Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
298
BLOG

Praca z polecenia - polska codzienność

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Rozmaitości Obserwuj notkę 43

   Dziś odbyło się przesłuchanie córki Enfant Terrible polskiego biznesu niejakiego Sobiesiaka, której to Magda na imie. Nie śledziłem tego przesłuchania bo mam określoną odpornosć na wątpliwe intelektualnie spektakle. Widziałem tylko jakies migawki - całkiem ładna pani z tej pani Magdy:)

  Po tym sexistowskim wstępie przejdę do meritum. Choć abstrahując zupełnie od sedna sprawy hazardowej - co innego mnie zainteresowało. Ładna pani Magda ponoć miała podjąć wysokie stanowisko dzięki protekcji ojca. Na Salonie oburzenie jak to zwykle. Moralne oczywiście. W tym momencie nieco się zasępiłem.

  Zasępiłem się ponieważ uświadomiłem sobie jak najczęściej wygląda u nas dostanie pracy. Ręka w górę - kto nigdy nie spotkał się w swoim życiu z przypadkiem gdy ktoś dostaje pracę poprzez "znajomości"? No - ręka w górę.. Ja znam i Wy też na pewno znacie. Proceder znajdowania pracy "przez znajomości" ma u nas tradycje jeszcze przedwojenne, kiedy w czasie Wielkiego Kryzysu , jedyna robota jaka była to w urzędach, a tam można się było dostac tylko "przez rodzinę", albo "przez znajomego". W większości firm czy urzędów dzisiejszej Polski pracują ludzie z "polecenia".

  Kto z nas nigdy nie pracował w firmie , gdzie ktoś nas "polecił"? Kto z nas nigdy nikogo "nie polecił"? Oc zywiście sa pewne specyficzne branże gdzie pracownicy najchętniej zatrudniają kogoś kto ma czyjeś referencje z innej ręki i są pewni że dostaną pracownika zaufanego i sprawdzonego w boju. Jednak w przypadku dużej ilości firm i stanowisk mamy do czynienia z regularnymi "spadochroniarzami".

  Takie sytuacje wymusza wiele czynników. Wspomniana "tradycja", oraz niewątpliwie słaby rynek pracy z ograniczoną ilością stanowisk. Z biegiem lat wszyscy troszke do tego przywykliśmy - oburzamy się gdy słyszymy o tym "skądśtam" a jednocześnie przymykamy troszkę oczko, gdy jest to udziałem nas samych bądź kogoś nam znajomego czy bliskiego. Ot, taka resztka homosovietuicusa w nas wciąż jeszcze egzystującego.

  Pamiętne wynoszenie notesów z firm i urzędów , które jeszcze nie tak dawno było u nas w dobrym tonie ( niepłacą dobrze? To niech coś oddadzą w zamian , a jak! ) , jakoś zniknęło. Miejmy nadzieje że i ten niechlubny obyczaj polskiego rynku pracy też niech zginie i przepadnie. Cytując wicepremiera obecnego rządu.Sio!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (43)

Inne tematy w dziale Rozmaitości