Łukasz Karolak Łukasz Karolak
32
BLOG

Paradoks rocznicowej chwały

Łukasz Karolak Łukasz Karolak Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
(Tekst ukazał się pierwotnie w  "Gońcu Wolności", nr 7(31) lipiec - wrzesień 2010)
 
Dnia 15 lipca 2010 r. obchodziliśmy 600-lecie triumfu wojsk polsko-litewsko-ruskich nad siłami Zakonu Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (tak brzmi pełna nazwa Krzyżaków), wspomaganymi przez poczty czeskie, książąt śląskich, zachodniopomorskich oraz z Rzeszy.

Nasza historia skłania nas zazwyczaj do czczenia bohaterów, którzy polegli w bitwach niemożliwych do wygrania. To starcie pod tym względem było inne – zwycięstwo, które zdecydowanie nadszarpnęło potęgę militarną zakonu, dodało skrzydeł nowej dynastii królewskiej i było początkiem chwały Jagiellonów. Umyka jednak analizom nad wiktorią grunwaldzką pewien aspekt duchowy owej największej bitwy średniowiecza.

Zakon Krzyżacki, powołany do opieki lekarskiej nad pielgrzymami, chorymi i do walki z wrogami wiary katolickiej nad ziemiami nadbałtyckimi, całkowicie zaprzeczył swojej misji duchowej i apostolskiej.

Zakon Krzyżacki, powołany do opieki lekarskiej nad pielgrzymami i chorymi oraz do walki z wrogami wiary katolickiej nad ziemiami nadbałtyckimi, całkowicie zaprzeczył swojej misji duchowej i apostolskiej. Cnota, rycerska i mnisza prawość ustąpiły miejsca budowaniu materialnej i ziemskiej, czyli krótkotrwałej, pozornej „chwały” państwa zakonnego. Unicestwili Prusów, pustoszyli bez refleksji północno-zachodnie rubieże Polski i księstw mazowieckich. Litwinom w podzięce za przyjęcie chrztu i w trosce o rozprzestrzenienie się chrześcijaństwa zafundowali tzw. rejzy.

Klęska z grunwaldzkiego pola była ostrzeżeniem Opatrzności dla zakonników. Inaczej pochód króla pod Malbork i szybka akcja komtura Świecia Henryka von Plaueuna miałyby odwrotne niż te historyczno-faktograficzne skutki. 1410 r. niczego nie nauczył Krzyżaków. Kontynuowali politykę pychy i ucisku. Gdy Turcy zagrozili Europie, bracia odziani w krzyże odmówili włączenia się w akcję przygotowania wyprawy przeciwko muzułmanom. W końcu w 1525 r. na krakowskim rynku ostatni mistrz zakonu w imieniu wszystkich współbraci ogłosił publiczny akt apostazji przed polskim królem. Jak wiemy, krok ten przyniósł już świeckiemu państwu pruskiemu w niedługim stosunkowo czasie wzrost znaczenia politycznego i gospodarczego. Urosło ono do takiej potęgi, że wzięło udział w rozbiorach Rzeczpospolitej.

Trudno nie zatrzymać się na moment nad paradoksem polskiej chwały, która okazała się miłym złego początkiem dla obydwu stron konfliktu. Wróg w niedługim czasie zmienił swoją postać, jeszcze bardziej się wzmocnił, odrzucając w myśl katolickiej nauki szansę zbawienia wiecznego. Tak potrzebne i naglące dla młodej monarchii jagiellońskiej łączącej narody unią personalną zwycięstwo było krótkotrwałym i pozbawionym siły politycznej z perspektywy wieków sukcesem.

Dzieli nas od tych wydarzeń równe 600 lat. Nauka Grunwaldu jednak jest aktualna po dziś dzień. Warto z tej nauki wyciągnąć wnioski na dziś i nasze jutro.

Zachęcam także do odwiedzin i "polubienia" mojej strony społeczno-politycznej na FB Łukasz Karolak Wypromuj również swoją stronę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura