Tworząc wczoraj kolejny wpis , stwierdziłem że nie pamiętam ile już ja na tym Salonie bywam. Musiałem sięgnąc do pra źródła i spojrzeć w swoją pierwszą notke..Ku mojemu zdumieniu spostrzegłem, że proceder ten trwa prawie równo 2 lata ( minęło w grudniu ). Umknęła mi ta "okrągła" rocznica jakoś.. No i z miejsca spowodowała natłok różnorakich refleksji na tematy o których zapomina się w zabieganej codzienności.
Pisanie notek na Salonie i komentowanie u innych tak wrosło w mój codzienny pejzaż jak picie porannej kawy czy wyrzucanie śmieci. Nałogowcem chyba nie jestem - zdarzają się dni ze w ogóle tu nie zaglądam a bywają takie że piszę po kilka notek dziennie.
Jak to się zaczęło? Mój kolega z pracy ( mam nadzieję że nie będzie miał mi za złe tej demaskacji )Czarek Krysztopa ( tak, tak znam Mistrza osobiście a nawet zdarza mi się czasem miec mały udział w jego pracy twórczej:) ) zaczał się tu udzielać, pisząc i zamieszczając swoje rysunki. O Salonie wcześniej słyszałem piąte przez dziesiąte - coś mi się kojarzyło że jest to jakis portal gdzie piszą ludzie o raczej prawicowo-konserwatywnych poglądach. Zaczałem zaglądać, pożniej nieśmiało komentować na blogu Czarka, aż w końcu zalogowałem się ze swoim blogiem i poszło..Pewnie scenariusz to typowy - pierwsza działka za darmo:). W pewnym momencie miałem chyba z dwumiesięczną przerwę - poczułem się zmęczony agresywną momentami retoryką komentowych dysput. Ale wróciłem..
Dość reminiscencji. Przed oczami stanęło mi pytanie - czemu ja właściwie się w to bawię? Musiałem sobie odpowiedzieć na takie fundamentalne pytanie.
Odpowiedź jest trudna. Jest to po trosze pewnie nałóg, po trosze przyzwyczajenie , a po części i pewnie jakaś jednak radocha. W pewnym momencie uciekłem od politykowania , które mnie niepomiernie zmęczyło w pisanie o sporcie i muzyce. Po cześci mnie to tu utrzymało gdyż poznałem tu kilka fajnych osób z którymi mimo pewnych różnic światopogladowych świetnie się dyskutuje i wymienia opinie.
W trakcie bytowania na Salonie wyrobiłem sobie kilka nawyków które pozwalają mi tutaj na w miarę beznerwowe przebywanie i czerpanie z tego względnej przyjemności. Przede wszystkiem narzuciłem sobie wewnętrzną dyscyplinę co do nie wchodzenia w agresywne i zacietwierzone przerzucanie się komentarzami z oponentami. Trochę to wymagało pracy ale nauczyłem się nie wchodzić w niepotrzebne i do niczego prowadzące rąbanki słowne. Gdy czuje ze ktos mnie agresywnie atakuje po prostu albo łagodze sytuację obracając w żart albo w ogóle nie reaguje. Oznacza to duzo mniej goszczących komentujących ale za to pozwoliło wyrobić sobie gronko osób prawie regularnie u mnie bywających - co sobie bardzo cenię.
Minusy Salonu. Największy tkwi dla mnie w wynikających ze specyfiki internetu problemach komunikacyjnych. Czasami mam wrażenie że jednak nie umiem słowem pisanym przekazać tego o co mi naprawdę chodzi , czy dokładnie opisac moich intencji czy pogladów. Rozmawiając z wieloma osobami tutaj mam wrażenie, że nasze spory są sztuczne i wynikają właśnie z owych trudności komunikacyjnych. Jako że teksty często sa jakimiś tam uproszczeniami dają duże możliwości interpretacji i jeśli nie napisze się tekstu precyzyjnie tworzy sie swój jakiś tam przekrzywiony obraz.
Np. często mamy róznicę zdań z sympatyczną blogerka o nicku Anna ( pozdrawiam ). Gdzieś tam zawsze się różnimy w jakichś niuansach - byc może ja nie jestem tak radykalny w poglądach - ale przeciez jak się tak zastanowić to pewnie chcilibysmy podobnych sytuacji. Czy ja nie chciałbym aby Polska była krajem wolnym od nalecialości komunizmu i PRL-u? Bardzo bym chciał. Czy ja nie chciałbym aby rządzili nami ludzie kompetentni a przy tym patriotyczni ? Też bym bardzo chciał. Chciałbym też aby wokół nas nie było nieróbstwa, patologii i szkodnictwa. Pewnie gdybyśmy mieli mozliwość dłuższej rozmowy w tzw. realu to okazałoby się że dzieli nas wszystkich mniej niż nam się wydaje.
Może problem tkwi w tym , że nie chce i moge jednoznacznie opowiedzieć się po którejś ze stron - nie chcę ani być PiSiorem ani PełOwcem. Uważam że jesteśmy w jakims okresie przejściowym po którym być może czeka nas coś lepszego niż propozycje obu tych partii - tym bardziej że przezyłem ogromny zawód rozwojem IV ej RP z którą swojego czasu wiązałem spore nadzieje. Wiem, można mnie oskarżyc o cheć bycia okrakiem na barykadzie , o pewien rodzaj bierności i niezdecydowania. Może to być i racja, gszesznym w końcu.
Moje polityczne poglądy w tej chwili to codzienna pozytywistyczna praca. Staram się być uczciwym obywatelem w tych ramach które są. Próbuję dbać o swoje najbliższe otoczenie , organizować w swoim mieście jakieś nieśmiałe próby zainteresowania jego historią i dniem dzisiejszym. I czekam na lepszy los naszego Kraju.
Mam nadzieję że choć trochę przybliżyłem mój punkt myślenia.
Dziękuje wszystkiim goszczącym u mnie, i tym u których ja gościłem przez te okrągłe dwa lata za cierpliwość i czesto fajne dyskusje. Wszystkim którzy tu bywali, bywaja lub będą bywali dedykuję:
Utwór ten to taki mój nieoficjalny hymn Polski - chyba nikt fajniej nie wyraził miłości do naszego Kraju:



Komentarze
Pokaż komentarze (12)