To już chyba jasne jaką aferę miała przykryć dymisja Ćwiąkalskiego.
Jak doniósł dzisiaj "Dziennik" zaszczuta przez rząd miłości podpułkownik z ABW popełniła samobójstwo.
Pomimo wielokrotnych przesłuchań nie chciała obciążyć poprzedniego szefostwa. Jak widać nowa władza takiej nielojalności nie toleruje.
Na samym początku łudziłem się ze media zareagują odpowiednio i nie pozwolą zmarnować się takiemu "newsowi".
Życie jednak szybko naprostowało moje naiwne rozważania.
Po dobrych kilku godzinach, tylko na nielicznych portalach wiszą gdzieś w środku drobne wzmianki.
Tytuły oczywiście mało zachęcające.
W TV i radio cisza.
Ale jednego byłem pewien.
Prorządowa Gazeta na pewno władzy nie zawiedzie.
I tak po kilku godzinach dziennikarze z GW oznajmili czytelnikom:
To wariatka która leczyła się psychiatrycznie i zażywała silne leki.
I wszystko jasne.
Niech mi ktoś powie, że PO nie jest jak PRL-owska władza.
A gdzie pochowali się nasi kochani dziennikarze?
Dla porównania najpierw wkleję tekst z "Dziennika" potem z portalu "Gazety".
"Podpułkownik z ABW popełniła samobójstwo
Wysoka rangą oficer służb specjalnych, podpułkownik Barbara P., popełniła samobójstwo - dowiedział się DZIENNIK. Według informacji, do których dotarliśmy, kobieta powiesiła się na swojej podpoznańskiej działce tuż po rozmowie z przełożonymi z delegatury ABW w Poznaniu i centrali w Warszawie. Agencja dotąd utrzymywała tragedię w tajemnicy.
"Zostaliśmy poinformowani przez rodzinę w poniedziałek około godziny 18. Zrobiliśmy wszystko zgodnie z kanonami sztuki: miejsce tragedii zostało zabezpieczone, zebraliśmy wszystkie możliwe ślady i dokumenty" - mówi DZIENNIKOWI rzecznik wielkopolskiej policji AndrzejBorowiak.
Kobieta już nie żyła, gdy policjanci pojawili się na miejscu. "Teraz sprawę przejęła prokuratura. My nie zajmujemy się żadnymi wątkami, które mogłyby wynikać z odnalezionych na miejscu dokumentów" - tłumaczy Borowiak.
Dopiero gdy DZIENNIK ujawnił tragedię w swoim internetowym wydaniu, zareagowała centrala ABW. "Nieprawdą jest, że oficer targnęła się na swoje życie po rozmowie z kierownictwem delegatury ABW" - oświadczyła rzecznik ABW Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska.
Według oficera wielkopolskiej policji, z którym rozmawiali reporterzy DZIENNIKA, podpułkownik P. zostawiła odręcznie napisany list pożegnalny. Oskarżyła w nim swoich szefów o stosowanie przez ostatnie miesiące mobbingu.
"Miała być nękana w związku z tym, że w czasach Prawa i Sprawiedliwości awansowała do centrali w Warszawie. Po przejęciu władzy przez Platformę, została cofnięta do poznańskiej delegatury" - mówi jeden z naszych rozmówców z tajnych służb.
Jednak zaprzecza temu rzecznik Koniecpolska. "Wybory nie miały wpływu na jej sytuację zawodową" - tłumaczy. Według innego rozmówcy kobieta miała w ostatnim czasie problemy osobiste i zawodowe. Korzystała z silnych leków.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, podpułkownik Barbara P. odpowiadała w służbach za sprawy finansowe. Dlatego wielokrotnie była przesłuchiwana przez nowe kierownictwo służb, które prowadziło audyt, mający znaleźć dowody na bezprawne działania szefów ABW w czasach PiS: Witolda Marczuka i Bogdana Święczkowskiego.
Mimo skierowania kilkudziesięciu oficerów do tej kontroli, dotąd nie udało się znaleźć dowodów.
Robert Zieliński, Tomasz Butkiewicz"
"Podpułkownik ABW popełniła samobójstwo
pż
2009-01-22,
Podpułkownik Barbara P. z poznańskiej delegatury ABW popełniła samobójstwo na rodzinnej działce pod Poznaniem.
W czwartek portal Dziennik.pl informował, że w liście pożegnalnym Barbara P. zarzucała swoim przełożonym mobbing. Powodem nękania miał być jej awans do centrali ABW w czasie rządów PiS. Po ostatnich wyborach pułkownik wróciła do Poznania. Wczoraj ABW zdementowała te doniesienia. Z naszych informacji wynika, że w liście nie ma oskarżeń wobec przełożonych, a przyczyna samobójstwa mogła być inna: Barbara P. leczyła się psychiatrycznie i zażywała silne leki. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Obornikach Wielkopolskich."
Komentarze
Pokaż komentarze (15)