Nasz-Parlament Nasz-Parlament
37
BLOG

Serce Premiera czy pragmatyka Ćwiąkalskiego, czyli kto zwycięży

Nasz-Parlament Nasz-Parlament Polityka Obserwuj notkę 3
Prezes Rady Ministrów zapowiedział wprowadzenie „całkowitego zakazu bicia dzieci” już kilka miesięcy temu. Jego medialne wypowiedzi świadczyły nieprzerwanie o stanowczym, niezłomnym i pełnym osobistych odniesień zarazem stanowisku w tej kwestii. Przygotowanie odpowiedniego projektu ustawy zostało powierzone resortowi pracy, który założenia Premiera nie tylko uznawał, ale również jednoznacznie popierał. Owocem tej przykładnej kooperacji na linii Tusk - Fedak okazał się niezwykle dorodny projekt ustawy zmieniającej ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie wraz z uzasadnieniem; jeszcze tylko konsultacje międzyresortowe, uchwała Rady Ministrów i projekt byłby w Sejmie. Nie będzie. Długo oczekiwany, spektakularny projekt rządowy został zakwestionowany... przez rząd.

Ministerstwo Sprawiedliwości: dobrze jest, jak jest
Brak zgody Rady Ministrów w przedmiocie projektu tzw. ustawy o zakazie bicia dzieci podyktowany został sprzeciwem Ministerstwa Sprawiedliwości i rady legislacyjnej, które protestują ze względów czysto pragmatycznych. Wedle ich opinii, prawo chroni dzieci w wystarczający sposób, a wprowadzenie osobnego zakazu bicia dzieci przysporzyłoby tylko pracy Policji, prokuraturze i sądom, na których spocząłby obowiązek rozpatrywania donosów, wykorzystywanych następnie przy sprawach rozwodowych. Zdaniem Ćwiąkalskiego, przepisy kodeksu rodzinnego nakazujące wychowanie dziecka z poszanowaniem jego godności i praw oraz zapisy Konstytucji, zakazujące stosowania kar cielesnych nie wymagają stanowienia kolejnych uregulowań w zakresie ochrony dzieci, jako że same zapewniają ją w dostatecznym stopniu.

Zgoda buduje...
W mediach wrze od komentarzy zwolenników obydwu stron sporu. Jedni domagają się zmian w celu modyfikowania świadomości społeczeństwa, przeciwstawiając się przede wszystkimi powszechnemu (praktykowanemu przez ok. 50% rodziców, jak wynika z badań resortu pracy) uznawaniu bicia dzieci za metodę wychowawczą. Obrońcy praw człowieka postulują ustanowienie wyraźnego zakazu w imię wyeliminowania wszelkich wątpliwości w zakresie dopuszczalności stosowania klapsa, a przedstawiciele opozycji wieszają psy na populistycznych popisach krasomówczych Premiera, z których, jak podkreślają, nic nie wynika. Najbardziej widoczne kontrowersje występują jednak w samym rządzie – pomiędzy jego reprezentantami nie ma zgody. Podczas, gdy jedni posłowie Platformy rozważają sposoby odizolowania rodzica - sprawcy od dziecka-ofiary, inni zastanawiają się, jak uregulować kwestie zakazu bicia, aby rodzic nie trafiał pod sąd za każdy przejaw zachowania z użyciem siły w stosunku do dziecka, tzn. tak, aby na przykład szarpnięcie dziecka, które wyrwało się matce pod samochód, nie było kwalifikowane jako przemoc.

Kto ma rację?
Sprzeciw resortu sprawiedliwości i rady legislacyjnej nie wydaje się być, pomimo swojego silnego oparcia na pragmatyce procesowej, do końca uzasadniony. O ile wprowadzenie wyraźnego zakazu bicia dzieci skutkowałoby, wedle prognoz ministra sprawiedliwości, zasypaniem prokuratur tysiącami donosów, związanych z biciem dzieci, to w świetle obecnych regulacji prawnych, chroniących dzieci – jego zdaniem – wystarczająco, donosy na rodziców stosujących kary cielesne dezorganizacji pracy organów ścigania bynajmniej nie powodują. W szczególności nie jawi się jako zrozumiałe sprowadzanie proponowanego przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej projektu wyłącznie do nagłośnionego w mediach zakazu bicia dzieci.
Należy zauważyć, że projekt ustanawia szereg mechanizmów wzmacniających działania profilaktyczne, skierowane przede wszystkim na rodziny zagrożone zjawiskiem przemocy. W przypadku wystąpienia zagrożenia życia lub zdrowia dziecka w wyniku przemocy, stwierdzający je pracownik socjalny został wyposażony w możliwość natychmiastowego zabrania dziecka z domu oraz zwrócenia się o pomoc do Policji w wykonywaniu swojego uprawnienia. Badania lekarskie dla ustalenia przyczyn i rodzaju uszkodzeń ciała oraz wydanie zaświadczenia lekarskiego w tym przedmiocie będą przeprowadzane bezpłatnie również bez uprzedniego wniosku prokuratora, który jest wymagany na gruncie aktualnej regulacji.

Dziecko nie będzie musiało oskarżać samodzielnie
Autorzy projektu zwrócili uwagę na niedoskonałość przepisu kodeksu karnego w kwestii ochrony cielesnej dziecka, który w obecnym stanie prawnym uzależnia ściganie przestępstwa dopuszczenia się przemocy fizycznej w stosunku do dziecka od wniosku ofiary. Wydaje się absurdalne wymaganie od dziecka, które stało się podmiotem naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia ze strony osoby najbliższej, aby samodzielnie kierowało na drogę sądową oskarżenie własnego rodzica o przestępstwo. Należy pamiętać, że dziecko, nawet przy założeniu, że już osiągnęło wiek, w którym rozumie zachodzące wokół niego zjawiska,  nie dysponuje ani odpowiednią wiedzą, ani tym bardziej doświadczeniem, które podpowiedziałyby mu, co robić w sytuacji, gdy mama lub tata bije. Dodatkowo, stawianie przed dzieckiem dotkniętym przemocą w rodzinie wymogu osobistego wnioskowania o ściganie, obliguje je zarazem do porzucenia emocji, niejako publicznego wyjawienia „rodzinnych sekretów” czy wyzbycia się obaw związanych z aktami zemsty rodzica w odpowiedzi na oskarżenie. Próbując zaradzić patowej sytuacji stworzonej przez polskie prawo karne, w której dziecko jest bezbronne wobec agresywnych zachowań ze strony rodziców, projekt wprowadza możliwość ścigania z urzędu przestępstw polegających na lekkim lub średnim uszkodzeniu ciała trwającym nie dłużej niż 7 dni i popełnionych przez osobę najbliższą. Oznacza to, że w razie powzięcia wiadomości o popełnieniu przestępstwa skutkującego naruszeniem czynności ciała lub rozstrojem zdrowia nieprzekraczającym 7 dni, wszczęciem i prowadzeniem postępowania zajmie się Policja i prokuratura. Możliwość ścigania na wniosek pokrzywdzonego pozostanie w przypadku czynu popełnionego nieumyślnie.


Opozycja zarzuca Premierowi nieprzemyślane wystąpienia, populistyczne i niekonsultowane z ministerstwami zagrania. A gdyby bardziej skupiła się na wypowiedziach Ćwiąkalskiego, to może zaistniałaby szansa, że następnym razem, zanim minister sprawiedliwości publicznie zabierze głos na temat projektu, przeczyta go w całości.

Obiektywny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka