Portal internetowy Wirtualna Polska nie po raz pierwszy okazuje się byc tubą rezonansową "zaprzyjaźnionych" mediów. Dziś nagłaśnia i powtarza wywiad, jaki udzielił min. Sikorski Radiu Zet. Wywiad długi, wypełniony dyrdymałami na Radkowym poziomie (wszak to intelektualne Himalaje, te same, na które zdążył się już wdrapac Komorowski). Gołym okiem widac, że tak naprawdę chodzi jednak o zatarcie fatalnego wrażenia po wczorajszym newsie na temat niemieckojęzycznego komiksu o Chopinie. Nie bez kozery tytuł portalowego wpisu odnosi się właśnie do tego wydarzenia - "Żałuję, że nie mogę wyrzucic go za skandaliczny komiks" - rzecz jasna to cytat z wypowiedzi samego Sikorskiego. Oto nieco szerszy kontekst: "To był błąd pracownika ambasady w Berlinie i jedno, czego żałuję to to, że nie mogę wyrzucic tej osoby z pracy za tak skandaliczną decyzję, bo już nie pracuje w MSZ." Nietrudno się domyślec, że zdaniem ministra nikt inny, ani w ministerstwie, ani w ambasadzie w Berlinie, ze zgodą na wydanie komiksu nie miał nic wspólnego. W stanowisku Sikorskiego trudno nie dopatrzec się tej samej logiki, którą nie raz posługiwał się Bogdan Klich, odrzucając zarzuty o swoją odpowiedzialnosc za katastrofę smoleńską, stan polskiego lotnictwa, czy sytuację w GROM-ie.
Nieuchronnie nasuwają się dwa pytania: 1. Panie Sikorski, czy pan w ogóle jeszcze coś może?, 2. Czy w tym "rządzie" jest ktoś, kto cokolwiek jeszcze może, zwłaszcza wywalic Radka Sikorskiego na zbity pysk za skandaliczny całokształt?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)