Łukasz Karolak Łukasz Karolak
64
BLOG

"Czwarta siła" i 1%

Łukasz Karolak Łukasz Karolak Polityka Obserwuj notkę 7

Za nami szanowni Państwo I tura wyborów prezydenckich. Warto pochylić się nad wynikami i wyciągnąć - mam taką cichą nadzieję - pozytywne wnioski dla nas wszystkich.

       Rozpocznę od  p.o. prezydenta marszałka Bronisława Komorowskiego. Ostatnimi czasy jestem daleko od medium zwanego TV (nie narzekam, polecam każdemu) jednak obejrzałem jeden z wieczorów wyborczych. Te sztuczne uśmiechy i atmosfera zażenowania na twarzach pierwoszoligowych polityków PO - nie dało się przejść wobec takiego widoku obojętnie. "Gajowy" witał się z gąską, a tu taka niespodzianka. Sławomir Nowak i pomocnicy nie dali rady, pompowane sondaże także nie pomogły. Krótki dystans do swojego głównego kontrrkandydata oraz świadomość, że trzeba będzie sięgnąć garściami po wyborców G. Napieralskiego z całą pewnością spędzają mu sen z powiek. Przecież nic nie ma za darmo. Szczególnie w takich wyborach.

Na miejscu drugim uplasował się Jarosław Kaczyński. Wyborcy PiS i Jarosława mieli w przysłowiowym "nosie" sondażownie oraz nawoływania autorytetów z grupy ITI. Głosowali zgodnie ze swoimi przekonaniami. Skąd dobry wynik prezesa Kaczyńskiego? Tragiczny 10.04 tego roku przyniósł nie patrząc PiS-owi pewne błogosławieństwo w postaci tego, że Jego zwolenicy przestali się społecznie ukrywać. Zebranie ponadgabarytowej liczby głosów  potrzebnych do rejestracji w wyborach było tylko sygnałem. Kolejki po gadżety PiS, zdecydowanie częstsze odwiedzanie biur poselsko-senatorskich, fala zapisywania się do partii, akcje w terenie, konwencje na terenie kraju na których nie brakowało także młodych osób - swoista aura społecznego poparcia dla "Jarka bo przebrała się miarka". To było widać, słychać i czuć. Nie brakowało swojskich klimatów  w stylu śpiewającego  duetu  posłanka Kempa&poseł Kamiński, które są odbierane w sposób pozytywny, sympatyczny.

Przed Jarosławem karkołomne zadanie - walka z Komorowskim o elektorat lewicy. Na ile ten bój będzie zwycięski oraz w jaki sposób i na ile nadszarpnie zaufanie tych sympatyków PiS, którzy lewicę utożsamiają prędzej z wiszącymi liśćmi na drzewie pokażą najbliższe dni.

Trzecie miejsce przypadło Grzegorzowi Napieralskiemu. Fakt ten odbieram ze smutkiem. Zaczyna się proces kreacji nowego wcielenia niesławnej pamięci Aleksandra Kwaśniewskiego. Sztabowcom Napieralskiego należy pogratulować - pomysłowość wzięła górę nad apatycznością prowadzenia działalności wyborczej innych soc-demo-libertyńskich polityków. Intensywny obajzd kraju, rozdawnictwo jabłek, eksponowanie atrakcyjnej (nie dla mnie) małżonki, kampania przez skype, internet, iPod (wyraźne umizgi w kierunku młodego elektoratu), a na deser  "Grzesiek", który podryguje energicznie w rytm marnej jakości utworu duetu uśmiechnięntych dziewcząt pod nazwą "2 Sisters". Dla starszych przygotował także tzw. tezy świadczące o tym, że alternatywą dla "dwóch prawic zawłaszczającycych Polskę" jest on i SLD. Bez komentarza. Odnoszę nieodparte wrażenie, że politycy składający gratulacje Napieralskiemu i posuwający się do twierdzeń, że "lewica jest potrzebna w życiu społeczno-politycznym" nie mają dostatecznej konsekwencji swoich słów.

Za plecami kandydata SLD uplasował się....Janusz Korwin-Mikke. Obiło się to szkokiem w przekaziorach w  taki sposób iż po ogłoszeniu sondażowych wyników żaden z dziennikarzy stacji  telewizyjnch nie  był wstanie przeprowadzić krótkiej rozmowy live. Jak feniks z popiołów powstałych po mało aksamitnym rozłamie w macierzystej UPR i powstaniu stronnictwa pod Jego przywództwem, nie tylko zmobilizował swoich własnych stałych zwolleników (1,5-2% głosujących), ale o dziwo jak na mało konwencjonalne bytowanie poza głównym nurtem polityki przyciągnął 0,5-0,8% nowych wyborców. Jeden z moich organizacyjnych kolegów Tomasz Dalecki zasugerował czytelnikom portalu konserwatyzm.pl, że JKM tym samym złamał monopol partii "bandy czworga". Nic bardziej mylnego. Czwartej siły nie ma. Nikt też nie łamie mocnej pozycji partii parlamentarnych. Owszem entuzjam  sympatyków  klasycznego konserwatywnego-liberalizmu, monarchizmu i chrześcijańskiego liberbertarianizmu jest wsakazany, radosny, niesie nadzieję jednak dopóki nie posiadają  pieniądzy, rozpoznawalnych lokalnych liderów , mediów, mocnego umocowania w środowiskach lokalnych, zawodowych, gospodarczych 2% z hakiem to wszystko co można wskórać.

Zasmucony Waldemar Pawlak czyli pozycja poza głównymi rozgrywającymi. Poseł Kłopotek  w GaPolu wezwał prezesa oraz kolegów spod znaku zielonej kończyny (w prezydenckich wyborach mało przyciągająca szczęście oraz poparcie) do refleksji i zadumy, bo gdy machinę ponad 140 000 członków stronnictwa z przyległościami przeskakuje brydżysta w muszce elektryzujący ludzi jest po prostu źle. Czy to skłoni wiecepremiera do rozmów z kolegami o formie cichego wyjścia z koalicji z PO? Raczej nie. Waldemar Pawlak deklaruje moralne zwycięstwo bo Jego wezwania do stonowania sporu politycznego przyniosły skutek. I tak i nie. Radzę porozglądać się za parnerami od polityki i mowy miłości.

Do grona przegranych zaliczył  sam siebie Andrzej Olechowski. Słusznie. Kasa była, Piskorski się dwoił i troił aby kanapowe Stronnictwo Demokratyczne rzuciło się środkami finansowymi na kampanię. Miały pomóc znane  polityczne twarze: Rosati z Frasyniukiem. Udzieliła się także Anna Samosiunek do której żywię perwną słabość  :-) Ochota była, zabrakło pary. Formułując program dobrobytu Olechowski zapomniał, że ludzie bez względu na poglądy zostali dotknięci katastrofą smoleńską, a tym samym główna uwaga przeszła na antagonistów z PO i PiS. Nawet Klub Bilderberg nie pomógł w dostateczny sposób. Mam nadzieję, że na tym starcie pan Olechowski zakończy swoje próby powrotu do pierwszej ligi politycznej.

Andrzej Lepper - przeminął z wiatrem. Chytry pomysł przypomnienia wyborcom o Samoobronie spalił na panewce. Te se ne vrati. Pasztet Sandry Lewandowskiej zamiast krewetek  podczas wieczoru  wyborczego jest odpowiednią ilustracją wyniku Leppera.

Konserwatywny zawód czyli Marek Jurek. Nieco ponad 1%. Poniżej możliwości. Utrzymuje stan posiadania bez pomysłów na rozwinięcie. Dorn nie wykorzystany zupełnie. Honorowy komitet - pomysł na tak, ale nie było o tym głośno, a powinno. Samobójstwem wręcz dla członków Prawicy RP jest automatyczne  przekazanie  przez lidera poparcia Jarosławowi Kaczyńskiemu. Nie było nawet próby uzyskania pewnych korzyści lub przyczółków koalicyjnych - wybory samorządowe za pasem. Rozdrobnienie sił prawicowych może się zakończyć tragicznie. Walec PO-SLD-PSL nie będzie znał raczej słowa litość.

Bogusław Ziętek - wynik odpowiadający  niebezpiecznym poglądom tego pana. Wykrwawił się w walce z Napieralskim, Lepperem, Pawlakiem i Morawieckim o elektorat radykalnie roszczeniowy.

Największe moje prywatne rozczarowanie czyli Kornel Morawiecki. Obstawiałem przedostatnie miejsce. Stało się inaczej. Kampania wspomagana siłami grypy wolontariuszy i nie tylko ( w tym miejscu pozdrawiam uroczą blogerkę Salonu 24 i specjalistkę od PRowokacji oraz młodego "konfederackiego weterana") nie przyniosła skutku. Kornel pomimo swojej pięknej opozycyjnej biografii był dla odbiorców nieznanym człowiekiem. Numery z przewracaniem atrapy Okrągłego Stołu podczas emitowanego spotu, także już nie wpływają dostatecznie na wyobraźnię i wybory polityczne. Pomysł z plakatem ala Barack Obama spalony. Sztabowcy  raczej nie brali pod uwagę przeciągnięcia wyborców o prawicowcyh zapatrywaniach. Zagładę przyniósła także niejednoznaczność programowa oraz ideowa. Efekt programowego rozkroku, swoisty misz masz bez konkretów spowodował klęskę.

        Na koniec kilka słów na temat grona pozostających w domu z prawem wyborczym To różnorodna grupa  osób: malkontenci, osoby zniechęcone do  polityki i życia publicznego, ideowi przeciwnicy systemu demokratycznego oraz porządku prawno-politycznego  tzw. III RP, nihilistyczna młodzież, radykalni komuniści rewolucjoniści oraz osoby o profilu narodowym bądź narodowo-konserwatywnym. Jak widać bojkot po stronie tzw. narodowej nie przynosi oczekiwanych skutków. Przeciwnicy PiS-u jako farbowanej prawicy sami pozbawiają się instrumentów potrzebnych do wmanewrowania się na pole walki o tożsamość prawicy. Sam  Marek Jurek deklarował w programie "Młodzież Kontra" ewentualne patronowanie inicjatywie rozruchowej w tym temacie. Rzeczywistość weryfikuje wszystkie plany.

Przed nami starcie Komorowski vs. Kaczyński. Wygrana jednego z kandydatów daje iskierkę nadziei....I tej nadziei życzę każdemu z Państwa.

Zachęcam także do odwiedzin i "polubienia" mojej strony społeczno-politycznej na FB Łukasz Karolak Wypromuj również swoją stronę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka