Każdy ma jakąś obsesję. Jednym wszystko kojarzy się, wiadomo z czym..., inni wszędzie wietrzą spisek, jeszcze inni w katastrofach dopatrują się na siłę zamachów. Red. Wojciech Mazowiecki chociaż tak jak wielu też ma swoją obsesję, to trzeba przyznac, jest oryginalny, bo dla odmiany wszystko kojarzy mu się z teorią spiskową. Jak słychac, teorii spiskowej dopatrzył się właśnie w filmie "MGŁA", w którym jako żywo nie ma żadnych tego typu sugestii. No ale red. Mazowiecki je zwietrzył swoim GW-dziennikarskim nosem.
Najprostsze wytłumaczenie byłoby takie, że redaktor filmu w ogóle nie oglądał i nie wie, o czym mówi. Powszechnie znany i niepodważalny profesjonalizm pana Wojciecha każe mi jednak tę możliwośc z góry odrzucic. Może istnieje więc inne przekonujące wytłumaczenie problemu z redaktorem Mazowieckim. A jeżeli to po prostu działanie podprogowe, jeżeli autorki filmu w jego sekwencje wplotły klatki przedstawiające agenta FSB z twarzą Władimira Putina podkładającego bombę w polskim Tupolewie z oznaczeniem 101A i redaktor jako jeden z niewielu, jeżeli nie jedyny, zwietrzył ich perfidny pisowski podstęp? Wówczas chwała mu za to, a także statuetka Wiktora, Fryderyka, tytuł Człowieka Roku "GALI" , nagroda Dziennikarza Roku i na dokładkę zasłużony honor Tropiciela Teorii Spiskowych.
Kończąc, już całkiem na poważnie: każdy ma obsesję na miarę swoich potrzeb, red. Mazowiecki także na miarę swoich możliwości.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)