0 obserwujących
74 notki
25k odsłon
172 odsłony

Kwestia zaufania

Wykop Skomentuj

Wobec ludzi PiS, a szczególnie Jarosława Kaczyńskiego, padają zarzuty, że nie rozmawiają, nie współpracują z prezydentem, bo się obrazili. Takie stawianie sprawy to dziecinada - politycy nie mogą się obrażać. Ale mogą udawać, że są obrażeni, albo ujawniać, że czują się obrażeni, jeśli uznają, że jest to dla nich korzystne politycznie.

W tym jednak wypadku nie chodzi o obrażanie się (choć honor wciąż ma duże znaczenie). Chodzi o elementarne zaufanie. Ci ludzie - Tusk, Schetyna, Komorowski - są nie tylko pozbawieni zdolności honorowej, ale przede wszystkim - nie można im w niczym ufać. Dali tego liczne dowody i wciąż nie ustają. A skoro nie można im ufać, skoro beż żenady przekraczają kolejne granice, łamią kolejne zasady koegzystencji, ładu moralnego, umowy społecznej, to JAK można zawierać z nimi układy? I PO CO? To po prostu nie ma sensu.

Ktoś powie - dla wizerunku publicznego. I się bardzo pomyli. Doświadczony polityk, a zarówno Kaczyński, jak i Tusk są takimi politykami, wie, że opinia publiczna ma krótką pamięć, jest łatwowierna i reaguje emocjonalnie. Im bardziej więc teraz Kaczyński uchyla się od żyrowania Tuskowi jego polityki, tym szybciej i radykalniej opinia publiczna wyniesie go na szczyt w razie upadku PO.

Dowodem na to, że Tusk zdaje sobie z tego sprawę jest to, że ze wszystkich sił - nie licząc się już z kosztami - dąży do zniszczenia Kaczyńskiego. Nie do jego pokonania, wypchnięcia z parlamentu, zniszczenia w sondażach. Do zniszczenia w sensie dosłownym. Tusk bowiem popełnił poważny błąd - spalił za sobą mosty, nie zostawił sobie wyjścia awaryjnego. Pozostaje mu tylko ucieczka do przodu. Nie martwi się tym, że może doprowadzić do zniszczenia demokracji w Polsce. Nawet tej ułomnej, którą mamy. Martwi się tylko o siebie i osobiste skutki porażki.

Współczuję mu jako człowiekowi, ale nienawidzę go jako polityka. Współczuję, bo potrafię sobie wyobrazić, jak czuje się człowiek zaszczuty. Tak, tak, to Tusk jest zaszczuty - osaczają go jego własne winy i błędy. Tak się jakoś porobiło, że to nie Millerowi grozi stryczek, nie Kwaśniewskiemu lincz, nie Cimoszewiczowi pluton. Ale może grozić to Tuskowi - nowoczesnemu politykowi III RP. Paradoks, prawda?

Nienawidzę go zaś za to, że wystawia na szwank Rzeczpospolitą, że nie sprostał odpowiedzialności, nie przemógł własnych słabości, okazał się małym wobec wyzwań - i wiedząc to, nie zrezygnował. Okazał się warchołem, który dla prywaty gotów podpalić Polskę i sprowokować wojnę domową. Który z osobiście odczuwaną nienawiść do lidera konkurencyjnej partii przekuł na program polityczny dla kilku milionów ludzi. To nie jest głupota. To jest po prostu hitleryzm. Mój Boże - o ileż więcej mądrości i przezorności wykazali postkomuniści! Też mieli pełnię władzy, też kręcili lody na budżecie, też handlowali synekurami. Ale nie posunęli się do rozpętywania nienawiści między Polakami. Kiedy przegrali wybory - oddali władzę. Za to należy im się pewna doza szacunku.

Czy Tusk, kiedy przegra wybory, odda władzę tak jak oni?

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale