Jak donosi Onet będzie śledztwo ws. związkowców okupujących biura PO i ws. demonstracji w Warszawie.
"Prokuratura wszczęła 11 postępowań przygotowawczych. Dodatkowo prokuratura wszczyna śledztwo przeciwko stoczniowcom, którzy protestowali w Warszawie 29 kwietnia w trakcie kongresu EPP. Zostanie im postawiony zarzut czynnej napaści na policjantów."
To jak to jest dziennikarze, mamy już ten PRL-bis czy jeszcze troszkę brakuje?
http://wiadomosci.onet.pl/1967011,11,item.html
Na koniec przypomnijmy sobie jak to było 2 lata temu, co mówił miedzy innnym Minister Sprawiedliwości w rządzie PO pan Ćwiąkalski:
"Prof. Ćwiąkalski też zwraca uwagę, na bardzo znikomy stopień winy pielęgniarek. I porównuje to z blokadami, które były dziełem Andrzeja Leppera - w końcu wicepremiera w tym rządzie. O tych przestępstwach premier nie mówi - zwraca uwagę Ćwiąkalski. Korona z głowy by premierowi nie spadła, gdyby poświęcił pięć minut pielęgniarkom - podsumowuje profesor."
"Ja bym tu w ogóle nie mówił o przestępstwie w świetle art. 115 par. 2 KK - ocenia prof. Hołda. Stopień winy - żaden, szkodliwość społeczna - zerowa, rozmiar wyrządzonej, lub grożącej szkody - żadne - wylicza prof. Hołda. Poza tym, zdaniem profesora protest pielęgniarek mieści się w granicach przyjętych w przypadku akcji protestacyjnych. I przestrzega - funkcjonariusz państwowy powinien się wyrażać oględnie. Premier nie powinien mówić, że popełniono przestępstwo, bo łamie w ten sposób domniemanie niewinności."
"Gdyby prokuratura udowodniła, że to były premier kazał latem 2007 zagłuszać pielęgniarki, przekroczyłby swoje uprawnienia. W grę wchodziłoby przestępstwo z art. 231 KK, czyli funkcjonariusz publiczny, który przekracza swoje uprawnienia i działa na szkodę jednostki lub dobra społecznego - mówił Ćwiąkalski w TOK FM. Zdaniem ministra, konsekwencją może być nawet kara pozbawienia wolności."
"daniem Ćwiąkalskiego, pielęgniarki, które protestowały w Kancelarii Premiera, "z całą pewnością mogą się w tej sprawie uważać za pokrzywdzone, dlatego że taki status w tej fazie postępowania mógłby im przysługiwać, a zatem mogłyby być dopuszczone do czynności procesowych".
Jak dodał, prokuratura mogłaby zwrócić się do pielęgniarek, by te poddały się badaniom lekarskim. "Wszyscy wiemy, że mówi się o szkodliwości używania telefonów komórkowych - to tutaj to natężenie było odpowiednio większe" - uważa."


Komentarze
Pokaż komentarze