Michał Ostrowski
Homologia:
gasnąca nadzieja neodarwinizmu
(cz. VI)
Kręcąc się w kółko
Wspominałem wyżej o innym problemie związanym z homologią, tym razem problemie leżącym w kwestii logiki jej zdefiniowania. Jak widzieliśmy, homologię można ująć rozmaicie, inaczej robiono to przed Darwinem, inaczej robi się to teraz. Ujęcia te można przedstawić w formie następujących sylogizmów:
Klasyczne (morfologiczne) ujęcie:
Przesłanka 1 (definicja):
Narządy homologiczne to te, które posiadają podobne struktury.
Przesłanka 2 (empiryczna obserwacja):
Skrzydła nietoperza i płetwy wieloryba posiadają podobne struktury.
Wniosek:
Zatem skrzydła nietoperza i płetwy wieloryba są narządami homologicznymi.
Rozszerzenie klasycznej definicji przez Darwina:
Przesłanka 1 (wniosek z ujęcia klasycznego):
Skrzydła nietoperza i płetwy wieloryba są narządami homologicznymi.
Przesłanka 2 (proponowane wyjaśnienie):
Cechy są homologiczne, ponieważ są one dziedziczone od wspólnego przodka.
Wniosek:
Zatem skrzydło nietoperza i płetwa wieloryba są to struktury odziedziczone od wspólnego przodka.
Ujęcie neodarwinowskie (filogenetyczne):
Przesłanka 1 (definicja):
Cechy są homologiczne, jeśli są one odziedziczone od wspólnego przodka.
Przesłanka 2 (założenie):
Skrzydło nietoperza i płetwa wieloryba są to struktury odziedziczone od wspólnego przodka.
Wniosek:
A zatem skrzydło nietoperza i płetwa wieloryba są strukturami homologicznymi.
Jak widać, ujęcie neodarwinowskie jest klasyczną definicją w błędnym kole. Skąd wiemy, że dwie cechy są homologiczne? Ponieważ pochodzą one od wspólnego przodka. A skąd wiemy, że pochodzą one od wspólnego przodka? Ponieważ są one homologiczne. Zdumiewające jednak, że to wnioskowanie obciążone poważnym logicznym błędem powszechnie stosuje się do „dowodzenia prawdziwości” teorii ewolucji.
I tak podręcznik Starra i Taggarta Biology: The Unity and Diversity of Life oświadcza, że:
"Wzorzec makroewolucji – to jest zmienność od jednej formy wspólnego przodka – nazywany jest morfologicznym zróżnicowaniem (...) Homologia jest to podobieństwo jednej lub więcej części ciała u różnych organizmów wskutek dziedziczenia ich od wspólnego przodka. (...) Homologiczne struktury dostarczają bardzo mocnego świadectwa morfologicznego różnicowania się." [1]
Dokładnie tak samo stawiają sprawę Campbell, Reece i Mitchell:
"Podobieństwo z charakterystycznym rezultatem wspólnego pochodzenia określane jest jako homologia, i takie anatomiczne znaki ewolucji nazywane są homologicznymi strukturami." [2]
Raven i Johnson w rozdziale „Dowody na makroewolucję są obszerne” również uczą studentów, jak definiować w błędnym kole:
"Homologia: Wiele organizmów posiada organy, które są strukturalnie podobne do tych u ostatniego wspólnego przodka. To jest dowód ewolucyjnych pokrewieństw."
Kilka stron dalej ten sam podręcznik jasno określa narządy homologiczne jako:
"Struktury z różnym wyglądem i funkcjami wywodzące się od tych samych części ciała wspólnego przodka." [3]
Dowodzi to tylko, jak bardzo ewolucjonistyczne dogmaty potrafią zniekształcić ogląd rzeczywistości. Nie znaczy to, że strukturalne podobieństwa różnych narządów nie mogą być używane jako jeden z argumentów na wspólnotę pochodzenia, musi to być jednakże poparte innymi dowodami, np. paleontologicznym zapisem skamieniałych gromad stopniowo rozdzielających się od wspólnego przodka. Natomiast podobieństwo struktur samo w sobie nie uprawnia do wniosku o ewolucyjnej genezie tego podobieństwa.
(dok. nastąpi)
[1] Cecie Starr and Ralph Taggart, Biology: The Unity and Diversity of Life, 8th Edition, Wadsworth Publishing Company, Belmont, CA, 1998, s. 318-319.
[2] Neil A. Campbell, Jane B. Reece and Lawrence G. Mitchell, Biology, 5th Edition, The Benjamin/Cummings Publishing Company, Menlo Park, CA, 1999, s. 424.
[3] Peter H. Raven and George B. Johnson, Biology, 5th Edition, WCB/McGrawHill, Boston 1999, s. 412 i 416.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)