Nie bez kozery o to pytam. Pierwszy mój wpis na Salon24 (na blogu FreeYourMind) został natychmiast skasowany, pojawił się tylko komentarz autora: "esbecy mają zakaz wstępu na mój blog". No fajnie się zaczyna - pomyślałem. Lustracja w trybie on-line.
Napisałem więc: "Widzę, że kolega stosuje iście demokratyczne podejście do sprawy wolności słowa - lepiej wyciąć niewygodny post niż z nim polemizować. Bądź konsekwenty i wytnij wszystkie polemizujące z tobą wątki. Będziesz miał 100% poparcie - najwyższy wskaźnik w Salonie."
FYM napisał: "gdybyś kolego nie rzucał od razu bluzgów, to może bym cię nie wyciął. Skoro zacząłeś od chamstwa, to po prostu znikaj z mojego bloga. I nie wracaj."
Bluzgów? Chamstwa? Chyba w jednym z najbliższych wpisów powinieneś nam podać Swoją Nową Definicję tych słów.
O co wogóle poszło? O wpis autora sugerujący że stare wraca, teza zaś była poparta informacjami że szefem kadr w MSZ został absolwent MGIMO - słynnej akademii dyplomatycznej w Moskwie.
A moje skasowane pytania: "do jakiej szkoły chodziłeś? PRL-owskiej? jakiego języka się w niej uczyłeś? Byłeś (a kysz!) w Ludowym WP? Nie daj Boże na jakiejś wymianie młodzieży w NRDówku?
Jeśli tak, to trudno uznać cię za kogoś wiarygodnego. Cały twój życiorys do 1989 roku o tym świadczy."
Bo jak sobie logicznie wytłumaczyć, że człowiek tylko na podstawie tego jaką szkołę kończył może przestać być wiarygodny? Taki argument wyciągnięty w stosunku do osób które się popiera - wyśmiewa się natychmiast, stają się ważnym argumentem tylko w odniesieniu do przeciwników. Czy jest to zatem argument poważny?
Trzeba przyznać, że wielu mówców ma generalnie problem żeby nie stać się apostołem tej czy innej partii. Na porządku dziennym są przekręcane nazwy PiS i PO. Takie zabawy słowne mają dyskredytować przeciwników politycznych. Niskie to. Mnie bawi taki sposób retoryki (z obu stron naszej sceny): jeśli u was znalazł się nieuczciwy poseł, to oznacza że wszyscy jesteście bandą złodziei, ale jak u nas - to była to tylko "czarna owca". Jak zagranica "przyjmuje ze zrozumieniem" dymisję Sikorskiego z szefowania MON to był to wyraz zadowolenia że ktoś niekomeptenty został odsunięty, a jak "przyjmują ze zrozumieniem" że Fotyga nie jest już ministrem - to oznaka że dobrze broniła naszych interesów. Poseł X był fajny i profesjonalny, ale jak przeszedł do innej partii - to już burak jest i basta.
Relatywizm na każdym kroku. Czy spotkam tu ludzi którzy zamiast bronić partii będą potrafili bronić idei?


Komentarze
Pokaż komentarze (37)