Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
110
BLOG

J.Kurski..Anty PR-owiec PiS-u.

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 50

      Był czas kiedy uważałem J. Kaczyńskiego i PiS jako nadzieję dla polskiej polityki. Miałem ogromną nadzieję - tyle nasłuchałem się z tamtej strony haseł na temat tych mitycznych " zmian standardów", że naprawdę im kibicowałem. Tak im kibicowałem, że wrzuciłem nawet w czasie wyborów w 2005 r.kartkę do urny.. Nie minął długi czas, gdy przed wyborami prezydenckimi Pan Kurski Jacek postanowł pobadac historię losów przodków Donalda Tuska. Ufff.. Pomijając juz fakt czy była to prawda czy nie, to ten cios był po prostu nie dość że niesmaczny,  to po prostu zdradzający pewną  wewnetrzną słabość zadajacego ów cios.

     Ten "niemiecki wystrzał" posła Kurskiego to niestety był symptom nadchodzących zmian. Pan Jacek wystrzelił z aurory, co było niejako początkiem pewnej rewolucji w PiS-ie. Zniknęły słowa o wielkiej koalicji mającej wyznaczyc Polsce nowa drogę - drogę ku modernizacji struktur, standardów i procedur. W kąt poszły merytoryczne dyskusje o palących potrzebach wyprowadzenia Polski z dryfu - a pamiętam dobrze, że po 2003 roku słuchałem w programach publicystycznych siedzących obok siebie Kaczyńskiego i Tuska, mówiących  tych sprawach jednym głosem bardzo zdecydowanie - PiS jawił mi się wtedy jako naprawdę modernizacyjnie i nowocześnie patriotyczna partia, a to PO wyglądało jakoś tak zgrzebnie i niemrawo. Po tym jak Kurski zagrał na rogu bojowym to wszystko poszło w drebiezgi...

    Ni stąd ni zowąd rozpoczął sie jakiś dziki taniec św. Wita. Jak z podziemi poczęły wyskakiwać nowe postacie - a to Pan Brudziński, a to Putra , a to Gosiewski..Mam do dziś wrażenie , że to Jacek Kurski swoim nieudacznym PR-em rozbujał tą PiSowską łódź, i do dziś ta łódź się kołysze po tym bujaniu. To właśnie wtedy , tym PR-owym kapiszonem z dziadkiem z Wehrmahtu Kurski ściągnął na PiS kocią muzykę mediów, która trwała i trwa do dziś.

  Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ dziś u Lisa Pan Kurski znów dał pokaz tandetnego, topornego PR-u . Mając rywala osłabionego jak byka na corridzie, wystarczyło wbić parę celnych pik. Gdzie tam.. On mamrotał znów te swoje głodne kawałki, które moga nie wiem kogo przekonać. Nawet na tle cienkiego jak papier Boniego Kurski wypadł tak drętwo, że brak słów.

   Prezes Kaczyński juz wiele razy udowodnił, że ma słabość do jakichs dziwnych osobników. Osobnicy ci rozprowadzają mu partie juz od paru lat. Myślałem ze prezes zorientował się w tym wszystkim i zesłał tego pseudo - PR-owca do Brukseli. Gdzie tam -  na jego miejsce pojawił sie natychmiast kolejny dziwak - Pan Migalski..

   Nawet chciałbym PiS -owi może dac i szansę. Siadam przed telewizorem i nastawiam się pozytywnie. Gdy zaczyna Kurski przechodzi mi w ciągu minuty...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (50)

Inne tematy w dziale Polityka