5 obserwujących
101 notek
22k odsłony
  126   1

EDK

Tekst ten ma być PRZESTROGĄ dla innych

Wziąłem udział w ekstremalnej drodze krzyżowej (EDK). Wybrałem trasę i ją pokonałem - ponad 40 km nocą, w sporej części na bezludziu, poniżej parę słów o tym doświadczeniu. Tekst ten ma być PRZESTROGĄ dla innych. Aby jednak „nie wylać dziecka z kąpielą”, dodaję kilka refleksji na temat nieco bardziej szeroki niż EDK.

Idea samotnej i przekraczającej normalną wydolność organizmu wędrówki zawsze była mi bliska, traktowałem ją jako „mikropraktykę” ascetyczną, nieco pokrewną wyzwaniom podejmowanym przez pustelników, (przy zachowaniu wszelkich proporcji). Takie, lub jakieś inne, ekstremalne zmagania „pustelnicze” pozwalają na pewien czas pozostawić za sobą normalne zmagania życiowe, zwłaszcza te, które z jakichś powodów również przekroczyły wydolność człowieka i nadwyrężyły jego siły, aż do granicy, na której pojawia się pokusa ucieczki. Każda prawdziwa praktyka ascetyczna ma za cel właśnie wzmocnienie człowieka i m.in. uzdolnienie go do radzenia sobie z życiowymi wyzwaniami, nigdy zaś celem tym nie jest, przykładowo, wyniszczenie organizmu, czy pobicie jakiegoś rekordu. Ja sam fundowałem sobie kilkakrotnie takie jednodniowe wędrówki, w formie pieszej pielgrzymki do lokalnego Sanktuarium Maryjnego. Byłem wtedy trochę młodszy – dystans był zwykle nieco większy. Jeden dzień, czy tak jak w EDK, jedna noc z życia, nawet jak się doliczy czas na „leczenie” bólu mięśni, to niewielki uszczerbek w biegu spraw codziennych, a wielka korzyść dla tych spraw w przyszłości. Na podobną „pustelnię” może pozwolić sobie każdy posiadacz używalnych nóg. Drobna uwaga: organizowane pielgrzymki piesze to też asceza, tyle że jej charakter jest mniej pustelniczy, a bardziej wspólnotowy.

EDK jest świetnie zorganizowanym przedsięwzięciem, ciszącym się sporym medialnym rozgłosem i angażującym lokalne wspólnoty ludzi, „którym się chce”. Właśnie ci ludzie opracowują trasy, rejestrują i udostępniają je w aplikacji internetowej, oraz uzgadniają wydarzenie z zainteresowanymi parafiami, położonymi na początku i końcu trasy – wymarsz poprzedza zwykle Msza święta . Pod względem organizacyjnym wszystko jest perfekcyjne, chociaż radzić sobie trzeba całkiem samodzielnie – nikt za nikogo nie odpowiada, a poza tym prawie wszyscy ludzie wówczas śpią.

Oprócz tego lokalnego wsparcia organizacyjnego, EDK posiada również centralne wsparcie duchowe. O tym „wsparciu” głównie chciałbym napisać. To co napiszę dotyczy tylko tegorocznej edycji, która się jeszcze nie skończyła (dlatego piszę) – nie wiem jak było w poprzednich latach.

„Wsparcie duchowe” to tzw. rozważania Drogi Krzyżowej, udostępniane w „apce” na telefon oraz w postaci profesjonalnie wydanej broszury. Rozważania można także pobrać ze strony internetowej. Tegorocznym tematem rozważań stacji EDK było POJEDNANIE. Trudno o lepszy temat: Chrystus poprzez swoją Mękę, w tym przez swoją świętą Drogę Krzyża, pojednał ludzi z Bogiem i ukazał im światło nadziei w trudach tego życia, a sam podejmując dobrowolnie niewyobrażalne cierpienia, nadał sens każdemu ludzkiemu cierpieniu. A więc w drogę!

Broszury z rozważaniami były sprzedawane/rozdawane tuż przed wymarszem, ale w „apce” były dostępne wcześniej. Zajrzałem do jednej stacji i byłem lekko zszokowany ich treścią, wszakże z postanowienia nie zrezygnowałem. Ponadto, ksiądz, którego poprosiłem o poświęcenie krzyża, radził mi abym do tekstu nie uprzedzał się, co mu solennie obiecałem – odsłuchiwałem więc wszystkie kolejne „rozważania”, aż do stacji X, tutaj dałem sobie spokój. Dodam, że krzyż zrobiłem własnoręcznie, specjalnie na tę okazję.

