Idę sobie dziś przez podziemia Centralnego w Warszawie ( nie, nie - nie mieszkam tam od razu napomknę przrd złośliwcami których na Salonie zatrzęsienie:) ) i widzę taką oto scenkę. Masa podróżnych przemieszczających się w setkach kierunków, tłok i chaos. Nagle pomiędzy tym całym misz-maszem dostrzegłem trzy osoby wyglądające jak z innego świata. To byli kibice reprezentacji. Spośród dworcowej szarzyzny i błotnistego zabiegania wyrózniali się tymi charakterystycznymi, dużymi, biało-czerwonymi czapo-kapeluszami. Mieli na plecach przewiązane polskie flagi. Taszczyli jakies walizy, więc mniemam że przyjechali z wcale nie bliska. Zdawali się wyglądać jak husaria stojąca w błotach i deszczu w "Ogniem i mieczem". Taki trochę smutny widok..Nikt na nich nie zwracał uwagi, nikt nie pozdrowił..
Naszły mnie z miejsca najróżniejsze refleksje. Przypomniały mi się tłumy białoczerwonych kibiców przechadzających się po Warszawie, po najprzeróżniejszych wygranych meczach eliminacyjnych. Nie mówiąc o biało czerwonej kawalkadzie jaką widziałem jadąc na EURO do Austrii. Piwo, śmiechy, śpiewy. Polskaaa Biało-Czerwoniiii..
Teraz mamy jakiś okres smuty ( nie Smudy ). Wszystko do dupy i źle - tak słysze gdzie sie nie odwrócę. Ruina, rozpacz i tragedia. Bo Polska sie nie zakwalifikowała na mundial. Bo przegrała ostatnio pare meczy i to w kiepskim stylu. Dziady ostatnie, nie będe tego oglądał - słyszę często. Mam przypomnieć jakie kadry lepsze od naszej przeżywały dołki? W jakie popadały mielizny? Prosze bardzo - Anglia. Tak silny kraj nie miał swojego reprezentanta na Euro. Nie tak dawno na mundialu nie było Portugalii czy Serbii. Francuzi partaczą mecze już od dawien dawna. U nas wszystko padło na łeb z powodu słabszego okresu gry.
Wszystko i wszystkich miesza się z błotem. Działaczy, piłkarzy, trenerów i nawet chłopców do podawania piłek. Nagle wszyscy stali się ekspertami od szkolenia, trenowania wydolności i menedżerki piłkarskiej. Wszyscy wiedza że trzeba naprawiać. Nie naprawiać. Palić do gołej ziemi i potem czekac na sukcesy z młodymi menedżerami w białych kołnierzykach. A przecież nie tak dawno wszyscy śpiewali Polska Biało Czerwoniiiii.. Wywieszali tandetne flagi z logiem kompanii piwowarskiej. Nawet gospodynie domowe widziały oczami duszy Zurawskiego w Barcelonie a Krzynówka w Realu. Gdzie to teraz wszystko jest? Przerzuciło sie na siatkówkę?
Owszem, należy widzieć złe rzeczy i je poprawiać. Tylko to że mamy zapóźnienia w wielu kwestiach to każdy normalny kibic powinien wiedzieć i przed medalem dla Benhakeera a nie drzeć szat teraz po paru przewalonych meczach. Koniec PZPN - teraz będziecie walczyć z Latą odważniaki? Pewnie za Janasa gdy kwalifikowalismy się na mundial przyklejaliście sobie plakaty z Listkiewiczem nad łóżkami.
Kuźwa jego mać - koniec tego emo-kibicowania. Jak ktoś chce samych happy endów niech sie przerzuci na Bollywood. Kibicowanie to nie tylko gadżety od TPSA ale i czasem dostanie boksa pod stadionem, przegrany mecz albo i dwa, tudzież wkurwienie na cały swiat a potem poranek przed nastepnym meczem i znów na stadion..Bo sport to kształtowanie charakteru. Przewróciłeś się? To się podnieś, otrzep i dalej biegnij. Pokazała nam to dobitnie ostatnio pewna "mała" dziewczyna.
Dość tych smutów. Precz z kibicem sukcesu.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)