Chociaż to dopiero siedemnasty dzień miesiąca, chociaż nierymowany, chociaż jego autorem wyjątkowo nie jest Władysław Komorowski, to jednak w przestrzeni publicznej pojawił się już bronek miesiąca. Przytoczmy, zasługującą na to miano, mądrośc objawioną przez po-wskiego speca od ekonomii i propagandy zarazem, Adama Szejnfelda:
"Polska, gdyby rządziło PiS, byłaby bankrutem, najgorzej wyglądającym pod względem finansowym, ekonomicznym, a więc i społecznym państwem w Europie (...) Nie ulega najmniejszej wątpliwości,że deficyty budżetowe poszczególnych lat zostałyby przekroczone do tego stopnia, że mielibyśmy dzisiaj autentyczny kryzys w Polsce."
Pośle Szejnfeld, ja rozumiem, że pan się wypowiada tylko na temat ekonomii (w tym przypadku jak najbardziej wirtualnej) - ale przecież wszyscy wiemy, że gdyby dziś rządziło PiS to poza kryzysem mielibyśmy przywróconą karę śmierci, palenie na stosach homoseksualistów a Polska byłaby już poza Unią. Przecież to oczywista oczywistosc!
A mówili, że na Platformie już wiedzą, że "antypisowskie paliwo się wyczerpało". A tu niespodzianka - pojawił się sondaż z 46-procentowym "poparciem" i świat jest znów jasny i piękny. Po co się wysilac, myślec i kombinowac - od czego mamy PiS?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)