WOŚP ma problem. A właściwie Owsiak ma problem. Uwikłałem się dziś w rabankę na różnych blogach bo szczerze mówiąc temat podniósł mi emocje.
Teksty o złym i głupim WOSP poczęły się sypać niczym śnieg z naszego nieba. Co płatek to większy. WOŚP została obarczona cąłym złem tego świata. WOŚP to siedlisko szwindli i szwindelków, komuny, SB ecji , podejrzanych biznesmenów, anty-klerykałów. Pod koniec zaczeły też padac słowa o hańbie i terrorze. Na najróżniejsze sposoby dociekano i wyliczano że WOŚP kosztuje nas jako społeczeństwo po stokroć więcej niż sama zebrana przez nią suma. Nagle wszyscy przypomnieli sobie o Caritasie.
Tak sobie przeglądałem te najrożniejsze komentarze na tych anty-WOSP-owych postach i nagle dotarło do mnie coś. Przecedziłem te wszystkie komentarze i znalazłem wspólny mianownik zarzutów. Otoż Owsiak ma poglądy polityczne - i to , cholerka, nie za ciekawe. Owsiak to liberał lewicujący , może trochę piotruś pan udający nastolatka. Ot taki buntownik bez powodu, oryginał , spóżniony młodziezowiec z ADHD. Palnął parę razy coś o złych Kaczyńskich i szykowanym przez nich terrorze. Taka głupotka powtarzana często nieświadomie przez wielu ludzi. Tyle że na Salonie się o takich rzeczach nie zapomina. Mam wrażenie, że gdyby Owsiak zmienił hasło "Róbta co chceta" i publicznie zaczął chwalic Kaczyńskiego ataki by sie skończyły.
Tak gdzieś w głebi tych wszystkich zarzutów tkwi ta polityczność. Owsiak swoimi wypowiedziami ściągnął na siebie uwagę, opowiedział się nie po tej stronie co trzeba i teraz ma przechlapane.
Szkoda że razem z nim topi sie tutaj cenną inicjatywę jaką jest WOŚP. Wypomina się jakieś wpadki, które przy takiej masowości, muszą następowac. Zapomina się o sprzęcie dla szpitali. Zapomina się też o czymś równie ważnym - nieprzeliczalnym na sztabki złota. O tym że całe tysiące młodzieży która kwestuje dostaje naukę, że warto czasem zrobić coś dla innych i to wspólnie.
Zarzuca się WOSP rozdmuchanie i krzykliwość. Jest wielki festyn ogólnopolski raz w roku - z koncertami, muzyka, zabawą i F-16. A niech lud ma coś dla siebie - nie tylko ciężką harówkę na codzień. Niech z tych pieniędzy publicznych trochę skapnie na igrzyska. Potraktujmy to jako fundusz okolicznościowy z którego raz w roku w firmie robi się imprezę. Przy okazji ludzie mają jakąś naukę współ - obywatelskości.
Ze to czasami trochę infantylne i kiczowate? A wszystko musi być na wysokie C? Najlepszą odpowiedz na to wszystko dają ludzie którzy co roku dają kasę.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)