29- go listopada zaczyna obowiązywać nowy taryfikator mandatów. Na początku listopada premier podpisał rozporządzenie zmieniające wysokość niektórych mandatów.
„Lepiej byłoby, gdyby złożył parafkę na rozporządzeniu w sprawie budowy nowych dróg oraz miejsc parkingowych w zatłoczonych miastach, ale dobre i to.” – jak twierdzi publicysta portalu Money.pl, Jan Płaskoń. I ciężko się z nim nie zgodzić.
Rozporządzenie o nowych wysokościach mandatów musiało jednak ulec zmianie, bowiem po ostatniej nowelizacji kodeksu o ruchu drogowym, niektóre z kar tam przewidzianych nie istniały w ogóle w dotychczasowym taryfikatorze. Nowe rozporządzenie ma też być bardziej precyzyjne, by nie pozwolić funkcjonariuszom wymierzającym mandaty na zbytnią dowolność. Ciekawe jak będzie to funkcjonowało w praktyce.
Można powiedzieć, że mandaty generalnie pójdą dość ostro w górę. Najwięcej według nowych przepisów będzie kosztować „udawanie” niepełnosprawnego. Za parkowanie w specjalnym miejscu, bez odpowiedniej plakietki, delikwent zapłaci już nie 100zł, a 500. Zmienia się także cennik przy niedostrzeganiu czerwonego światła. „Daltonista” zmotoryzowany zapłaci za to - także 500zł. Ten poruszający się pieszo zostaje uprzywilejowany. Zamiast 250zł, jak to funkcjonowało do tej pory, będzie go to kosztowało jedyne 100zł.
Jeśli chodzi o rowerzystów, zmiany są dla nich dość niekorzystne. Pomimo, że brakuje dla nich ścieżek rowerowych, za jazdę po chodniku i przejściu dla pieszych będą płacić! I to już nie 50, a 100zł. Pozostaje mieć nadzieję, że liczba wypadków z udziałem rowerzystów nie wzrośnie wraz z wysokością mandatu.
Ponadto wprowadza się, bądź ulega zmianie kwota mandatu m.in. za:
- przekroczenie prędkości – na terenie zabudowanym dodatkowe 5km/h to 50zl, a każde kolejne 10km/h – 100zł; na terenie niezabudowanym od 200 do 900zł;
- jazdę bez włączonych świateł w tunelu – do 200zł;
- jazdę bez włączonych świateł mijania w ciągu dnia – 100zł;
- niezachowanie wymaganego odstępu pięciu metrów w czasie zatrzymania auta w tunelu – do 100zł.
Więcej będą płacić także kierowcy zawodowi. Skrócenie minimalnego czasu odpoczynku czy też wydłużenie maksymalnego czasu przewozu będzie dla nich oznaczało mandat w granicach od 100 do 500zł.
Czy wyższe kary za wykroczenia w ruchu drogowym poprawią kiepsko wyglądające statystyki wypadków? Wątpliwe, ale podobno nadzieja umiera ostatnia.
Bo za: „Często ludzie za kierownicami samochodów wyglądają tak, jakby siedzieli za karabinami maszynowymi.”
Oby tylko nie wypełniły się słowa Jana Płaskonia, że auta trzeba będzie zostawiać na poboczu przed wjazdem do miast.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)