Nasza historia skłania nas zazwyczaj do czczenia bohaterów, którzy polegli w bitwach niemożliwych do wygrania. To starcie pod tym względem było inne – zwycięstwo, które zdecydowanie nadszarpnęło potęgę militarną zakonu, dodało skrzydeł nowej dynastii królewskiej i było początkiem chwały Jagiellonów. Umyka jednak analizom nad wiktorią grunwaldzką pewien aspekt duchowy owej największej bitwy średniowiecza.
Zakon Krzyżacki, powołany do opieki lekarskiej nad pielgrzymami i chorymi oraz do walki z wrogami wiary katolickiej nad ziemiami nadbałtyckimi, całkowicie zaprzeczył swojej misji duchowej i apostolskiej. Cnota, rycerska i mnisza prawość ustąpiły miejsca budowaniu materialnej i ziemskiej, czyli krótkotrwałej, pozornej „chwały” państwa zakonnego. Unicestwili Prusów, pustoszyli bez refleksji północno-zachodnie rubieże Polski i księstw mazowieckich. Litwinom w podzięce za przyjęcie chrztu i w trosce o rozprzestrzenienie się chrześcijaństwa zafundowali tzw. rejzy.
Klęska z grunwaldzkiego pola była ostrzeżeniem Opatrzności dla zakonników. Inaczej pochód króla pod Malbork i szybka akcja komtura Świecia Henryka von Plaueuna miałyby odwrotne niż te historyczno-faktograficzne skutki. 1410 r. niczego nie nauczył Krzyżaków. Kontynuowali politykę pychy i ucisku. Gdy Turcy zagrozili Europie, bracia odziani w krzyże odmówili włączenia się w akcję przygotowania wyprawy przeciwko muzułmanom. W końcu w 1525 r. na krakowskim rynku ostatni mistrz zakonu w imieniu wszystkich współbraci ogłosił publiczny akt apostazji przed polskim królem. Jak wiemy, krok ten przyniósł już świeckiemu państwu pruskiemu w niedługim stosunkowo czasie wzrost znaczenia politycznego i gospodarczego. Urosło ono do takiej potęgi, że wzięło udział w rozbiorach Rzeczpospolitej.
Trudno nie zatrzymać się na moment nad paradoksem polskiej chwały, która okazała się miłym złego początkiem dla obydwu stron konfliktu. Wróg w niedługim czasie zmienił swoją postać, jeszcze bardziej się wzmocnił, odrzucając w myśl katolickiej nauki szansę zbawienia wiecznego. Tak potrzebne i naglące dla młodej monarchii jagiellońskiej łączącej narody unią personalną zwycięstwo było krótkotrwałym i pozbawionym siły politycznej z perspektywy wieków sukcesem.
Dzieli nas od tych wydarzeń równe 600 lat. Nauka Grunwaldu jednak jest aktualna po dziś dzień. Warto z tej nauki wyciągnąć wnioski na dziś i nasze jutro.




Komentarze
Pokaż komentarze