Wydział Dyscypliny PZPN najprawdopodobniej wyda decyzję mówiącą, iż Lech Poznań nie odpowiada za przewiny korupcyjne z sezonu 2003/2004. Nie odpowiada ponieważ za pomocą swoich prawników udowadnia Wydziałowi , iż od roku 2005 nie jest już bytem, który popełnił jakiekolwiek grzechy.
W roku 2006 przedstawiciele miasta Poznań, właściciele Amiki Wronki oraz WKP Lecha Poznań podpisali umowę na mocy której powstała nowa spółka KKS Lech Poznań zachowująca logo i tradycję WKP Lech Poznań ale doładowana piłkarzami i co najwazniejsze w tej historii, licencją uprawniającą do gry w ekstraklasie Amiki Wronki. Tym samym Lech niejako zaczął nowe życie - zachował nazwę i historię ale grał już na papierach Amiki. Poznański klub z feralnego sezonu 2003/2004 de facto wg prawa przestał istnieć.
Nie wiem czy pamiętacie Amikę Wronki. Klub w powstaniu którego miał niebagatelny wpływ pewien były własciciel zakładu fryzjerskiego we Wronkach niejaki Ryszard Forbrich zwany pieszczotliwie ni mniej ni więcej Fryzjerem. Fryzjer strzygł we Wronkach aż miło. Ustrzygł m.in. trzy Puchary Polski dla klubu z Wronek. Mała relacja z jednego z finału PP w którym udział brała Amika:
Za Sport.pl:
To był jeden z większych skandali sędziowskich w polskiej piłce. W czerwcu 1998 roku Amica grała finał Pucharu Polski z Aluminium Konin. Już przed meczem zespół z Wronek rozesłał zaproszenia na fetę z okazji zdobycia trofeum. I rzeczywiście po dogrywce Amica wygrała 5:3. Arbiter główny Marek Kowalczyk nie podyktował ewidentnego karnego dla zespołu z Konina, dał za to "jedenastkę" dla Amiki i wyrzucił piłkarza Aluminium z boiska. Zagwizdał też spalonego, gdy jeden z graczy Aluminium wychodził na czystą pozycję, choć ten dostał podanie będąc kilka metrów przed obrońcami. Na znak protestu siedem tysięcy fanów zespołu z Konina wyszło ze stadionu przed końcem spotkania.
Wydział Dyscypliny PZPN dopatrzył się aż 16 ewidentnych pomyłek Kowalczyka, a Wydział Sędziowski ani jednej i zgodził się z wysoką notą 8 obserwatora Alojzego Jarguza. WD zdyskwalifikował i Kowalczyka, i Jarguza (drugiego w zawieszeniu).
No bawili się chłopaki na całego. Co tu zreszta mówić - Amika W. pokonała 6 klas rozgrywkowych w ciągu czterech sezonów . Niemożliwe? Wszystko da się zrobić. W końcu z Wronek pozbyto się Forbricha bo smrodu wokół niego robiło się coraz więcej. Wykazano się ogromnym wyczuciem bo niedługo potem dzięki pamiętnym zeznaniom prezesa GKS-u Katowice Dziurowicza Jr. ruszyła aferalna lawina korupcyjna ze stolicą we Wrocławiu. Kolejne kluby padały jak kawki - degradacje sypały się niczym dzisiejszy śnieg. Jak klub z Wronek nie został zestrzelony w tej bitwie chociaż "każde dziecko" wiedziało w co się tam grało ? Tego póki co nie wiemy. Czy to może pomogły mocne plecy działaczy Wronieckich w Wielkopolskim ZPN-ie który pomógł np wydatnie w błyskawicznym awansie Amiki z B-klasy do IV ej ligi ? Nie wiem i nie twierdze że tak bądź nie.
W każdym razie afera korupcyjna zbierała żniwo aż miło. We wspomnianym roku 2006 prezes Amiki Andrzej Kadziński ( obecnie szef - a jakże - "nowego" Lecha ) stwierdza iz - "wyczerpała się formuła klubu w małym mieście ". Korzystając z faktu iż nieopodal w Poznaniu Lech stawał na nogi z całkowitej degrengolady w jakiej w pewnym momencie się znalazł , Pan Kadziński przenosi swoje zabawki właśnie tam. Za pomocą wspomnianej umowy w 2006 r rodzi się KKS Lech Poznań..
Niedawno prokuratura postawiła zarzuty o działania korupcyjne trzem piłkarzom oraz jednemu działaczowi "starego" Lecha, które ci dżentelmeni mieli popełnić w sezonie 2003/04. Działacze Lecha dzisiejsi chcąc mieć pewność że nic im się w związku z tamtymi wydarzeniami nie stanie sami zapytali dla pewności WD PZPN czy grożą im jakieś sankcje. Zrobili to bardzo dyskretnie ponieważ musieli de facto udowadniać Wydziałowi dyscypliny iż ci mają do czynienia z klubem wciąż grającym na papierach Amiki Wronki. Fakt ten jest drażliwy dla kibiców w Poznaniu i ci raczej nadal chca wierzyć że cały czas mają do czynienia z "tym" Lechem , a co jak co o samopoczucie kibiców działacze dbają.
NAjprawdopodobniej cała sprawa skończy się dla Lecha dobrze. Lech będzie dalej spokojnie nie niepokojony niczym grał w ekstraklasie. Choć nie do końca - zaszkodzić mu może ewentualne wyjście obciążających faktów z okresu Amiki - wtedy KKS Lech odpowie za tamte ewentualne szachrajstwa. Myślę jednak że do tego nie dojdzie - jestem dziwnie spokojny że nikt nie będzie grzebal we wronieckiej trupiarni. Za duzo tam sie przewinęło Ważnych ludzi. Dość wspomniec że w złotych czasach Amiki trenerami byli tam np. mocno usadowiony w PZPN Stefan Majewski no i młody polski Benitez - Maciej Skorża. Lech może spac spokojnie.
Po co to wszystko piszę? Uprzedzę prawdopodobny atak - o ile to przeczyta - sympatycznej blogerki Anny , jak wiadomo fanatycznej kibicki Lecha. Nie pisze tego ponieważ chcę zdyskredytowac poznanski klub w jakikolwiek sposób. BArdzo chciałbym aby wszystkie kluby a w tym i Lech prężnie się rozwijał.Nie podoba mi się po prostu że mocne finansowo kluby w Polsce śpią spokojnie i w żaden sposób korupcyjna przeszłość w nie nie uderza - choć tajemnicą poliszynela jest że i one brały w niej udział. Pamiętne mecze Legii i Wisły - www.11.pl/felietony/wisla_legia_0_6/. Napisze zresztą wkrrótce teksty i o nich.Czyżby pieniądze i wpływy pozwalały klubom naszej Wielkiej Trójki przejść suchą nogą? Czy są równi i równiejsi?



Komentarze
Pokaż komentarze (8)