Studenci uczelni niepublicznych pikietowali we wtorek przed Sejmem. Żądają dofinansowania studiów na prywatnych uczelniach. Po proteście studenci spotkali się z przedstawicielami resortu nauki.
„Chcemy mieć stypendia naukowe!”, „chcemy być równi” – zahuczało pod Sejmem. Zgromadziło się tam około 200 studentów m.in. z Warszawy, Lublina czy Kielc. Obecnie około 33 procent ogółu społeczności akademickiej to właśnie studenci prywatnych uczelni. Według nich dofinansowanie studiów dziennych na prywatnych uczelniach spowoduje w konsekwencji - choćby obniżenie kosztów kształcenia.
Studenci spotkali się z podsekretarz stanu w resorcie nauki i szkolnictwa wyższego panią Grażyną Prawelską–Skrzypek. Przekazali też swoje postulaty z około 12 tysiącami podpisów, celem rozpoczęcia dyskusji na ten temat.
Poseł Marek Wojtkowski, który także spotkał się ze studentami przemówił:
„Zdajemy sobie sprawę z państwa aspiracji, z waszego potencjału. Chcielibyśmy rozważyć możliwość dofinansowania przewodów doktorskich prowadzonych przez uczelnie niepubliczne, umożliwić im na równych prawach korzystanie z grantów przeznaczonych na badania naukowe.” A chcieć to móc, chciałoby się rzec.
Studenci uczelni prywatnych czują się coraz bardziej dyskryminowani i ignorowani, stąd ten protest.
„Nie chcemy być studentami drugiej kategorii!” – grzmiał Hubert Zalewski, Przewodniczący Międzyuczelnianego Ogólnopolskiego Niezależnego Stowarzyszenia Studentów Uczelni Niepublicznych. „Rząd polski dofinansowuje studia na uczelniach publicznych i sprawiedliwością społeczną byłoby przekazanie części tych środków również szkołom niepublicznym” – dodaje. A sprawiedliwość musi być przecież po naszej stronie.
Student, studentowi równy być powinien, należy się zgodzić. Aczkolwiek nie zapominajmy, że: „plenus venter non student libenter!” – pełny brzuch bowiem niechętnie studiuje.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)