Przyznam się Wam w tajemnicy, że parę lat temu wstecz miałem niezłą zakrętkę na punkcie ligi naszych zachodnich sąsiadów. Znałem składy, zawodników i ich dokonania. Podobała mi się z względu na ofensywne granie niemal wszystkich klubów ( uwielbiam ten stary mit z długasną brodą mówiący że niemieckie drużyny i kadra grają toporny futbol - może tak było w latach 80 tych ), duży udział - w tamtym czasie - polskich piłkarzy, ale nie tylko. Niemieckie kluby jeszcze chyba szybciej niż angielskie zrozumiały, iż o kibica trzeba dbać. Powstawały i powstają nowe , nowoczesne stadiony które wręcz zapraszają by pójść na mecz. Ujmuje zwłaszcza niemiecka specyfika stadionowa która każe nawet na nowoczesnych cackach zostawiać sektory z miejscami stojącymi dla najzagorzalszych fanów. Kiełbaski, piwko ( na stadionie Shalke poprowadzono oddzielną instalację rozprowadzającą browarek po wszystkich punktach gastro na obiekcie ).
No i co najważniejsze były tam gwiazdy, super zawodnicy. Niemcy mieli moim zdaniem wtedy najlepszą ligę w Europie. Jednak w pewnym momencie Włochy, Hiszpanie a zwłaszcza Anglicy odjechali Bundeslidze na dużą odległość. Odpłynęli niemal wszyscy wartościowi gracze, skuszeni rodzącym się eldorado na zachodzie i południu, skazując niemieckie kluby na przeciętniactwo. Te zamiast straszyć jak kiedyś, dostawały łupnia od każdego kto się nawinął. Szczytem degrengolady było chyba lanie jakie urządziła Wisła Kraków klubowi z Gelsenkirchen w edycji Pucharu UEFA z 2003 roku.
Powodów takiego stanu rzeczy było kilka. Przede wszystkim rachunek ekonomiczny. W Hiszpanii czy Anglii nikt nie robi problemu z zadłużania klubu w nieskończoność, a przychodzące sukcesy jeszcze bardziej powodowały napływ kapitału. Niemcy zostały na uboczu, nie chcąc pakować dziesiątek milionów euro w futbolowe zamki na piasku. Choć oczywiście były wyjątki - jakoś Shalke się tu nam przewija często, ale to właśnie jeden z klubów Bundesligi który popadł w ogromne długi, prowadząc nieracjonalną politykę finansową. Doszła też wymiana pokoleniowa - w Bundeslidze sporo było graczy zaawansowanych wiekowo - gdy oni pokończyli kariery do glosu doszli młodsi z niezawsze dobrym skutkiem.
Jednak od pewnego momentu coś jakby drgnęło. Coraz więcej ciekawych graczy pojawiło się i pojawia w kadrach klubów. Sprowadzenie do Bayernu Robbena, Ribery'ego czy w ostatnich dniach Van Nistelrooya przez HSV można traktować chyba jako niesmiały zaczyn odnowy Bundesligi. Od paru lat troszkę do przodu ruszyła francuska Ligue 1 ( po popdpisaniu nowego kontraktu telewizyjnego co umozliwia klubom powstrzymanie wykupu pereł przez zachłanną Premiership )więc może i Niemcy coś ciekawego stworzą.
Warto by było, bo szczerze przyznam, że trzy najsilniejsze ligi kontynentu popadły moim zdaniem w lekkie samouwielbienie i marazm. Wcale nie byłbym nieszczęśliwy gdyby np. Bayern przytarł w LM pewne siebie angielskie i hiszpańskie noski.



Komentarze
Pokaż komentarze (26)