Cóż zawierają te „rozważania”? Najpierw czego tam nie ma. Otóż trudno byłoby w nich znaleźć jakiekolwiek(!) odniesienie do mijanych Stacji Drogi Krzyżowej. Absolutnie brak też jakiegokolwiek nawiązania do wielowiekowej tradycji przeżywania Wielkiego Postu i Męki Pańskiej. Droga Krzyżowa to droga odkupienia grzechu, jednak w rozważaniach nie ma nawet śladu nawiązania do nauki Kościoła, szczególnie odnoszących się do kwestii moralności.

Cóż zatem za tekst został nam sprzedany? Najbardziej zwięźle, można by określić te „rozważania” jako psychologiczny bełkot, treściowo i językowo na poziomie ćwiczeń na III roku studiów dla otumanionych „psycholożek”, prowadzonych przez wytrawnego manipulatora. W kontekście adresatów, w większości gorliwych katolików, nie będzie chyba nadużyciem określenie tych tekstów słowem: „profanacja”, lub nawet „bluźnierstwo”. Droga Krzyżowa przeżywana jest przez miliony ludzi jako misterium Odkupienia człowieka, który własnymi siłami nie może wydobyć się z bagna grzechu. Tymczasem „rozważania” to w istocie prostacki „przepis” na to jak człowiek sam, własnymi siłami, może sobie zapewnić szczęście na ziemi poprzez dowolne zawiązywanie i rozwiązywanie(!) „relacji” i „związków”. Z przytoczonych dydaktycznych historyjek wynika ponadto, że „relacja” to po prostu seks bez zobowiązań, natomiast „związek” to także seks, ale już ze „wspólnym śniadaniem” (określenie moje). Praktycznie nie ma słowa o małżeństwie, jest za to sporo o zrywaniu niechcianych już „związków”. Zatem jeszcze jedna, „sprytnie” zakamuflowana promocja rozwiązłości? Czyżby ona była jeszcze za słabo wspierana, tak przez media, jak przez nasze ludzkie słabości?

Tyle na temat treści „rozważań” – „tendencyjnie” wybrałem z nich jeden motyw, o reszcie nie chce mi się nawet pisać (co już napisałem, skasowałem). Na trasie, gdy już miałem dość tych „rozważań”, przyszedł mi na myśl zapach siarki, który wszelkimi szczelinami a nawet otwartymi drzwiami stara się wcisnąć do Kościoła – już do końca trasy powtarzałem modlitwę Leona XIII do św. Michała Archanioła. Jeżeli ktoś chce wyrobić sobie własne zdanie, może sobie pobrać „apkę” i z jej pomocą zaznajomić się z tymi dość obszernymi „rozważaniami”, lub poczytać na stronie internetowej. Uwaga: początek jest mało reprezentatywny dla całości. Adres do strony internetowej z zasobami: https://edk.org.pl.

Ważne pytanie: czy odradzam udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej?

NIE! Nikomu nie odradzam, nawet zachęcam. Przestrzegam tylko przed rozczarowaniem. Radzę zabrać ze sobą jakieś sprawdzone rozważania, jeżeli ktoś ich potrzebuje.

Następne pytanie: „kto?”. Kto za tym stoi?

Broszurka nie jest nijak podpisana, brak w niej nie tylko danych autora, ale nawet wskazania wydawcy!
Osobiście nie wyobrażam sobie, aby tekst tych „rozważań” aprobował katolicki ksiądz, chociaż  indoktrynacja psychologiczna rozmaitych guru (nawet w sutannach) jest dla księdza trucizną szczególnie niebezpieczną. W ogólnych informacjach na stronie internetowej umieszczany jest ksiądz Stryczek, ale też Nuncjusz, a nawet sam Papież – wątpię, aby ktoś pytał ich o zgodę, chyba, że tę zgodę jakoś sobie „wymanipulował”.

Na stronie internetowej trudno jest znaleźć dane podmiotu, który ją utrzymuje. Dane znalazłem dopiero w Polityce prywatności – podanie ich tutaj jest wymagane przez prawo. Wynika z nich, że właścicielem serwisu jest „Fundacja Indywidualności Otwartych nr KRS 0000694615” z siedzibą w Krakowie przy ul. Ślusarskiej 8/2 (według rejestru KRS: ul. Wielicka 42/B3(103) ). Według KRS Fundacją aktualnie kieruje Zarząd w składzie: Anna Korzycka, Michał Kalinowski, Zofia Kubowicz – Google wypowiada się o tych młodych osobach dość oszczędnie.
Rejestr KRS podaje, że ostatnie sprawozdanie finansowe Fundacja złożyła za rok 2019 – jeżeli ktoś jest ciekaw, z łatwością znajdzie te dane na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale