Ten tytuł może sprawiać wrażenie napisanego przez niezbyt trzeźwego osobnika. Nic z tych rzeczy -trzeźwy jestem jak świnia.
Już wyjaśniam o co mi chodzi. Za chwilę zaleją nas lamenty i utyskiwania - w tle słychać juz odgłosy zbijanej przez Piechniczka i Engela trumny dla Don Lea. Ja natomiast widzę w tym co się ostatnio dzieje ( z kulminacją w trakcie meczu z Irlandczykami ) szansę na lepszy los. Odarty został polski futbol z wszelkich systemó maskujących. Nasza liga kona w mękach od dziesięcioleci a reprezentacja paradoksalnie dawała sobie jakoś radę , zaciemniając ten ogólny zły stan. Kluby odpadały w przedbiegach ale kadra za chwilę gdzieś tam coś ugrywała i jakoś pacjent pod ta kroplówką żył..
Teraz juz wiemy na czym stoimy. Liga w gruzach, szkolenia młodzieży żadnej , a większość naszych piłkarzy to wypaleni hazardziści dla których jedynym celem życia to nowe Audi. Klopsy dostajemy od każdego kto biega po boisku i umie kopnąć prosto piłkę. Nie ukrywajmy - jesteśmy w tej chwili w rynsztoku. Ale może to będzie ten punkt zwrotny - starzy , wypaleni odejdą razem z działaczami z piłkarskiego pokera. Nie nastawiajmy się na natychmiastowe sukcesy -nawet na Euro 2012. Byc może gdy atmosfera wokół naszego futbolu kompletnie się wyciszy ze względu na brak jakichkolwiek wyniku , w tle dokona się pozytywistyczna praca u podstaw.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)