Pięknych czasów dożyliśmy.
Premier, lider PO publicznie grozi niezależnej instytucji państwowej, że ją zniszczy przez odcięcie finansowania, chyba że ta przemyśli swoje postępowanie i zacznie działać pod dyktando rządu i jego sługusów.
Marszałek Sejmu, polityk PO nawołuje do wyczyszczenia kierownictwa tej instytucji z nieodpowiedniego elementu, tak aby badania naukowe wróciły na odpowiednie akceptowane przez władzę tory.
Inny ważny polityk PO, Wicemarszałek Sejmu domaga się wyrzucenia niepokornego profesora z Uniwersytetu Jagiellońskiego, bo ten zezwolił studentowi na napisanie ideologicznie nieodpowiedniej pracy magisterskiej.
W dalszych słowach aby nie być gorszym od kierownictwa swojej partii, w obelżywy sposób wzywa do usunięcia z IPN "pseudo-historyków", tak aby nie mogli dalej "szkodzić"; "dość tego", "ich czas już minął" kończy.
Kolejny ważny polityk PO, wiceszef partii, oprócz oczywistego czyszczenia IPN proponuje wprowadzenie w tej instytucji szczegółowej politycznej kontroli badań i twórczości.
Inny przedstawiciel rządzącej partii, często reprezentujący ją w mediach idzie jeszcze dalej i postuluje likwidację tej "antypolskiej i skandalicznej instytucji".
I niech ktoś mi powie czym to się różni od komunistycznej nagonki?
Czy to polityczne szczucie, tworzenie list wyborczych przypominających front jedności narodowej, usadawianie "Misiaków" gdzie tylko się da, nie przypomina wam działań PZPR?
A w TVP red. Kwiatkowski wprowadza normalność, w studio przed wyborami debatują politycy: "PO", "PSL", "SLD" i "Naprzód Polsko" - pełen pluralizm ;-)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)