miepaj miepaj
280
BLOG

Czy istnieje ślepy zegarmistrz? (dok.)

miepaj miepaj Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Phillip E. Johnson


Czy istnieje ślepy zegarmistrz?

(dok.)
  
Argumenty za katastrofizmem
 
Używając tego określenia Cronin zasugerowała milcząco wyrzucenie wszystkich innych ujęć darwinizmu na śmietnik historii, a tym samym rozgniewała najsłynniejszego amerykańskiego przedstawiciela darwinizmu, Stephena Jaya Goulda. W gniewnej recenzji książki Heleny Cronin Gould zaprzeczył, jakoby większość biologów ewolucyjnych akceptowało model doboru genowego i zadeklarował z powodów podobnych do tych, które już omawiałem, że geny nie mogą być wyłączną jednostką doboru. Gould stwierdził z pełną mocą, że najważniejszymi cechami cielesnymi są „własności emergentne” organizmów, które nie są wytwarzane bezpośrednio przez pojedyncze geny czy nawet zespoły genów. Własności te wytwarzane są przez tak złożone interakcje pomiędzy genami, że nie można ich nawet w zasadzie odpowiednio poznać ani określić na poziomie genetycznym. [1]
 
Jeśli Gould ma rację w tej kwestii, to selekcja pojedynczego genu czy nawet kombinacji genów nie jest selekcją przewidywalnych własności w dojrzałym organizmie. Ale w takim razie, w jaki sposób złożona adaptacja, którą usiłują wyjaśnić Dawkins i Cronin, może zostać wytworzona w procesie mutacji i doboru?
 
Gould ani nie zadał sobie tego pytania, ani nie zwrócił uwagi czytelników na ten problem. Zamiast tego zajął się odrzucaniem tego, co nazywa „ujednoliconą wizją ekstrapolacji”, która jest fundamentalną darwinowską zasadą ilustrowaną przez przykład dziobów zięb, którym rozpoczął się ten rozdział. Dla klasycznych darwinistów cała historia ewolucji i wymierania jest w zasadzie ekstrapolacją [na całą historię życia na Ziemi – przyp. tłum.] przykładów przypadkowych zmienności i doboru naturalnego, które można zaobserwować w świecie ożywionym. Według tej opowieści niemal stale pojawiają się przypadkowe zmienności, ale tylko te, które prowadzą do zwiększonego dopasowania, mogą przetrwać, by przez dobór naturalny rozprzestrzenić się na całą populację. Ma więc miejsce stały, stopniowy proces, w którym lepsze organizmy górują liczebnie nad tymi, które w mniejszym stopniu zdolne są do pozostawienia przystosowanego potomstwa. Tak jak te lepiej dopasowane organizmy przeżywają, te gorzej dopasowane wymierają i ten równie stopniowy proces nazywamy wymieraniem. Cały ten system jest napędzany przez przypadkowe zmienności, ale patrząc z odległej perspektywy czasowej dobór naturalny nieubłaganie rządzi wszystkimi ważnymi dla danego organizmu cechami.
 
Jak jednak twierdzi Gould, „najbardziej ekscytujące w teorii ewolucji w ciągu ostatnich dwudziestu lat nie jest (...) umacnianie darwinizmu w jego ograniczonym obszarze (łatanie go za pomocą teorii doboru genowego, bądź innych koncepcji), ale raczej dokumentacja przyczyn, z jakich zawiódł kluczowy dla Darwina wymóg ekstrapolacji.” Gould wyjaśniał to z jednego powodu, mianowicie badań molekularnych, które wykazały, że większość zmienności na poziomie molekularnym jest neutralna, jeśli chodzi o dopasowanie, tak więc dobór odgrywa w ewolucji molekularnej jedynie niewielką rolę. Jednak najważniejszy fakt przemawiający przeciw ekstrapolacji dotyczy częstości i znaczenia masowych wymierań, które coraz częściej przypisywane są nagłym katastrofom, takim jak uderzenia asteroid. Takie nadzwyczajne wydarzenia, które mogą być odpowiedzialne za znaczny procent wymierań, niszczą ciągłość naturalnych warunków, zakładaną przez Darwina oraz dzisiejszych ekstrapolacjonistów.
 
Warunki otoczenia w okresie wolnym od nadzwyczajnych zdarzeń mogą przez jakiś czas trwale wspierać rodzaj zmian opisywany przez Darwina, ale nawet najlepiej przystosowane organizmy niekoniecznie są chronione przed wymarciem w chwili katastrofy, która zmienia wszystkie warunki. Gdy już nastanie katastrofa, szczęśliwcy, którzy przetrwali, a którzy mogli w niewielkim stopniu być przystosowani do wcześniejszych warunków, odziedziczą Ziemię pomimo swoich skromnych zdolności.
 
Przegląd swojej własnej wersji „nowoczesnego darwinizmu” Gould podsumował następującym stwierdzeniem, „Darwinowska koncepcja walki o przetrwanie nie daje się ekstrapolować na całe drzewo życia.”
 
