ARNOLD PARSZAWIN ARNOLD PARSZAWIN
396
BLOG

GENIUSZ BERLUSCONIEGO

ARNOLD PARSZAWIN ARNOLD PARSZAWIN Polityka Obserwuj notkę 2

 

Oglądam dzisiejsze wydania internetowe dwóch najważniejszych włoskich gazet: Corriere Della Sera i La Repubblica.Na każdej z przeglądanych stron znajduję jedno zdjęcie zachęcające do wejścia w schowany w zakładkę artykuł i do jego lektury. W Corierre zdjęcie Ruby, frywolnej smukłej marokańskiej dziewczyny z głębokim dekoltem, znanej z tego, że premier Włoch „uczynił” ją wnuczką Mubaraka i co po pewnym czasie stało się pretekstem do kolejnej histerycznej krucjaty miejscowego lewicowego establishmentu przeciwko niemu. W La Repubblica zdjęcie przedstawiające zatroskanego o przyszłość Italii Roberto Saviano, młodej gwiazdy literatury i publicystyki, świeżo dokooptowanego właśnie do elitarnego salonu włoskich autorytetów moralnych i intelektualnych.
To zabawne, ale bardzo symptomatyczne dla Włochów personalne zestawienie, wywołało w mojej pamięci wspomnienie pewnej sytuacji, której byłem świadkiem we Włoszech dość dawno temu, bo gdzieś na początku nowego stulecia. Siedziałem wieczorową porą w restauracji pełnej ludzi. Włoskim zwyczajem spożywającym posiłek klientom towarzyszył włączony telewizor. Jeden z kanałów telewizyjnych, nie pamiętam który, nadawał właśnie program publicystyczny dotyczący nagminnego we włoskich telewizjach uatrakcyjniania audycji rozrywkowych obecnością pięknych dziewczyn, które pełnią w nich jedną jedyną rolę przyciągających wzrok maskotek. W sumie w większej części program składał się z uczonych analiz tego zjawiska przedstawianych przez typowe „gadające głowy” z naukowymi tytułami. No ale ich mądre spostrzeżenia trzeba było co jakiś czas ilustrować fragmentami zaczerpniętymi z omawianych programów, tymi, w których kamerzyści koncentrowali się na blondynkach z wydatnymi biustami. Z rozbawieniem przyglądałem się reakcjom zajmujących sąsiednie stoliki Włochów na zmieniające się na ekranie sekwencje obrazów. Gdy ekran wypełniały zaproszone do studia „gadające głowy” wszyscy zajmowali się swoimi sprawami, koncentrowali się na jedzeniu, względnie na rozmowie między sobą. Natychmiast jednak, gdy na ekranie pojawiała się blond piękność, wiedzeni jakimś niezawodnym instynktem, Włosi podnosili oczy ku telewizorowi i, zapominając na chwilę o jedzeniu, z otwartymi ustami chłonęli wzrokiem każdy jej ruch i gest.
Nie mam wątpliwości, że 90% internautów przeglądających dziś strony dwóch czołowych włoskich dzienników zatrzyma swój wzrok na zdjęciu Ruby i poprzestanie na przeczytaniu poświęconego jej artykułu. Może to i racja. W końcu do przesłania zatroskanego Roberto zawsze będzie można powrócić, będzie tak samo aktualne za miesiąc, za rok, a i pewnie za dziesięć lat. Tymczasem la vita e’ bella.

znany z tego, że jest nieznany

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka