Gen. Wolski-Jaruzelski zmarnował chyba już ostatnią szansę, by zachować się godnie i przyzwoicie. Mówiąc wprost i brutalnie, zmarnował szansę, by nie wychylać się, siedzieć cicho i dożywać swoich dni na niezasłużonej popeerelowskiej emeryturze. Tymczasem, po raz nie wiadomo już który w swoim życiu, podjął wymyśloną w Moskwie specjalnie dla niego grę operacyjną, jak zawsze obliczoną na skonfliktowanie polskiej opinii publicznej i ośmieszenie głowy polskiego państwa, względnie utrudnienie jej godnego przedstawienia na Kremlu polskich, bynajmniej nietożsamych z rosyjskimi (sowieckimi), racji historycznych. Gorliwość, obwołanego przez niektórych człowiekiem honoru, Jaruzelskiego w przyjmowaniu pisanych na Wschodzie dla niego ról, jednoznacznie określa rodzaj honoru, z jakim mamy tu do czynienia. To wierność i lojalność względem obcego mocarstwa zapisana literalnie w rocie przysięgi składanej przez żołnierzy w tzw. Ludowym Wojski Polskim jako „stanie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką”. To jedyne honorowe kryterium, które bezdyskusyjnie spełniał w czasach PRL-u i, jak widać, spełnia nadal tow. gen. Wolski-Jaruzelski. Amen.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)