Ostatni wywiad dla Rzepy prof. Marii Szyszkowskiej wzbudził powszechne ożywienie. Moi na prawo ustytuowani znajomi także wydali z siebie głosy pozytywnego zaskoczenia.
Moją uwagę przykuło jednak podkreślenie od redakcji dziennika w wypowiedzi pani profesor - "W PRL boleśnie odczułam brak wolności". Tak - wolność w komuniźmie krzyżami się mierzy. Po komuniźmie w epoce nowej lewicy również. Uderza wiara w "neutralność" światopoglądową państwa. Kiedy osoby pokroju pani Szyszkowskiej posiadające stety bądź nie naukowe tytuły pojmą, że coś podobnego nie istnieje? Naiwna wiara w to, że ustawodawca zupełnie nie bierze pod uwagę w żadnych okolicznościach własnych przekonań bez względu na to, że wiekszość przyjmujących później to prawo nie posiada przecież takich samych jak autor przekonań na te czy inne sprawy jest rodzajem naiwności pokroju kilkuletniego dziecka.
Cały wywiad ma być właśnie chyba prezentem dla tak pojmujących sprawy publiczne odbiorców. Laurki dla "fanatycznych" obrońców krzyża rozumianych jako całość (każdy uważny obserwator całej sprawy dostrzegł jak niejednorodna to grupa osób, po drugie jak różne potrafią być cele i zapatrywania tych ludzi) - myślę, że świadomie wypowiedziane. Podobnie jak wątek o państwie jednopartyjnym - PZPR źle, PO także, nie wspomnę o PiS. Ale uwaga! Dowaidujemy się, że PZPR to byli wrogowie obywatela "neutralnego światopoglądowo", PO żyje prywatyzacją (po prostu żart roku 2010 - już nawet sami wyborcy PO snują tezy o antyliberalnym obliczu własnych pieszczochów) i PiS to partia.... - ideowa (ku pamięci - sprawa ochrony życia, Lizbona etc.) W tym momencie wypowiada się na temat politycznego rozgrywania krzyża (w dużej mierze zgadzam się z tą oceną) i stroi się w szaty dobrodusznego, intelektualnie zorientowanego informatora podającego gawiedzi jak to PiS daje się podejść, a SLD zachowuje się nieprzyzwoicie. Medialnie funkcjonujące cnoty bedące w istocie grzechami w ustach pani Marii to nie tyle znak wierności osobistym przekonaniom (ochoczo rozgłaszanym tu i ówdzie w pismach zasługujących co najwyżej na miano podlałki do grilla) co jakaś gra obliczona (obym się mylił) na szukanie kolejnych punktów stycznych środowisk SLD-owskich z PiS montowanych przeciwko PO wraz z wspierającymi ich różnymi środowiskami lewicy i demoliberałów. W sumie nihil novi sub sole.....Tylko kiedy ktoś się zorientuje po co ten wywiad.....w tak bliskim sąsiedztwie przygarnięcia przez prezydenta Komorowskiego prof. Tomasza Nałęcza.


Komentarze
Pokaż komentarze