Konkurujące modele
 
Moim celem nie jest opowiedzenie się za Dawkinsem czy Gouldem. Powiedziałbym raczej, że ci dwaj wybitni ewolucjoniści w rzeczywistości zajęli się różnymi zagadnieniami, choć obaj nazywali je „ewolucją.” Gould pisał o zmianach, jakie naukowcy faktycznie obserwują zarówno w dzisiejszym świecie ożywionym, jak i w skamieniałych zapisach przeszłości. Ich obserwacje obejmują przykłady darwinowskiej ewolucji przez dobór naturalny, ale dostrzegają ją na względnie skromnym poziomie, którego przykładem są dzioby zięb. W biochemicznych laboratoriach obserwują molekuły przypadkowo gromadzące zmienności przy tak niewielkim udziale doboru naturalnego, że centralną pozycję musiała zająć „neutralna teoria ewolucji molekularnej”. W zapisie kopalnym paleontolodzy dostrzegają masowe wymierania i następujące potem nagłe pojawienia się nowych gatunków organizmów. Nie obserwują procesu stopniowego formowania się nowych organów, jak skrzydła nietoperza, ani mającej zachodzić krok po kroku zmiany jednego gatunku zwierząt w coś zupełnie innego.
 
Jeśli zapis kopalny jest wiarygodnym źródłem informacji, to „ewolucja” wydaje się procesem, w którym nowe formy życia pojawiały się nagle, pozostając w zasadzie niezmienione w trakcie całego swojego pobytu na Ziemi, po czym często wymierały – nie dlatego, że były stopniowo zastępowane przez lepiej przystosowane potomstwo, ale ponieważ w trakcie masowego wymierania znajdowały się w niewłaściwej niszy ekologicznej. Tak wygląda ewolucja opisywana przez Goulda. Ponieważ jego koncepcja wyprowadzona jest przede wszystkim z obserwacji, a nie z abstrakcyjnej potrzeby teoretycznego wytłumaczenia złożoności adaptacyjnych, nazywam to ujęcie „ewolucjonizmem empirycznym” w odróżnieniu od „ewolucjonizmu ślepego zegarmistrza.”
 
Zaletą ewolucjonizmu empirycznego jest to, że bardzo dobrze zgadza się z obserwacjami. Wadą jest to, że nie wyjaśnia tego, co stanowi główny punkt, jaki powinna wyjaśniać teoria ewolucji, czyli pochodzenia złożoności adaptacyjnej. Organizmy żywe składają się ze skomplikowanych części, które muszą funkcjonować razem. Do tego, by części te funkcjonowały właściwie służąc potrzebom organizmu, wymagana jest ogromna ilość informacji genetycznej. Skąd się ona wzięła? Wracając do przykładu przytoczonego przez Dawkinsa, skąd nietoperze wzięły swoje skrzydła, albo system echolokacji (nietoperzowy sonar), aparat oddechowy, czy też mnóstwo innych skomplikowanych układów, które nietoperz musi posiadać? Organizmom, które przetrwają, wymierania mogą oczyścić drogę do zajęcia nowych nisz ekologicznych, ale wymierania jedynie zabijają, a nie tworzą. Koncepcja ewolucji neutralnej z definicji nie wyjaśnia wzrostu złożoności adaptacyjnej. Jeśli złożoność adaptacyjna ma być w ogóle wyjaśniona, to musi to być dokonane za pomocą modelu podobnego do przedstawionego przez Dawkinsa. Gould może odrzucać ten model, ale kosztem pozostawienia złożoności adaptacyjnej bez wyjaśnienia. Prawdopodobnie dlatego Gould udziela wymijających odpowiedzi, czy odrzuca ujęcie Dawkinsa, czy jedynie uzupełnia je innymi rodzajami ewolucji.
 
Być może najlepszym przykładem niezgodności ewolucjonizmu empirycznego i „ewolucjonizmu ślepego zegarmistrza” jest eksplozja kambryjska, która została pamiętnie przedstawiona w książce Goulda, Wonderful Life[2] Niemal wszystkie zwierzęce gromady (reprezentujące podstawowe plany budowy ciał) pojawiają się nagle w kambrze bez widocznych przodków około 540 milionów lat temu. Zwierzęta te są w pełni złożonymi organizmami wielokomórkowymi o wysoce złożonych adaptacjach, jak na przykład słynne oczy trylobita. Skąd wzięły się te złożone cechy? Z okresu przed erą kambryjską nie mamy, z paroma wyjątkami, świadectw istnienia innego niż prostego, jednokomórkowego życia.
 
