Jak się okazuje, w demokratycznym państwie prawa, jakim zwykło się określać kraj Polan i Wiślan, Głowa Państwa zostaje wyraźnie ograniczona w wykonywaniu swych uprawnień ustawodawczych. Prezydent, sprawujący formalnie władzę wykonawczą, został na mocy postanowień Konstytucji wyposażony także w prawo inicjatywy ustawodawczej, podobnie jak posłowie, Senat, Rada Ministrów czy obywatele. Co jednak łatwo zauważyć, miażdżąca większość poddawanych pod głosowanie w Sejmie projektów ustaw pochodzi albo od posłów, albo od Rządu. Jak w tej sytuacji należy poczytywać postawę Prezydenta? Czyżby brak zainteresowania sprawami Narodu? Okazuje się, że niekoniecznie.
Na stronach Sejmowych znajdujemy szereg informacji o przedstawionych przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektach ustaw. Na ręce Marszałka Sejmu VI kadencji wpłynęły tą drogą między innymi projekty aktów zmieniających prawo w zakresie nadzoru nad rynkiem finansowym, tworzenia i funkcjonowania spółdzielni uczniowskich, Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo – Kredytowych czy pomocy osobom poszkodowanym w wyniku klęski żywiołowej. Wszystkie powyższe projekty zostały przez posłów odrzucone już na etapie pierwszego czytania, odbywającego się w Komisjach Sejmowych. Ich los podzieliły wniesione przez Prezydenta projekty ustaw dotyczących wyeliminowania funkcji asesorów sądowych oraz przedłużenia o jeden rok okresu, w którym możliwe byłoby uzyskanie prawa do wcześniejszej emerytury. Sejmowej sali obrad nie ujrzał też nigdy prezydencki projekt dotyczący utworzenia Akademii Polsko – Ukraińskiej w Lublinie, co do którego posłowie wprawdzie nie podjęli jeszcze uchwały o odrzuceniu na etapie prac w komisjach, ale też nie przejawiają jakiegokolwiek nim zainteresowania. Projekt zalega w Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży już 9 miesięcy (został skierowany do prac w komisjach w lutym 2008 r.).
Tylko trzy spośród wnoszonych przez Prezydenta projektów dostąpiły zaszczytu przebycia całej drogi legislacyjnej, łącznie głosowaniem podczas III-go czytania. Owe trzy projekty zmian proponowanych przez Głowę Państwa zostały przez Sejm przyjęte. Należą tu propozycje zmian dotyczących dotowania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, rozszerzenia katalogu osób uprawnionych do otrzymania paszportu dyplomatycznego oraz przyznania pewnych uprawnień funkcjonariuszom BOR i członkom ich rodzin – jednym słowem przepisów dość luźno związanych z przeciętnym obywatelem.
Skąd wynika taka nieprzychylna postawa parlamentarzystów w stosunku do przejawów inicjatywy ustawodawczej Prezydenta? Czyżby szkopuł tkwił w bezprzedmiotowości prezydenckich projektów? Raczej mało prawdopodobne, wziąwszy pod uwagę prawnicze wykształcenie i tytuł naukowy Prezydenta. Może to wyraz zwykłej antypatii ze strony posłów? A może przyczyn należy dopatrywać się w braku wyraźnej neutralności politycznej Głowy Państwa?
Na stronach Sejmowych znajdujemy szereg informacji o przedstawionych przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektach ustaw. Na ręce Marszałka Sejmu VI kadencji wpłynęły tą drogą między innymi projekty aktów zmieniających prawo w zakresie nadzoru nad rynkiem finansowym, tworzenia i funkcjonowania spółdzielni uczniowskich, Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo – Kredytowych czy pomocy osobom poszkodowanym w wyniku klęski żywiołowej. Wszystkie powyższe projekty zostały przez posłów odrzucone już na etapie pierwszego czytania, odbywającego się w Komisjach Sejmowych. Ich los podzieliły wniesione przez Prezydenta projekty ustaw dotyczących wyeliminowania funkcji asesorów sądowych oraz przedłużenia o jeden rok okresu, w którym możliwe byłoby uzyskanie prawa do wcześniejszej emerytury. Sejmowej sali obrad nie ujrzał też nigdy prezydencki projekt dotyczący utworzenia Akademii Polsko – Ukraińskiej w Lublinie, co do którego posłowie wprawdzie nie podjęli jeszcze uchwały o odrzuceniu na etapie prac w komisjach, ale też nie przejawiają jakiegokolwiek nim zainteresowania. Projekt zalega w Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży już 9 miesięcy (został skierowany do prac w komisjach w lutym 2008 r.).
Tylko trzy spośród wnoszonych przez Prezydenta projektów dostąpiły zaszczytu przebycia całej drogi legislacyjnej, łącznie głosowaniem podczas III-go czytania. Owe trzy projekty zmian proponowanych przez Głowę Państwa zostały przez Sejm przyjęte. Należą tu propozycje zmian dotyczących dotowania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, rozszerzenia katalogu osób uprawnionych do otrzymania paszportu dyplomatycznego oraz przyznania pewnych uprawnień funkcjonariuszom BOR i członkom ich rodzin – jednym słowem przepisów dość luźno związanych z przeciętnym obywatelem.
Skąd wynika taka nieprzychylna postawa parlamentarzystów w stosunku do przejawów inicjatywy ustawodawczej Prezydenta? Czyżby szkopuł tkwił w bezprzedmiotowości prezydenckich projektów? Raczej mało prawdopodobne, wziąwszy pod uwagę prawnicze wykształcenie i tytuł naukowy Prezydenta. Może to wyraz zwykłej antypatii ze strony posłów? A może przyczyn należy dopatrywać się w braku wyraźnej neutralności politycznej Głowy Państwa?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)