Piotr Wysocki
Piotr Wysocki
Narabeski Narabeski
680
BLOG

Noc powstania listopadowego

Narabeski Narabeski Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

  W nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku wybuchło kolejne po insurekcji kościuszkowskiej polskie powstanie narodowe wymierzone przeciwko carskiej Rosji. Szereg związanych z nim koncepcji oraz planów, raczej mniej niż bardziej racjonalnych, został zapoczątkowany w ramach sprzysiężenia niewielkiej grupy oficerskiej wywodzącej się z warszawskiej Szkoły Podchorążych Piechoty pod przewodnictwem Piotra Wysockiego, człowieka niewątpliwie skłonnego do poświęceń, jednak pozbawionego szerszej wizji politycznej podejmowanych działań. Świadczyć o tym może fakt niedopuszczenia do przysięgi spiskowców słów, iż niepodległa Polska jest celem ich walki (domagała się tego większość), czego przyczyną był właśnie wspomniany inspirator wybuchu powstania. Z powodu jego protestów deklarowano ostatecznie jedynie gotowość oddania życia „w obronie zgwałconej ustawy konstytucyjnej”. Sama przysięga jest jednak tylko pewnym obrazem, dającym wyobrażenie o tym na ile Wysocki sam sobie i innym narzucał ostrożność. Dużo gorszy efekt w przyszłości dał fakt odcięcia się od odpowiedzialności za wzniesiony bunt oraz zdecydowana chęć oddania rządów nad powstaniem działającym w sposób legalny politykom Królestwa. Nonsens, jakim stało się rozpaczliwe szukanie wyższego dowództwa wśród jawnie niechętnych zbrojnym wystąpieniom członków generalicji, prezentującym w miażdżącej większości postawę lojalizmu oraz ugodowości, rychło zamienił korzystną dla Polaków sytuację polityczną wniwecz. Trzeba wszakże nadmienić, iż nasz wschodni zaborca mimo przewagi uzyskanej po wojnie z Turcją (1828-1829) nie był w stanie w szybkim tempie zorganizować sił na tyle dużych, by powstanie stłumić skutecznie zaraz po jego wybuchu. Niestety największą porażkę odnieśliśmy jeszcze przed samym rozpoczęciem jakichkolwiek działań zbrojnych- zabrakło oczywistej koncepcji na władzę, zabrakło dobrze sprecyzowanej idei. W następstwie każdy kolejny etap działań był jedynie wynikiem błędów i niedociągnięć poprzedniego. Widzimy zatem, jak podczas nocy listopadowej wymyka się nam z rąk książe Konstanty, widzimy jak generał Józef Chłopicki odrzuca propozycję objęcia dowództwa nad powstaniem, grając spokojnie w karty aż do rana, wreszcie widzimy jak zrozpaczeni i wściekli członkowie Sprzysiężenia mordują 7 wyższych dowódców polskich, którzy mając pełną świadomość podejmowanych decyzji wybrali wierność carowi Mikołajowi I nad oczywistą (choć nie dla nich) wierność ojczyźnie. Adam Jerzy Czartoryski, późniejszy prezes Rządu Narodowego, tzn. głównego organu wykonawczego podczas powstania spieszy zaraz po tych wydarzeniach razem z Ksawerym Lubeckim do Konstantego, aby mu zasugerować...stłumienie buntu. O ironio! Człowiek, który będzie w przyszłości sprawował ważną funkcję kierowniczą w obozie powstańczym daje wskazówki przedstawicielowi zaborczego państwa, iż ma on stłumić antyrosyjskie wystąpienia. A co nad ranem postanawia w swej odezwie Rada Administracyjna? Powołać rząd, w którego składzie mają się znaleźć m.in. Józef Chłopicki, Juliusz Ursyn Niemcewicz i wspomniany powyżej „doradca” Konstantego Adam Jerzy Czartoryski. W ten oto sposób Sprzysiężenie Wysockiego swoim brakiem pomysłu na przewodnictwo oddało powstanie w ręce ludzi, którzy byli mu całkowicie przeciwni. Wobec tego jeśli podejmujemy jakąkolwiek debatę na temat szans powodzenia listopadowego zrywu musimy obiektywnie powiedzieć, że militarna przewaga Rosji mogła zostać przezwyciężona dynamicznym, zdecydowanym działaniem, związanym także z koncentracją dwóch armii- Królestwa oraz Korpusu Litewskiego. Natomiast w przypadku, kiedy na czele stoją ludzie sabotujący dążenie do zwycięstwa, wówczas rzeczywiście wszystko przestaje mieć sens. Bo jakże ocenić decyzję dyktatora powstania, Józefa Chłopickiego, który wypuszcza z Warszawy bez żadnych konsekwencji sześciotysięczny korpus księcia Konstantego, uniemożliwia swymi decyzjami rozbrojenie niezdycyplinowanych wojsk przeciwnika przez kawalerię Skarżyńskiego, lub też zabrania podejmowania prób połączenia Korpusu Litewskiego z oddziałami ziem Królestwa?

Nie będę przywoływał całego przebiegu powstania, gdyż liczne szczegóły możemy znaleźć w wielu książkach historycznych. Pisząc na temat nocy listopadowej oraz jej konsekwnecji miałem na celu uwypuklenie pewnego zjawiska, często w naszej historii spotykanego, a może przede wszystkim aktualnego i współczesnego. Chodzi mianowicie o zmarnowane okazje, o oddawanie władzy ludziom nie mającym dalszych horyzontów myślowych bądź też ambitnych planów by wyrwać nasz naród z apatii i powolnego dryfu kontrolowanego przez obce mocarstwa. Historia jest nauczycielką życia- te słowa Cycerona muszą nabrać dla nas większego znaczenia choćby przy okazji rocznicy wybuchu powstania listopadowego. Oczywiście nie tylko w tym kontekście, ale akurat ten zryw narodowy jest ku temu doskonałą okazją. Podejmowane przez ludzi decyzje wpływają na życie każdego przyszłego pokolenia. Pomyślmy tylko jakie mogły być skutki pomyślnego przebiegu walk z Rosją. Pomyślmy też jakie były efekty pozostawania przez przeszło sto lat pod jarzmem zaborcy. Straciliśmy niezwykle ważny okres w rozwoju naszej państwowości, czego skutki możemy odczuwać po dziś dzień. Było wiele momentów historycznych, by tego uniknąć, zaś za jeden z nich zdecydowanie możemy uznać powstanie listopadowe. Uczmy się zatem z kart naszej historii. Nie oddawajmy wciąż Polski pod ster ludzi bez wiary, bez nadziei, bez wizji na nowe, lepsze jutro. Nie dajmy rządzić lojalistom przywiązanym do godności, do starego układu, którego w sposób sztywny i bezmyślny nie chcą zmieniać. Inaczej i o nas ktoś kiedyś napisze, że mimo wielkich szans i możliwości walki jednak ulegliśmy, zaś ojczyzna którą mieliśmy w sercach nigdy już nie wyszła z cienia...

Narabeski
O mnie Narabeski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura