0 obserwujących
74 notki
26k odsłon
322 odsłony

Sfałszowane - nie sfałszowane

Wykop Skomentuj4

W związku z dziwnymi problemami PKW przy ustalaniu wyniku wyborów oraz ze względu na niebywale dużą liczbę głosów nieważnych, pojawiają się na s24 notki, których autorzy sugerują możliwość sfałszowania wyniku wyborów, zwłaszcza do sejmików wojewódzkich. Ponieważ uczestniczyłem w tych wyborach jako mąż zaufania kandydata do rady miasta z listy PiS, pozwolę sobie wtrącić kilka uwag.

W mojej komisji nie zdołałem dostrzec żadnych fałszerstw. Czego pośrednim dowodem może być fakt, że "nasz" kandydat wygrał. W komisji były osoby z różnych ugrupowań, w tym jedna związana z PiS, karty były liczone i wydawane jawnie, po okazaniu dowodu i podpisaniu listy; w większości przypadków, gdy któryś wyborca zatrzymywał sie przy urnie by czytać i skreślać, był pouczany że to zabronione (a kiedy nie był, to starałem się go uważnie obserwować, bo domyślam się, jak łatwo coś niecoś dorzucić ukradkiem).

Po otwarciu urny zaczął się straszny sajgon, jednak zwracałem uwagę, czy członkowie komisji nie trzymają w rękach długopisów i na bieżąco spisywałem kolejne policzone listy. W przypadku list powiatowych i wojewódzkich nie dało się uniknąć przymknięcia oka na zasadę, że mężowie zaufania (oprócz mnie w komisji "mężował" pan z najbardziej konkurencyjnego komitetu ) nie dotykają kart do głosowania - po prostu panie nauczyciołki zasiadające w komisji nie są w stanie pracować dużo dłużej niż wynosi ich zwykłe pensum i praca zaczęła się rozłazić w szwach - trzeba było rozsądnej męskiej głowy i dwóch par rąk, żeby nadać sprawom jakiś bieg i dać wszystkim nadzieję na skończenie liczenia przed świtem.

Ponieważ człowiek nie ma oczu dookoła głowy, uznałem, że powinienem zwracać uwagę przede wszystkim na to, czy głosy nieważne z powodu wielokrotnych skreśleń zostały skreślone jednym długopisem. Nie znalazłem przypadku, by było inaczej (za wyjątkiem karty wojewódzkiej, którą ktoś skreślił ołówkiem, ale to inna sprawa).

Mniej więcej połowa nieważnych głosów to karty zupełnie bez skreśleń - wyborcy po prostu nie znali ludzi z list wojewódzkich i nie uważają (niesłusznie!), że sejmiki wojewódzkie są m iej ważne, niż rady gmin czy powiatów. Druga połowa głosów nieważnych, to karty skreślone wielokrotnie lub nieprawidłowo - nie dostrzegłem tu jakichkolwiek oznak oszustw.

Być może moja komisja nie była do końca rezprezentatywna, na pewno były, zwłaszcza na wsiach, komisje o nadzwyczaj ujednoliconym politycznie składzie, w których mogły dziać się różne cuda, ale nie sądzę, by przypadków takich było dostetecznie wiele, by wpłynąć na wynik wyborów (poza radami gmin oczywiście).

Dlatego przypuszczam, że JEŚLI w ogóle doszło do jakichś przekrętów, to w komisjach wyższego rzędu, albo w samej PKW. Jednak sposób zliczania i przekazywania głosów bardzo utrudniałby takie manewry.

Kontrola jest prosta - każdy komitet wyborczy powinien mieć wyniki spisane przed wysłaniem protokołów z komisji obowodowych - wystarczy porównać je z wynikami podawanymi na stronie PKW, pododawać, policzyć d'Hondta i sprawdzić czy się zgadza.

A na przyszłość dobrze byłoby sformułować i przeforsować projekt zapewnienia jawności pracy PKW - wystarczyłoby zainstalować w jej siedzibie kamery internetowe i zapewnić stały przekaz obrazu i dźwięku do sieci, ze wszystkich pomieszczeń, gdzie liczone są głosy.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale