Łukasz Karolak Łukasz Karolak
86
BLOG

"Wicie, rozumicie" czyli nie wszyscy tacy sami

Łukasz Karolak Łukasz Karolak Polityka Obserwuj notkę 1

Jak grzyby po deszczu pojawią się kolejne analizy powyborcze po zakończnej II turze wyborów prezydenckich. Nie przekonują mnie zupełnie. Z kilku powodów nad którymi nie chcę się długo rozwodzić. Jednak jedna z tych analiz szczególnie przykuła moją uwagę. Maciej Walaszczyk, dziennikarz  kilku poważnych tytułów prasowych o tradycyjnym zacięciu opublikował na jednym z nowych portali o polityce swój tekst "No i wyszło na moje".

Autor przedstawia kilka ciekawych tez:

1) Świeże powietrze w obozie PiS-owskim

2) Możliwe koalicje z SLD i PSL

3) PO jako "stronnictwo magnatów"

Powietrze i owszem pojawiło się, ale o różnym zapachu - zarówno po stronie ludzi odpowiedzialnych za kampanię jak i samego Jarosława Kaczyńskiego. Powietrze, które może i pozwoliło wpompować balon na ponad 40 % jednak bez żadnych gwarancji co się z tym poparciem dalej się stanie. Dwie postacie sztabu Kaczyńskiego - sympatyczny, popularny "Poncyl" i minister Kluzik Rostkowska to jak niekończąca się opowieść o blaskach i cieniach kampanii prezesa. Ten pierwszy szanowany zarówno przez zwolenników tradycyjnych wartości jak i oponentów o bardziej centrowych czy też demoliberalnych przekonaniach  z dużym dystansem do siebie i pomysłami (akcja "hippis") i pani minister mentalnie zdecydowanie poza prawicą, a powiedziałbym że umownie trzymająca się wizerunku osoby o poglądach centrowych. Powstawały wyraźne dysonanse, które odbiły się na wyniku Jarosława Kaczyńskiego. Pójście w kierunku wyraźnego kokietowania wyborców Napieralskiego było  błędem. Samobójczą bramką był tekst o Edwardzie Gierku, nawet Józef Oleksy był do pewnego stopnia do przełknięcia jednak to był o jeden most za daleko. To nie  jest łamanie tabu. To igranie z wyborcami. Metoda na "wicie ,rozumicie bo tak trzeba, a później będzie po naszemu" nie przemawia do wszystkich w ten sam sposób.

Kolejną kwestią są wersje przyszłych koalicji. Nie liczyłbym na miejscu Macieja na samarytańskie podejście PSL, a w szczególności SLD do PiS. Tam gdzie władza, apanaże i profity tam z nimi ludzie Pawlaka. Jaką mamy gwarancję, że ludowcy skuszą się na wejście w układy z PiS jako partią władzy? Wynik prezydenta Komorowskiego jest chcąc niechcąc wyrazem dalszej aprobaty  społecznej dla rządów Tuska. Po drodze afery stoczniowa czy hazardowa i co się okazuje? Polacy kupili zmiany w ławach rządowych. I nic, tylko tyle wystarczy. Nie zapominajmy o tym, że bez większego zażenowania uchodzi PO pernametne niespełnianie swoich wyborczych obietnic. Owszem teraz pojawi się pole do popisu. PiS będzie miał okazję do częstego "sprawdzam karty". Jednak sięgając pamięcią metoda ta zastosowana wobec wszytstkich łącznie z koalicjanatami przyniosła w 2007 r. porażkę. Co do SLD - nie wiem  jak dla Macieja, ale dla mnie jakakolwiek współpraca na forum lokalnym i parlamentarnym z czymkolwiek przypominającym SLD oznacza koniec PiS i zakończenie mojego poparcia dla tego stronnictwa. I nic tu nie da obnoszenie się z hasłem "Polska jest najważniejsza" - dla nich nie była, nie jest i nie będzie o ile Bóg im da łaskę nawrócenia.

Co do PO to nie stronnictwo magnatów. To stronnictwo ludzi od pozornego dobrego wrażenia. Tyle i aż tyle.

Zachęcam także do odwiedzin i "polubienia" mojej strony społeczno-politycznej na FB Łukasz Karolak Wypromuj również swoją stronę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka