważania na temat ewolucyjnego pochodzenia duszy ludzkiej, co – jak można przeczytać w powyższym cytacie – jest niedopuszczalne. [1]
KR: Jak wygląda ruch kreacjonistyczny w Polsce i na świecie?
MP: Przed Darwinem kreacjoniści dominowali wśród biologów i geologów. Później sytuacja uległa diametralnej zmianie, ale kreacjoniści nigdy nie znikli, choć stanowili i stanowią nadal margines życia naukowego. Pewne ożywienie nastąpiło w latach sześćdziesiątych naszego stulecia i od tej pory notuje się powolny, ale stały wzrost liczebny kreacjonistów. W Ameryce istnieją dziesiątki ogólnokrajowych i lokalnych organizacji kreacjonistycznych. W 1935 roku powstało tam Stowarzyszenie Religii i Nauki, a w 1938 – Towarzystwo Stworzenia i Potopu. Oba one rozpadły się kilka lat po powstaniu. Jednak w 1941 roku powstała organizacja American Scientific Affiliation, istniejąca do dzisiaj, tylko że w międzyczasie zmieniła swój charakter i obecnie grupuje także ewolucjonistów. Najpoważniejsze dziś na świecie towarzystwo ściśle kreacjonistyczne, Creation Research Society, istnieje nieprzerwanie od 1963 roku i wydaje prestiżowy kwartalnik Creation Research Society Quarterly. W Anglii istnieje jeszcze starsza organizacja kreacjonistyczna, Evolution Protest Movement, założona w 1932 roku (w 1980 roku zmieniła nazwę na Creation Science Movement). Ważną katolicką grupą kreacjonistyczną w Europie jest Cercle Scientifique et Historique (CESHE), którego członkiem jest m.in. wybitny polski kreacjonista, prof. Maciej Giertych. W każdym razie na świecie istnieje kilkaset organizacji kreacjonistycznych w kilkudziesięciu krajach, a ja sam jestem członkiem kilku z nich (amerykańskich i brytyjskich). W Polsce od 1993 roku istnieje kilkusetosobowe Polskie Towarzystwo Kreacjonistyczne, które grupuje zarówno naukowców, jak i (stanowiące większość) osoby, które tylko się interesują problematyką kreacjonistyczną. Najwięksi polscy kreacjoniści to wspomniani już przeze mnie profesorowie Maciej Giertych, genetyk, pracownik Polskiej Akademii Nauk, i Piotr Lenartowicz, jezuita z Krakowa. Prof. Giertych nie jest jednak członkiem PTK i prowadzi w Polsce aktywność kreacjonistyczną indywidualnie.
KR: Czy uważa p. Profesor, że postulat równouprawnienia kreacjonizmu, np. podczas szkolnych lekcji biologii czy zajęć uniwersyteckich, nie jest zbyt daleko idący?
MP: Postulat równouprawnienia, który rzeczywiście wysuwamy, nie oznacza – jak się niektórym wydaje – że naszym zdaniem obecny wymiar zajęć z biologii należy podzielić na dwa i jedną z tych połówek oddać kreacjonistom. W gruncie rzeczy zagadnienie pochodzenia życia i organizmów żywych zajmuje niewiele miejsca w programie tak szkolnym, jak i uniwersyteckim. Olbrzymia większość rozważań biologicznych pozostaje taka sama niezależnie od tego, jak się rozwiąże problem pochodzenia życia. Postulat równouprawnienia dotyczy więc tylko tego niewielkiego ułamka całego programu zajęć szkolnych czy uniwersyteckich z biologii. Trzeba jednak realistycznie przyznać, że ze względu na słabość struktur kreacjonistycznych, zwłaszcza w Polsce, postulat równouprawnienia nie ma szans realizacji, nawet gdyby istniała zgoda na to ze strony ewolucjonistów (w rzeczywistości ostro oponują, opowiadając się za utrzymaniem swego monopolu). Po prostu jest nas zbyt niewielu, abyśmy mogli taki postulat zrealizować.
KR: W jaki sposób można poszerzyć swoją wiedzę nt. kreacjonizmu?
MP: Możliwości jest, niestety, niewiele. Profesor Giertych przeprowadza od czasu do czasu wykłady kreacjonistyczne w różnych częściach Polski (przypominam sobie jego 2 wystąpienia w Lublinie w ciągu ostatnich 10 lat). Opublikował też serię artykułów kreacjonistycznych w Rycerzu Niepokalanej oraz w Opoce w Kraju, a także przyczynił się do wydania książki J.W.G. Johnsona pt. Na bezdrożach ewolucji (Wyd. Michalineum, Warszawa 1989). Natomiast regularne publikacje kreacjonistyczne ukazują się w miesięczniku Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego zatytułowanym Na Początku... Otrzymują go jednak tylko członkowie Towarzystwa. PTK organizuje też doroczne sympozja kreacjonistyczne. Ponieważ członkostwo w naszym Towarzystwie jest otwarte dla każdego niezależnie od wykształcenia, zachęcam do poparcia tej jedynej zbiorowej inicjatywy kreacjonistycznej w Polsce. Młodzież szkolna i studenci oraz renciści, emeryci i bezrobotni mają składkę członkowską obniżoną – w roku 1995 wynosi ona 1 zł miesięcznie, dla pozostałych wynosi ona obecnie 1,50 zł miesięcznie. Jest to mniej niż 2 miejskie bilety autobusowe. Wydaje mi się, że warto za tę niewielką cenę poprzeć unikalną w skali naszego kraju inicjatywę. [W 1997 roku składki wynoszą odpowiednio 2 zł i 1,50 zł].
[Na Początku... 1997, nr 9 (92), s. 251-258.]
[1] [Uwaga z maja 1997 r.] Ostatnia głośna wypowiedź papieża z października 1996 roku, że teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą, znacznie skomplikowała omawianą sytuację. Jednak należy zauważyć, że do wypowiedzi tej nie można stosować znanej doktryny o nieomylności papieża, gdyż tej podlegają jedynie wypowiedzi dotyczące wiary i moralności oraz wypowiedziane ex cathedra (uroczyste, z powołaniem się na Ducha Świętego itd.). Żaden z tych dwu warunków nie został spełniony, w związku z tym katolicy bez wyrzutów sumienia mogą w tej sprawie różnić się opinią. Jeśli chodzi o wypowiedź papieża, patrz Mieczysław Pajewski, „Papież mówi, że ewolucjonizm jest czymś więcej niż tylko teorią”, Na Początku... 1997, nr 1 (82), s. 2-3; Michael Behe, „Darwin pod mikroskopem”, j.w., s. 3-7; ks. prof. dr hab. Piotr Lenartowicz SJ, „Czy Papież uznał wiarygodność teorii ewolucji?”, j.w., s. 7-11.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)