To ci eksperci, najlepsi piloci oblatywacze , piloci Tu154

-otrzymali zadanie niewykonalne; tak zamotać, żeby pokazać niby podane przez MAK parametry ostatniego odcinka lotu w tym manewru go-around są jak najbardziej prawidłowe , a wyłączna winę ponoszą piloci...
.. ale się kropnęli
- kołdra była za krótka
-- prawda.. o kłamstwach MAK
wylazła w taki oto sposób:

Uwaga:
utrata wysokości w celu przejścia samolotu Tu-154 na wznoszenie przy parametrach lotu, w którym uległ katastrofie t.j. ( prędkość 280 km/h; prędkość pionowa 7,5-8 m/s) przy przeciążeniu pionowym 1,3 g i prawidłowych i odpowiednio szybkich działaniach załogi
wynosi ok. 30 m.
W innym miejscu piszą:
.. prędkość pionowa 8 m/s utrzymywała się aż do momentu rozpoczęcia działań załogi dla odejścia na drugi krąg na wysokości radiowej 30 m
..
zanim stery zmieniły położenie i zaczęły wpływać na zmianę pochylenia samolotu ... to w pierwszej sekundzie niewiele się zmieniło
na wysokości 20 m musiała by być prędkość rzędu 7 m/s
zapas wysokości- ze względu na wznoszący się teren wynosił ok 13 m !!!
Wniosek: w raporcie MAK podano fizycznie niemożliwa trajektorię ostatnich sekund lotu
a więc:
parametry ostatnich sekund lotu zostały przez MAK sfałszowane aby zwalić wine na pilotów
(narracja MAK:
niewyszkoleni, będący pod presją piloci za późno rozpoczęli manewr go-around
co doprowadziło do katastrofy)



Komentarze
Pokaż komentarze (2)