ARNOLD PARSZAWIN ARNOLD PARSZAWIN
90
BLOG

CZY RADEK SIKORSKI PRZEŻYŁ KATASTROFĘ SMOLEŃSKĄ?

ARNOLD PARSZAWIN ARNOLD PARSZAWIN Polityka Obserwuj notkę 3

 

Czy ktoś wie coś o nim? Pytam nie bez powodu. Sikorski jest drugim człowiekiem z otoczenia p.o. premiera Tuska, o którym po 10 kwietnia słuch zaginął. Pierwszym był znany „nihilista z Biłgoraja”, który jednak wbrew temu, co sam twierdzi, nie zginął wraz z prezydentem Kaczyńskim. Niestety, już mogliśmy się o tym przekonać. Zniknięcie Radka to jednak coś poważniejszego, w końcu jakby nie było to minister spraw zagranicznych. Dlatego, bez żartów, sprawę potraktujmy serio, tak jak na to zasługuje członek rządu Donalda Tuska. Sytuacja jest doprawdy bez precedensu – trzecia co do rangi osoba w rządzie przepada na prawie dwa miesiące bez wieści w kluczowym dla Polski momencie i nic, głucho, żadnych informacji, żadnych wyjaśnień. Pytam więc, gdzie jest minister Sikorski, czy aby nie był 97-mą osobą na pokładzie feralnego Tupolewa? Czy nie wysłano go z jakąś nadzwyczajną tajną misją na Wschód? Zresztą, jak się miało okazać w tym przypadku, z misją śmiertelnie niebezpieczną.
Jak nietrudno obecnie zauważyć brak wiarygodnych informacji na ważne tematy publiczne prowadzi do zamętu i wywołuje fale plotek i spekulacji, określanych często mianem teorii spiskowych. Będąc tego najzupełniej świadom, czuję się w pełni usprawiedliwionym, pozwalając sobie niniejszym na snucie przypuszczeń i spekulacji dotyczących losu ministra Sikorskiego.
Jeżeli bowiem Sikorski miałby jakkolwiek przeżyć katastrofę smoleńską, to fakt jego publicznej nieobecności jestem w stanie wytłumaczyć na trzy sposoby.
1. Załamaniem psychicznym i długotrwałym leczeniem ran po prestiżowej porażce w platformianych prawyborach. Nietrudno sobie wyobrazić, że szef MSZ-u jako osoba ambitna i wrażliwa ciężko przeżył dość brutalne uświadomienie swojej realnej pozycji i znaczenia w krajowej polityce. Jeżeli tak, to cóż, Radek, polityka to nie jest zabawa dla grzecznych, czy nawet niegrzecznych chłopców, bierz się w garść, chłopie, bądź mężczyzną!
2. Świadomą i programową samolikwidacją polskich służb dyplomatycznych, której wyraźną zapowiedzią jest właśnie wycofanie się Sikorskiego z publicznej aktywności w trakcie pełnienia ministerialnych obowiązków. Liczne i niekwestionowane przez zwolenników PO sukcesy rządu Tuska na arenie międzynarodowej, dobitnie dowodzą, że nie ma i nie może być lepszego pomysłu na budowę pozycji i autorytetu Polski, niż podporządkowanie jej interesów silniejszym i bardziej liczącym się mocarstwom, a zwłaszcza zaprzyjaźnionym z nami sąsiadom ze wschodu i z zachodu. Wobec powyższego oczekiwać należy, że rządząca Polską ekipa konsekwentnie zrezygnuje z utrzymywania licznych i kosztownych ambasad, a docelowo z całej zbędnej już służby dyplomatycznej. Zapewne spotka się z to pełną aprobatą rządu Niemiec i Rosji i pozwoli przenieść stosunki z obu państwami na jeszcze wyższy, od dawna niespotykany poziom przyjaźni.
3. Publiczną absencję Sikorskiego da się wytłumaczyć jednak całkiem inaczej, mianowicie jego wzmożoną, ale dyskretną działalnością, co w dyplomacji jest przecież standardem. Można nawet domyślać się, jakiej delikatnej i ważnej dla Polski sprawie poświęca swój cenny czas i niewątpliwy talent szef polskiego MSZ-u. Od jakiegoś czasu krajowe media, z natury nieśmiałe, z pewną nieśmiałością donoszą o wyraźnym ożywieniu w biznesie zwanym „holocaust industry”. Najpotężniejsze firmy tej branży przy wsparciu kilku wysokich urzędników amerykańskiej administracji domagają się ostatecznego rozwiązania problemu restytucji żydowskiego mienia. Na celowniku jest rzecz oczywista przede wszystkim Polska i zdaje się, że nawet oddanie się pod niemiecko-rosyjską protekcję niewiele tu pomoże. Niewykluczone więc, iż na placu boju pozostał nam tylko jeden argument - on, cichy ale nie pozbawiony atutów, a zwłaszcza głodny sukcesu, Radosław Sikorski. Jest wielce prawdopodobne, że szef polskiej dyplomacji pójdzie drogą, która nieoczekiwanie szybko i skutecznie doprowadziła nas do przełomu w stosunkach z Rosją. Polityka miłości i pełnego zrozumienia dla racji drugiej strony to niezawodna gwarancja osiągnięcia zamierzonych celów, w tym przypadku polsko-żydowskiego pojednania i dalszego umocnienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Z Radkiem Sikorskim mamy to jak w banku, o ile, oczywiście, nie był on jednak 97-mą, z jakichś strategicznych powodów ciągle utajnianą, ofiarą smoleńskiej katastrofy. W każdym razie spokojnie, ulice tak czy siak zawsze będą nasze…
 
PS.   A jednak się wyjaśniło, nie był 97-ym. Żyje i przemówił: Radek Sikorski walnął dziś pięścią w stół i ryknął, że „Polska nie będzie przepraszać za szkolenia z sojusznikami”. Zapomniał tylko sprecyzować, kogo nie będzie przepraszać. No ale nie czepiajmy się szczegółów, najważniejsze, że nasz minister przełamał jakąś dziwną niemoc i wraca do pracy. Pytanie, co się z nim działo w ciągu ostatnich kilku tygodni, pozostaje jednak aktualne.

znany z tego, że jest nieznany

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka