Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje od jakiegoś czasu nad nowelizacją ustawy o komornikach sądowych i egzekucji. Generalnie wszyscy wiemy jak jest obecnie. A wedle założeń projektu ma być: lepiej, krócej, więcej i taniej.
Po pierwsze: lepiej czyli bardziej skutecznie. Według Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych – PKPP Lewiatan – nieskuteczna egzekucja długów przez komorników utrudnia prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce. Zdaniem wielu firm członkowskich PKPP, zaledwie 15-20 procent postępowań w Polsce kończy się wyegzekwowaniem zadłużenia.
„Dowodzi to zarówno, jak nieudolnie prowadzone są postępowania w zdecydowanej większości kancelarii komorniczych” – czytamy w komunikacie prasowym PKPP.
Zgodnie z proponowanymi zmianami, dochód komornika powinien zależeć od jego zaangażowania w pracę, czyli przedkładając to na arystotelesowską teorię sprawiedliwości rozdzielczej – można to ująć słowami: „każdemu wedle nakładu jego pracy”. I słusznie.
Po drugie: krócej. Większość egzekucji komorniczych w Polsce ciągnie się ponad 12 miesięcy. To horrendalnie długi okres czasu. Z kolei: „W sprawach, które rokują na skuteczne zakończenie, pierwsze wpłaty wpływają na rachunki wierzycieli zazwyczaj dopiero po 6 miesiącach od daty skierowania wniosku egzekucyjnego.” – twierdzi Krzysztof Kajda z Departamentu Prawnego PKPP.
Jako rozwiązanie ministerstwo proponuje dopuszczenie do stanowisk komorniczych większej ilości młodych ludzi, a także wprowadzenie warunków, które ułatwiłyby zaistnienie pośród grona komorniczego - uczciwej konkurencji. Czy wydaje się to możliwe w polskich realiach? – Nie mnie oceniać.
Po trzecie: więcej. Ten postulat łączy się bezpośrednio z punktem drugim. Mianowicie, ażeby było krócej, musi być też więcej; więcej komorników. Zmiany w ustawie mają dotyczyć choćby przyspieszenia procedury obsadzania wolnych stanowisk. Kandydat na komornika składa podanie tylko na jedno komornicze stanowisko, a nie jak do tej pory jedno podanie w jednym rewirze. Wydaje się to bardzo rozsądne, a do pełni szczęścia będzie brakowało tylko pozytywnego rozpatrzenia owego podania na dane stanowisko.
Po czwarte: taniej. Na pierwszy rzut oka dla przeciętnego Polaka – postulat do wprowadzenia chyba najbardziej abstrakcyjny. W przygotowanej nowelizacji zakłada się zmianę zasad finansowania egzekucji.
„Dolegliwości egzekucyjne wobec osób wymagających pomocy państwa, ze względu na trudną sytuację życiową, muszą być więc umiarkowane.” – twierdzi Rzecznik Praw Obywatelskich, „Ameryki” nie odkrywając.
Pobierana opłata stosunkowa nie miałaby być niższa niż jedna dziesiąta, ale też nie wyższa niż dziesięciokrotna wysokość przeciętnego, miesięcznego wynagrodzenia.
Pieniądze – rzecz nabyta, czy rozwiązania projektu ministerstwa faktycznie dadzą się odczuć?
Czy zostanie nam powtarzanie za Makuszyńskim: „Właściwie idzie o drobiazg i zrozumienie, że byle idiota potrafi żyć, mając pieniądze, a sztuką wspaniałą i bohaterską jest żywot bez pieniędzy.”?
Na koniec: może wcale nie jest tak źle skoro dr Lech Kujawski z Katedry Ekonometrii UG w swojej ekspertyzie dotyczącej: „Skuteczności i szybkości egzekwowania długów – wyobrażenia i fakty” jest w stanie podważyć jakże wiele przytoczonych wyżej teorii na temat problemów w polskim środowisku komorniczym. W jego tabelkach, zestawieniach i przykładach polski komornik nie zostaje przedstawiony w takim złym świetle.
A zatem gdzie leży prawda? – Pewnie jak zawsze pośrodku, dlatego wszystkim zawadza.
Bierzmy więc może przykład z byłego posła Stanisława Łyżwińskiego, który „komorników lubi, bo nie chcą mu nic zabrać.”


Komentarze
Pokaż komentarze (2)