Jeśli ktoś przyjmuje, że proces stopniowej ewolucji w stylu ślepego zegarmistrza wytworzył kambryjskie gromady, to musi też zgodzić się na to, że mnóstwo gatunków pośrednich, które żyły kiedyś na Ziemi, tajemniczo znikło z zapisu kopalnego. Gould, paleontolog, który nie pozwala sobie na tak nonszalanckie traktowanie zapisu kopalnego, może jedynie stwierdzić, że te formy przejściowe (a przynajmniej większość z nich) nigdy nie istniały, a istniejącą lukę wypełniło coś, co określa się jako „szybkie przejście.”
 
Gould jest wierny świadectwu obserwacyjnemu, przeciwnie niż teoretycy ślepego zegarmistrza, ale ceną, jaką musi za to zapłacić jest to, że pozostaje mu jedynie puste pojęcie, mające wyjaśnić złożoność. Gdy przyciśnie się go w tej kwestii (co miałem okazję zaobserwować), to nie ma innego wyjścia, jak tak długo odwoływać się do ewolucjonizmu w stylu ślepego zegarmistrza, jak długo chroni to jego podstawowe założenia.
 
Nie da się rozstrzygnąć między różniącymi się teoriami Goulda i Dawkinsa, ponieważ obserwacje, których dokonują naukowcy, są niezgodne z presupozycjami tezy o ślepym zegarmistrzu. Sytuacja ta stawia zawodowych ewolucjonistów i popularyzatorów teorii ewolucji przed dylematem: czy powinni propagować oficjalną karykaturę sporu ewolucjonizmu z kreacjonizmem mimo tego, że wiedzą, że ta karykatura jest bezsensownym uproszczeniem, czy też powinni pozwolić na ujawnienie naukowych wątpliwości i w ten sposób pozwolić propagować swoje idee „irracjonalnym” (tj. przyjmujących nienaturalistyczne wyjaśnienia) ludziom i organizacjom, które chcą przypisać nasze istnienie nadprzyrodzonemu bytowi zwanemu Bogiem?
Stawką nie jest jedynie teoria naukowa, ale sens racjonalności, a może przetrwanie przyjętej naturalistycznej filozofii religijnej.
 
Phillip E. Johnson
 
(Phillip E. Johnson, Reason in the Balance. The Case Against Naturalism in Science, Law & Education, InterVarsity Press, Downers Grove, Illinois 1995, rozdział 4: Is There a Blind Watchmaker?, s. 71-88, 226-228. Z jęz. angielskiego za zgodą Autora przełożył Piotr Bylica.)
 
(Na Początku... styczeń-luty 2003, nr 1-2 (164-165), s. 2-21.)


[1] Druga część tego rozdziału opiera się głównie na artykule przeglądowym Stephena Jaya Goulda, „The Confusion about Evolution”, The New York Review Books, November 19, 1992. Jest to recenzja książki Cronin, The Ant and the Peacock. Atmosfera tej recenzji była tak gorąca, że wywołała protesty Johna Maynarda Smitha i Daniela Denneta, którym Gould odpowiedział z typową dla siebie sprawnością już w New York Review of Books, January 14, 1993.
 
Moim zdaniem książka Cronin była na swój sposób bardzo dobra (jako zastosowanie logiki Dawkinsa do pewnych ważnych problemów biologii ewolucyjnej), a recenzja Goulda była bliska odrzucenia darwinizmu na rzecz koncepcji „ewolucji” przypominającej przeddarwinowski katastrofizm Georga Cuviera. Po tej recenzji napisałem do Goulda, by zasugerować, że nie jest on darwinistą bardziej niż ja i że nie chce się do tego przyznać tylko z obawy przed metafizycznymi konsekwencjami takiego stanowiska. Gould nie odpowiedział. Rozumiem, że wkrótce się ukaże długo oczekiwana teoretyczna praca Goulda dotycząca makroewolucji. Mam nadzieję, że spróbuje w niej dokładnie powiedzieć, jak według niego wyewoluowały złożone organy.
 
[2] Patrz Stephen Jay Gould, Wonderful Life. The Burgess Shale and the Nature of History, W.W. Norton & Co., New York 1989. Opis skamieniałości z Burgess Shale w tej książce jest wyśmienity. Filozofia kryjąca się za tym opisem (jeśli przewiniecie hipotetyczną taśmę video o historii życia i włączycie ją ponownie, to niekoniecznie w procesie ewolucji znów powstanie człowiek) wskazuje na zdeterminowanie Goulda, aby przypisać nasze powstanie raczej przypadkowi niż boskiemu celowi czy przewidywalnym prawom przyrody. Odnośnie dalszej dyskusji na temat zagadnień związanych z „eksplozją kambryjską” patrz rozdział czwarty oraz odsyłacze do tego rozdziału w książce Sąd nad Darwinem.
miepaj
O mnie miepaj

Nieformalny przewodniczący Grupy Inicjatywnej Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego (1993-1995), pierwszy przewodniczący Towarzystwa (w latach 1995-1998), redaktor naczelny organu Towarzystwa "Na Początku..." od 1993 roku do 2006 oraz (po zmianie tytułu) "Problemów Genezy" od 2013-.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Technologie