ARNOLD PARSZAWIN ARNOLD PARSZAWIN
854
BLOG

"PREZYDENCKI SAMOLOT" I "POLSKIE OBOZY ZAGŁADY"

ARNOLD PARSZAWIN ARNOLD PARSZAWIN Polityka Obserwuj notkę 3

 

Zbliża się pierwsza rocznica Tragedii Smoleńskiej. Zastanawiam się nad sukcesami, które odniósł w ostatnim roku szeroko pojęty obóz rządzący. Przyznać trzeba, że zadanie nie jest łatwe. Przychodzą mi do głowy raptem dwie rzeczy, które władzy w tym czasie bezsprzecznie się udały.
Pierwsza całkiem oczywista, nawet bezdyskusyjna. To szybkie i bezproblemowe przejecie przez ekipę Tuska i Komorowskiego pełni władzy w państwie, to jest tej jej części, którą skupiał w swoim urzędzie śp. Lech Kaczyński. Nie mam najmniejszych wątpliwości, iż dokładnie to miał też na myśli marszałek Komorowski, gdy kilka dni po katastrofie ogłaszał wszem i wobec, że „w tych trudnych dniach władza zdała egzamin”. Istotnie, jak na żałosne standardy III RP, proces ten (choć bardziej niż „proces” był to „skok”) przebiegł nad wyraz sprawnie i profesjonalnie. Sądzę, że to dość oczywisty dowód na silne zaangażowanie w tę awanturę „eksperckiego” zaplecza Bronisława Komorowskiego spod znaku WSI.
Sukces drugi to w dużej mierze jednak skuteczne wtłoczenie społeczeństwu wygodnej dla władzy narracji o Lechu Kaczyńskim, katastrofie i jej skutkach. Oczywiście można się zastanawiać, czy to bardziej zasługa niskiego poziomu polityczno-obywatelskiego wyrobienia Polaków, na co raczył zwrócić niegdyś uwagę nieoceniony red. Lis, czy może raczej nadzwyczajnej mobilizacji sił i środków salonowego frontu propagandowego. Za świetną ilustrację tego narracyjnego sukcesu rządowej propagandy niech posłuży powszechnie akceptowana i stosowana w mediach praktyka nazywania feralnego Tu 154M1 „samolotem prezydenckim”. Co zrozumiałe z upodobaniem robią to media rosyjskie a także i polskojęzyczne. Niestety tę bezwstydną manierę przejęły też tzw. liberalne media zachodnie. Żadnej refleksji, nie mówiąc już o głosach oburzenia czy sprzeciwu. Tymczasem feralny Tupolew był tak samo prezydencki, jak KL Auschwitz-Birkenau to polski obóz zagłady. Do dnia katastrofy nie było wszak żadnych wątpliwości, że samolot jest w pełnej gestii administracji rządowej, co skutecznie udowodniono śp. Prezydentowi, zmuszając go do podróży na szczyt w Brukseli wyczarterowanym samolotem. Nie ma też żadnych wątpliwości, że podobnie, jak w przypadku skandalu z „polskimi obozami”, mamy do czynienia ze świadomą i celową manipulacją, obliczoną na uporczywe wtłaczanie bezrefleksyjnym i niedouczonym odbiorcom z pozoru niewinnych przekłamań czy wręcz przejęzyczeń, które w większej masie odpowiednio ukierunkują ich ograniczony i kaleki światopogląd.
Jak absurdalnie działa ten manipulacyjny mechanizm może uświadomić prosty przykład, opis wymyślonej sytuacji. Wyobraźmy sobie, że ktoś, jakiś Wiśniewski, pożycza od swojego dobrego znajomego, Kowalskiego, samochód, i to nie byle jaki bo mercedesa. Ten ktoś zrządzeniem losu rozbija pożyczonego mercedesa i sam ginie w wypadku. I teraz proste pytanie: czy w związku z opisanym zdarzeniem rozbity samochód w jakiś przedziwny sposób zmienia właściciela? Czy staje się tym samym samochodem Wiśniewskich?
I jeszcze jedno nieśmiałe pytanie, tym razem do chlubiących się swoją rzetelnością i profesjonalizmem niemieckich dziennikarzy. Czy wobec faktu, że właściciel samochodu (obojętne: Wiśniewski czy Kowalski) był Polakiem a pojazd został rozbity na terytorium Polski, przyszłoby wam do głowy nazwać go „polskim mercedesem”?

znany z tego, że jest nieznany

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka