Marek Jurek. O byłym marszałku sejmu można wiele napisać. Dla jednych oszołom, niebezpieczny "katol" albo "sodalis mariański" dla innych odważny dysydent w państwie PO-PiS. Generalnie osoba, która wzbudza emocje, jednak ostanio sam dał wyraźnie powody, aby Jego osobę ocenić w sposób....ostateczny.
27.10 na łamach Gazety Wyborczej odniósł się do planowanego Marszu Niepodległości (organizowanego przez MW i ONR) w otwartych słowach - "Idea fajna, ale nie w tym towarzystwie". Tekst nieprawdopodobnie sensacyjny i ciekawy, ponieważ nie tak dawno sam Marek Jurek znajdował się...w Komitecie Poparcia Marszu wraz ze swoimi byłymi współpracownikami (Artur Zawisza) czy kolegami z ławy sejmowej (Stanisław Pięta), którzy spokojnie figurują na liście poparcia tej słusznej inicjatywy.
Pan marszałek zapomniał o znanym przysłowiu - "Kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera". Broń Boże nie twierdzę, że tam trafi! Jednak politykowi deklarującemu oraz głoszącemu przywiązanie do zasad takie tragiczne w skutkach (bo dające środowiskom skupionym wokół GW dodatkowe argumenty, nieważne że są pozbawione podstaw) wyznania nie mogą się trafiać!
Apeluję tym samym do pana Marka - pan się nie boi! A gdy pan się przestanie bać, może okaże się że za panem Naród stoi.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)